Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Zjednoczone władze ustawodawcza i wykonawcza zyskują zdecydowaną przewagę nad sądowniczą

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Władze polityczne tak ustawiają pozycję sędziego, aby orzekanie zgodnie z duchem prawa wybić mu z głowy

W połowie marca w Gdańsku odbyła się konferencja i posiedzenie Rady Administracyjnej MEDEL - Magistrats Européens pour la Démocratie et les Libertés (Europejscy Sędziowie i Prokuratorzy na rzecz Demokracji i Wolności). Do tego związku organizacji należy 20 stowarzyszeń z 13 krajów Europy, polskimi członkami są Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia" i Stowarzyszenie Prokuratorów Rzeczypospolitej Polskiej, które były współgospodarzami spotkania.

Efektem posiedzenia są dwa przyjęte dokumenty - deklaracja gdańska i memorandum do instytucji europejskich o potrzebie pilnego zdefiniowania minimalnych reguł i wspólnych zasad zachowania niezawisłości sędziowskiej. Bo o ile kraje wstępujące do UE są pod tym względem skrupulatnie sprawdzane, to gdy kraje członkowskie zaczynają naruszać niezależność trzeciej władzy, okazuje się, że Unia tego nie przewidziała.

Stąd wymiana poglądów na temat, który - niestety - musi obecnie interesować sędziów i prokuratorów w wielu krajach Europy: jak bronić niezawisłości i niezależności, szczególnie w czasie kryzysu, kiedy politycy próbują za pomocą instrumentów ekonomicznych i prawnych wpływać na funkcjonowanie sądownictwa i prokuratury. Jest to problem poważny. 20 lutego w Hiszpanii miał miejsce jednodniowy strajk sądów - protest przeciwko dokonanym cięciom budżetowym w sądownictwie, które utrudnią funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. MEDEL wspiera też sędziów i prokuratorów z Grecji, których sytuacja materialna znacznie się pogorszyła. Warto wspomnieć, że w 2011 r. MEDEL przyjęło rezolucję również pod adresem władz polskich, wzywając je do zapewnienia sędziom uposażeń porównywalnych z wynagrodzeniami w innych zawodach prawniczych w Polsce. Reakcją polskich władz było... odebranie sędziom corocznej waloryzacji płac.

Ale mają miejsce również groźniejsze, bo prawne podważania niezależności władzy sądowniczej. W ubiegłym roku w Serbii władze usiłowały przeprowadzić ustawową weryfikację sędziów, usuwając ze służby tych, których poglądy i "nadmierna niezależność" nie podobały się politykom. Represje dotknęły m.in. prezes Związku Sędziów Serbii i sekretarza generalnego MEDEL sędzię Draganę Boljević, którą pozbawiono urzędu. Praktyki te ukrócił na szczęście Trybunał Konstytucyjny Serbii, uznając ustawę za niezgodną z konstytucją i przywracając wszystkich represjonowanych sędziów i prokuratorów do służby. MEDEL musiał zajmować się także sytuacją sędziów i prokuratorów w Gruzji i na Ukrainie, gdzie zmieniano przepisy ustrojowe dotyczące sądów w taki sposób, aby dawało to władzom politycznym jak największy wpływ na sądownictwo.

W kontekście takich wydarzeń sędziowie i prokuratorzy dyskutowali, jak bronić niezależności trzeciej władzy. Punktem wyjścia stał się referat profesora Uniwersytetu Gdańskiego dr. hab. Tomasza Tadeusza Koncewicza. Młody naukowiec i adwokat zaprezentował swoje stanowisko na temat sposobu rozumienia niezawisłości sędziowskiej. Wywodził, że zależy ona przede wszystkim od samych sędziów (w mniejszym stopniu od prokuratorów), którzy powinni o nią dbać niezależnie od warunków zewnętrznych. Postulował, aby sędziowie, gdy prawo stanowione jest złe, a jego zastosowanie prowadziłoby do orzeczeń niesprawiedliwych, nie kierowali się owym złym prawem. W ocenie referenta powinni wtedy orzekać zgodnie z własnym poczuciem sprawiedliwości, kształtując w ten sposób prawo. Wówczas wypełniliby swoją misję wymierzania sprawiedliwości, a jednocześnie nie naraziliby się na dezaprobatę społeczeństwa, które oczekuje od nich właśnie sprawiedliwych wyroków. Nie powinni chować się za przepisy i wykorzystywać prawa do wydawania decyzji niekorzystnych dla obywatela. Wreszcie stwierdził, że sędziowie nie powinni korzystać z przywileju nieusuwalności, lecz być poddawani regularnej ocenie, powoływani na kadencje i podlegać w ten sposób weryfikacji społecznej. Wówczas byliby zainteresowani tym, aby ich orzeczenia były zgodne z poczuciem sprawiedliwości.

Odpowiedź sędziów i prokuratorów była w istocie jednomyślna. Pięknie by było, gdyby można było orzekać tak, jak to wywodził prof. Koncewicz. Ale życie... Aby sędziowie mogli orzekać tak, jak postulował mówca, konieczne jest zapewnienie im całkowitej niezawisłości, a sądom - niezależności. Sędzia musi być absolutnie pewny, że bez względu na to, na ile wydane przez niego orzeczenie nie spodoba się wysoko postawionym osobom - będzie nietykalny. W przeciwnym razie będzie odruchowo myślał o swoim losie i o tym, jak orzeczenie może wpłynąć na jego życie i karierę. Nawet, jeżeli te myśli będzie starannie odganiał.

Przedstawiciel Niemiec, Werner Kannenberg z tamtejszego związku sędziów Neue Richtervereinigung (NRV) oraz autor niniejszego felietonu stwierdzili wspólnie, że postulaty prof. Koncewicza powinny zostać skierowane pod adresem władz politycznych. Od wielu bowiem lat w większości europejskich krajów zapisana we wszystkich niemal konstytucjach równowaga trzech władz - ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej - jest zachwiana. Władze ustawodawcza i wykonawcza pochodzą bowiem z tych samych wyborów i przejmowane są przez wygrywające te wybory partie polityczne. Liderzy partii zajmują zazwyczaj kierownicze stanowiska w rządzie, zaś niżsi rangą działacze - fotele w wieloosobowym parlamencie. To zaś prowadzi do sytuacji, w której władza wykonawcza staje się w istocie ustawodawczą: pisze prawo, które parlament przegłosowuje zgodnie z linią partii. Władze ustawodawcza i wykonawcza zyskują zdecydowaną przewagę nad sądowniczą. Są w stanie narzucić jej dowolne prawo, zarówno to, które sądy mają stosować, jak i to, na podstawie którego funkcjonują.

Wprowadzenie regularnego oceniania skłoni sędziów do jak najściślejszego stosowania prawa. Jeżeli przy tym owe oceny będą dokonywane na zasadach dowolnie formułowanych przez przedstawiciela władzy politycznej - ministra (jak to ma być obecnie w Polsce), to głównym sposobem uniknięcia zarzutu popełnienia uchybień będzie sztywne trzymanie się przepisów. Jeżeli natomiast sędzia postąpi w sposób jego zdaniem sprawiedliwy, ale odrzuci przy tym jakiś niezbyt mądry lub niezbyt rzetelny przepis, z oczywistych przyczyn swoją ocenę pogorszy. Narazi się w pierwszej kolejności na uchylenie orzeczenia przez sąd odwoławczy. Zwłaszcza w polskiej procedurze sąd odwoławczy często staje się "sądem nad sądem pierwszej instancji": ocenia przede wszystkim jego pracę, a nie sprawę i jej przedmiot. To z kolei prowadzi do orzekania "pod sąd odwoławczy", wielu sędziów zaczyna tak formułować orzeczenia, aby zyskały one akceptację sądu wyższego rzędu. Sędzia orzekający z pominięciem prawa, ale sprawiedliwie naraża się też w Polsce na przewidziane w ustawie wytknięcie mu rażącej obrazy prawa przez sąd odwoławczy. To zaś pociąga za sobą już konkretne skutki. Co najmniej odbiera sędziemu możliwość awansu, a gdy - jak w Polsce - celowo utrzymywane jest duże rozwarstwienie płacowe w wymiarze sprawiedliwości, aby sędziom zależało na awansie, trudno dożywotnio zadowalać się niższym stanowiskiem.

Jednym słowem władze polityczne tak ustawiają pozycję sędziego, aby orzekanie zgodnie z duchem prawa wybić mu z głowy. I nawet jeśli ten i ów minister co jakiś czas o duchu prawa pokrzyczy, to innego dnia sam poleci wysłać kontrolę do sądu, którego orzeczenie z jakichś powodów mu się nie spodobało. A sąd ma tylko jeden sposób obrony przed tego rodzaju kontrolami - jak najściślejsze przestrzeganie przepisów, choćby i kompletnie nieżyciowych.

Sędziowie i prokuratorzy z Europy byli więc zgodni: możliwość stosowania prawa w sposób mądry i sprawiedliwy jest tylko wtedy, gdy wymiar sprawiedliwości jest naprawdę niezależny, wolny od ciągłej kontroli i ścisłego nadzoru, a sędzia bez obaw może podjąć każdą decyzję. Tymczasem kierunek zmian w prawie ustrojowym sądownictwa jest w Polsce dokładnie przeciwny. I trudno w takiej sytuacji o optymizm.

Sędzia musi być absolutnie pewny, że bez względu na to, na ile wydane przez niego orzeczenie nie spodoba się wysoko postawionym osobom - będzie nietykalny

@RY1@i02/2013/065/i02.2013.065.07000020a.803.jpg@RY2@

Fot. WOJCIECH GÓRSKI

Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"

Maciej Strączyński

prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.