Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

9 dni w 20 lat, czyli czas wolności podatkowej

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Idea dnia wolności podatkowej (DWP) narodziła się w Stanach Zjednoczonych, gdzie w 1900 r. obchodzono go pod koniec stycznia. W Polsce jego datę Centrum im. Adama Smitha ogłosiło po raz pierwszy w 1994 r. - czyli 20 lat temu. Inicjatorem obchodów DWP był śp. Krzysztof Dzierżawski, główny ekspert centrum, który osobiście wyliczał ten termin do 2003 r

Dzień wolności podatkowej to symboliczna data. Począwszy od tego dnia, statystycznie przestajemy pracować na rząd a zaczynamy pracować na własne rodziny. Do obliczenia DWP nie używamy, wbrew nazwie, wyłącznie podatków, gdyż ustawodawcy wykazują się dużą kreatywnością w wymyś- laniu rozmaitych danin. Ukrytą daniną, którą społeczeństwo prędzej czy później musi zapłacić, jest też nowo zaciągany dług publiczny. Dlatego przy ogłaszaniu dnia pod uwagę brane są wszelkie wydatki sektora finansów publicznych, które w 2013 r. mają wynieść 765 miliardów złotych. Ich wielkość przyrównywana jest do rozmiarów produktu krajowego brutto (PKB), który w tym roku sięgnie 1613 miliardów złotych. Trzeba pamiętać, że rząd nie ma jakichkolwiek własnych pieniędzy poza tymi, które zabierze obywatelom w postaci danin.

Ten prosty schemat podlega co roku weryfikacji przez rzeczywistość budżetową. Ta zaś rządzi się swoimi prawami. Ponieważ konstytucja teoretycznie ogranicza możliwość zaciągania państwowego długu publicznego, niektóre rządy starają się ukryć jego faktyczny poziom. W efekcie zadłużenie Polski liczone zgodnie z metodyką unijną jest już o 46 miliardów złotych wyższe niż to ogłaszane przez Ministerstwo Finansów!

Kolejne niespodzianki skrywa sposób pokrywania deficytu. Otóż w pierwszej kolejności finansują go przychody z prywatyzacji. Niestety, zanim środki ze sprzedaży majątku zgromadzonego przez pokolenia przeznaczymy na pokrycie bieżących zobowiązań, okazuje się, że... już ich nie ma! Inne ustawy każą je oddać na rozmaite cele, które formalnie nie są "wydatkami", a "rozchodami". W efekcie saldo przychodów z prywatyzacji jest ujemne - deficyt finansujemy dodatkowym deficytem, o którym prawie się nie mówi.

W ciągu 20 lat obserwacji polskiego budżetu uwidaczniają się pewne prawidłowości. Po pierwsze, ustawy budżetowe i sprawozdania z ich wykonania są coraz bardziej obszerne i szczegółowe. Po drugie, coraz trudniej wyłowić z nich istotne fakty - z podziwem należy więc patrzeć na posłów, którzy potrafią poprzeć te ustawy, oczywiście po uważnej lekturze. Po trzecie, część informacji z nich znika, ot, choćby w tak "nieistotnych" dziedzinach jak ochrona zdrowia. Po czwarte, maleje różnica między dniem wolności podatkowej, wynikającym z prognoz budżetowych, a faktyczną jego datą, którą można poznać dopiero po upływie danego roku. Po piąte, widać duże znaczenie środków unijnych w budżecie, których wykorzystanie wszakże wymaga zaangażowania stale brakujących środków własnych. Po szóste wreszcie, nie ulega istotnej zmianie struktura krajowych dochodów sektora finansów publicznych.

W 2013 r. sektor ten planuje zdobyć 696 miliardów złotych. Daniny obciążające pracę i przedsiębiorczość osób fizycznych, czyli składki odprowadzane do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Narodowego Funduszu Zdrowia, Funduszu Pracy czy z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) stanowią 42,5 proc. tej kwoty. Daniny obciążające konsumpcję w Polsce, tj. podatek od towarów i usług (VAT), akcyza i VAT od niej dadzą 27,3 proc. wpływów. Środki z Unii Europejskiej odpowiadają za 11,9 proc,. a z podatku dochodowego od osób prawnych jedynie za 5,5 proc. środków publicznych. Pozostałe liczne źródła dają 12,8 proc. środków sektora.

W ciągu ostatnich 20 lat dzień wolności podatkowej przybliżył się o 9 dni - w 1994 r. obchodziliśmy go 1 lipca, a teraz jest to 22 czerwca. Czy jakiemuś państwu udało się osiągnąć więcej? Tak - najlepszym przykładem jest Nowa Zelandia. Zgodnie z danymi Międzynarodowego Funduszu Walutowego udział wydatków publicznych w PKB spadł w tym kraju z 48,1 proc. w 1991 r. do 34,1 proc. w 2007 r., przy równoległym spadku poziomu długu publicznego z 60,7 proc. do 17,2 proc. PKB. Nie trzeba dodawać, że stopa bezrobocia również uległa trzykrotnemu obniżeniu do 3,7 proc.

Warto, by politycy spróbowali realizować cele możliwe do osiągnięcia. Nowej Zelandii przesunięcie dnia wolności podatkowej o 51 dni zajęło 16 lat. W dotychczasowym tempie osiągniemy ten poziom niestety dopiero za 113 lat. Spróbujmy szybciej, szkoda czasu i potencjału, jakim ciągle dysponujemy.

Andrzej Sadowski,

wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha

Kamil Zubelewicz

pracownik Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.