Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Europa: interwencjonizm, liberalizm, strach

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

My, Europejczycy, musimy pogodzić się z tym, że po latach karnawału przyszły lata wielkiego i długiego postu. Bank Hiszpanii przewiduje, że w następnym roku gospodarka również się skurczy. Komisja Europejska z przerażeniem informuje o kolejnej socjalnej zapaści i bezrobociu. Co by o tej sytuacji mogli powiedzieć tak często przywoływani święci interwencjonizmu albo leseferyzmu - Keynes i Hayek? Wskazaliby zapewne, że w zauroczeniu słowem "reformy" gubi się gdzieś to, iż przedsiębiorca porusza się w gospodarce jak dziecko we mgle. Tylko jego własny instynkt może go zaprowadzić do zyskownego przedsięwzięcia.

Rola państwa? Keynes: zapewnianie, że popyt na rynku będzie wystarczający i przedsięwzięcia przyniosą oczekiwane zyski - państwo robi zakupy na rynku odpowiednio większe, kiedy gospodarka się kurczy. Hayek: ta rola ogranicza się tylko do tego, żeby zapewnić ład instytucjonalny i dać temu przedsiębiorcy święty spokój. Receptą na kryzys musi być więc dynamiczna odpowiedź państwa - albo w lewo, albo w prawo, nie ma nic gorszego niż stopniowe reformy.

Obaj Wielcy mieliby świetną wymówkę, gdyby ktoś ich chciał oskarżyć, że proponowane lekarstwa nie działają. Ludzie nie są przecież maszynami - obaj ekonomiści zgodziliby się, że gospodarka nigdy nie wyjdzie z dołka, jeżeli przedsiębiorcy regularnie słyszą o "kolejnej fali kryzysu" czy "zagrabieniu depozytów". Państwa UE grzebią w gospodarce z dobrej woli. Ale brakuje w jej decyzjach rozmachu (Keynes), a dobra wola nie chroni państw przed szkodzeniem wolności (Hayek). W efekcie państwo tylko niszczy optymizm przedsiębiorcy. Nie musi nawet realnie działać - kto wie, ilu hiszpańskich niedoszłych przedsiębiorców zarzuciło jakiś plan biznesowy, po tym jak zobaczyło w telewizji rozważania nad opodatkowaniem hiszpańskich depozytów? Ilu zrezygnowało z rozszerzenia działalności, bo wprowadzono nowy podatek, ale tylko czasowy, który może będzie zlikwidowany, a może jeszcze zwiększony?

Zamiast szukania okazji i optymizmu, przedsiębiorcy żyją w świecie strachu i obaw. Wspólna rada obu ekonomistów brzmiałaby więc prosto - "Unio, więcej zdecydowania! Wybierz jednego z nas i miejmy już te męczarnie za sobą".

@RY1@i02/2013/063/i02.2013.063.00000280a.802.jpg@RY2@

Jan Wróbel dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.