Nie wstrzymywać reform w sądownictwie
Mam nadzieję, że proces reorganizacji naszego sądownictwa polegający na zmniejszeniu liczby sądów rejonowych i przekształcenia części z nich w wydziały zamiejscowe nie zostanie zahamowany. Przytaczane w dyskusji publicznej na tym tle argumenty odwołują się do kwestii pozamerytorycznych - niemających na uwadze dobra samego wymiaru sprawiedliwości. Dużo mówi się przy tej okazji o interesach powiatów, które miałyby tracić na znaczeniu w wyniku tej operacji, albo samych sędziów, z których część utraci fotele prezesowskie, albo będzie musiała częściej zmieniać miejsce orzekania, choć w praktyce w ogóle do tego nie musi dojść.
W każdym z tych wypadków chodzi więc o interesy partykularne i niejako uboczne, nikt bowiem nie dowodzi, że utraci na tym wymiar sprawiedliwości jako całość. Od chwili wprowadzenia nowej siatki sądów rejonowych mija właśnie czwarty miesiąc, mamy za sobą trafne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie, które w jakimś sensie sytuację stabilizuje, choć jej oczywiście nie utrwala, nic też nie wskazuje na to, by ruch spraw w sądach, mimo koniecznego chwilowego zamieszania, widocznie ucierpiał.
Źle więc by się stało, gdyby w wyniku działań parlamentu skutki tej operacji zostały odwrócone, dając przeciwnikom reform złudne przekonanie, że działaniami politycznymi można powstrzymać niekorzystny dla interesów partykularnych bieg spraw.
Tymczasem sądownictwo wymaga głębokich reform - przede wszystkim uproszczenia struktur i procedur, zmiany pozycji ustrojowej sędziów oraz trybu ich powoływania. W gruncie rzeczy kształt naszego sądownictwa, nadany mu jeszcze w czasach zaborów i niezmieniony w czasach II Rzeczpospolitej, trwa w najlepsze do dziś. Co więcej - w czasach PRL wpisywał się on doskonale w wyobrażenia ówczesnych władców o roli sądów.
Można zrozumieć, że dla pewnej kategorii polityków wymiar sprawiedliwości sprowadzony do działalności usługowej wobec służb specjalnych nadal pozostaje ideałem. To tak ładnie przecież wygląda na ekranie telewizora, gdy nasi chłopcy wpadają w kominiarkach do mieszkania przestępcy, powalają na ziemię kogo trzeba lub i nie trzeba. Efekt zapewniony - wszyscy widzą, jak dzielnie walczymy z przestępczością, a że tam kiedyś ktoś zostanie uniewinniony? Może i będzie, ale najważniejsze, że nie za naszej kadencji i byle nie przed wyborami. Lepiej więc, by wyroki w ogóle nie zapadały zbyt szybko.
Siatka sądów została rozbudowana niepotrzebnie w ostatnich latach nie tylko wszerz, ale także i w pionie. Dlatego bardzo podoba mi się zapowiedź zredukowania w przyszłości szczebli sądownictwa powszechnego do dwóch. O takim programie usłyszeliśmy ostatnio z ust ministra Gowina, ale także Związek Powiatów Polskich wspiera od wielu miesięcy zamysł uczynienia z sądów okręgowych sądów wyłącznie I instancji z wydziałami zamiejscowymi w powiatach.
W istocie obie te propozycje mają ten sam cel: uczynienie z sądu okręgowego sądu podstawowego. Jeśli tak - to lepiej byłoby nie czekać z nim na następną kadencję. Po wyborach pewnie się okaże, że inne problemy są pilniejsze i sądownictwo znowu pozostanie na uboczu koniecznych reform.
Europa Zachodnia za sprawą Alexisa de Tocqueville wie od blisko dwustu lat ("Dawny ustrój i rewolucja"), że rzeczą najgorszą dla społeczeństwa jest niezawisły sędzia, który chce awansować. A jak wiadomo, mało kto nie chce... Im wcześniej więc sędzia zaczyna swoją karierę i im więcej przed nim szczebli możliwych awansów, tym gorzej dla podsądnych.
S koro więc w przyszłości miałoby być szczebli sądów powszechnych mniej, tym bliżej byłoby do ideału sędziego, któremu wizja awansu jest z gruntu obca. Inaczej, oczywiście, myślą sędziowie, których mentalność ukształtowały dziesiątki lat wizji władzy sądowniczej i roli sędziego w społeczeństwie - wizji charakterystycznej dla porządków państw absolutystycznych. Miejmy nadzieję jednak, że wynikający z tej wizji paradygmat sędziego urzędnika stanie się w nieodległej przyszłości nieznośny także dla samych sędziów.
@RY1@i02/2013/074/i02.2013.074.18300120c.802.jpg@RY2@
Jerzy Stępień prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego
Jerzy Stępień
prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu