Wspólnota pamięci i monopol na przeszłość
Słyszymy o kolejnych manifestacjach tak zwanych narodowców. Tak zwanych, bowiem marzyłbym o tym, żeby przeprowadzono badania socjologiczne na temat ich wiedzy o historii Polski. Ale oni na pewno nie zgodzą się poddać takiemu testowi. Zresztą trudno byłoby mieć do nich pretensję, nauka historii w szkole praktycznie bowiem nie istnieje. Świadczy to o naszym - czyli władz oświatowych, ale nie tylko - stosunku do przeszłości. Lekceważenie przeszłości nie jest wyłącznie nonsensem. W społeczeństwach liberalnych jest to coraz silniejsza tendencja, bo przecież przeszłość jest z reguły gorsza od teraźniejszości, a zagłębianie się w przeszłości nie pomaga w rozwiązywaniu problemów współczesności - to zaś jest głównym celem polityki.
W ten sposób powoli w Europie umierają wspólnoty pamięci, czyli tradycyjne więzi (w tym także narodowe), a na ich miejsce nie pojawia się nic. Ponadto temu procesowi towarzyszy przekonanie, że nauki humanistyczne są łatwiejsze od przyrodniczych i ścisłych, że uprawianie historii to tylko czytanie i pisanie, a to każdy potrafi. Lekceważenie wysiłku historyków owocuje zalewem książek oferujących historyczne ciekawostki, które wszyscy ogromnie lubią, ale na tej samej zasadzie, na jakiej lubią się dowiadywać o szczegółach z życia aktorek. Historia staje się już nie tyle anegdotą, ile zbiorem fidrygałków, które można dowolnie ustawiać na półce.
Kiedy uczę historii myśli politycznej, która jeszcze jest doceniana, w tym zakresie postęp jest bowiem minimalny i poglądy mędrców z czasów starożytności czy XVII w. wciąż są ważne i aktualne, to nie wiem zupełnie, czy moi słuchacze znają kontekst opisywanych tematów i czy rozumieją, o co - na przykład - ludzie się bili w czasach wojen religijnych. Ta wiedza nie jest nikomu potrzebna sama w sobie, lecz ponieważ natura ludzka zmienia się tylko w niewielkim stopniu, wiedza historyczna chociażby dlatego jest przydatna do wiedzy o świecie współczesnym.
Ważniejszy jednak jest problem wspólnoty pamięci. Ponieważ rzadko jest się czym szczycić, więc poza świętami narodowymi i tego rodzaju oficjalnymi okazjami odkładamy przeszłość do zamkniętej szafy. Czynimy to świadomie i celowo. Uważamy bowiem, że przeszłość, wbrew olbrzymiemu doświadczeniu, nie jest nam przydatna do rozmowy w czasach liberalnej demokracji. Jednak mylimy się w stopniu zatrważającym, gdyż rozmowa nie polega jedynie na wymienianiu procentów wzrostu i porównywaniu wartości walut, lecz także na odwoływaniu się do symboli oraz do skrótów, które umożliwiają nam zarówno spór, jak i zgodę. Bez wiedzy o przeszłości nie można sensownie spierać się o teraźniejszość nie dlatego, że z wiedzy o przeszłości wynika bezpośrednia nauka dla teraźniejszości, lecz dlatego, że bez wiedzy o przeszłości w ogóle nie da się rozmawiać. Jak to mówią filozofowie - komunikacja intersubiektywna staje się niemożliwa.
Wszyscy zwolennicy idei postępu, nieuniknionego postępu, zawsze lekceważyli przeszłość jako z natury rzeczy czas gorszy i ciemny. Niestety zwolennicy postępu nie myśleli o tych - w różnych krajach Europy mniej lub bardziej silnych - tendencjach antypostępowych. Mowa tu o ludziach, którzy w postępie widzą tylko zagrożenia, a w zmianie zawsze zmianę na gorsze. Czasem mają oni rację, ale bardzo rzadko. Jednak ich poglądy - mimo że po doświadczeniach XX w. raczej nie staną się dominujące - mają znaczenie, tylko oni próbują bowiem budować wspólnotę pamięci. Czynią to niesłychanie ułomnie i najczęściej w sposób karygodny, ale czynią.
Jeżeli w dalszym ciągu będziemy wspólnotę pamięci zostawiali im i tylko im, to nie należy się oburzać na ich brutalne i prymitywne zachowania, lecz na nas samych. To my bowiem, poczynając od programów szkolnych, chcemy zerwać nić tradycji. Wiem, że przeszłość stanowi obciążenie, ale wiem także, że bez podjęcia wyzwania przeszłości przyszłość będzie tylko gorsza. Dopóki nie zrozumiemy tego wszyscy, dopóty tak zwani narodowcy będą się mieli doskonale, bo będą mieli monopol na przeszłość.
@RY1@i02/2013/126/i02.2013.126.00000040b.801.jpg@RY2@
Marcin Król filozof, historyk idei
Marcin Król
filozof, historyk idei
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu