Dzieci dla ryzykantów
Zmiany wprowadzane pod wspólnym mianownikiem "prorodzinne" są piękne. I generalnie jestem za nimi wszystkimi. Za zwiększaniem kwoty wolnej od podatku, ulgą na dzieci, dostępnymi żłobkami, darmowymi przedszkolami i szkołą, wydłużaniem urlopów macierzyńskich, ich dzieleniem i rozkładaniem na raty. Darmowym transportem publicznym dla maluchów też. I jeszcze za becikowym. Wszystko z chęcią przyjmę. I w nic nie wierzę. Bo przez ostatnie lata to państwo nauczyło mnie, że nie warto przywiązywać się do deklaracji. Ba, nie warto przywiązywać się do już ustalonego prawa. Zaraz przyjdzie ktoś, kto je zmieni. Żeby było sprawiedliwiej i przede wszystkim lepiej. Czy jest? Politycy powiedzą, że tak, wskaźniki demograficzne są na nie. Ja z faktami nie dyskutuję.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.