Urząd się wyżywi - gorzej z mieszkańcem
W minionej epoce były rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban zapewniał, że rząd się wyżywi. Mieszkańcy niektórych miast coraz częściej mają wrażenie, że to skądinąd boleśnie prawdziwe określenie jak ulał pasuje do ich samorządów. W czołówce w tym roku znalazła się Warszawa. Oprócz drastycznie wysokich opłat za użytkowanie wieczyste i pokaźnego, najwyższego, na jaki pozwalają państwowe przepisy, podatku od nieruchomości obywatele stolicy dowiedzieli się jeszcze o wysokości opłaty śmieciowej - także znacznie wyższej od tej, którą płacili dotychczas prywatnym bądź komunalnym firmom.
- W Śródmieściu opłata za użytkowanie wieczyste sześćdziesięciokilkumetrowego mieszkania przekracza 1800 zł rocznie. Do tego dochodzi jeszcze podatek od nieruchomości - w sumie prawie 2 tys. zł - skarży się emerytka, która wcale uboga nie jest. Jej emerytura to 1700 zł netto. A przynajmniej z jednej opłaty można by zrezygnować. Przekształcenie użytkowania wieczystego we własność wiąże się wprawdzie z jednorazową lub rozłożoną na kilka rat wpłatą. Zdejmuje jednak z mieszkańca coroczne, rosnące, zwłaszcza w dużych miastach, opłaty. I daje coś, co mają na ustach wszyscy demokratyczni włodarze i kandydaci na posłów czy radnych - własność. Coś, co jest rzeczą święta. Hasła hasłami, a rzeczywistość sobie. Gminy nie chcą przekształcać użytkowania we własność. Wolą coroczne wpłaty do gminnego budżetu. Bo sprzedać można tylko raz. Z jednej strony rozumiem samorządy. Potrzebują pieniędzy, których nie ma skąd wziąć, bo subwencje państwowe nie wzrastają, a obowiązki gmin - owszem. Ale ten kij w postaci utrzymywania, często za wszelką cenę, na granicy prawa, statusu użytkowania wieczystego ma dwa końce. Mieszkańców coraz częściej nie stać na wzrastające opłaty. Zwłaszcza że nie są to jedyne podwyżki. Gminy upatrzyły sobie kolejne światełko w tunelu, pozwalające na dodatkowe zasilenie budżetu. To ustawa śmieciowa, która nakazuje samorządom ustalić opłatę za wywóz odpadów. Małe gminy podeszły do problemu ostrożnie i opłat nie wywindowały - mieszkaniec zapłaci miesięcznie np. 5-10 zł. Może samorządy zachowały się racjonalnie, wiedząc, że przy zbyt wysokich stawkach zaraz będą musiały wydawać pieniądze na pomoc społeczną. Przecież prawem ubogiego jest korzystanie z "miłosierdzia gminy". Ale bogaty, cóż - maluczkich nie rozumie. Najwyższe opłaty zaserwowała mieszkańcom Warszawa. Tutaj nasza emerytka mieszkająca w jednorodzinnym domu zapłaci miesięcznie za wywóz śmieci 89 zł. Nożyce między bogactwem a biedą rozwierają się nie tylko w skali kraju. Coraz częściej dotyczą też mieszkańców pojedynczego, często zamożnego miasta.
@RY1@i02/2013/051/i02.2013.051.088000100.802.jpg@RY2@
Monika Górecka-Czuryłło zastępca redaktora prowadzącego
Monika Górecka-Czuryłło
zastępca redaktora prowadzącego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu