Dziennik Gazeta Prawana logo

W ściekach po prostu róbmy swoje

28 czerwca 2018

Felieton

@RY1@i02/2014/248/i02.2014.248.183002400.802.jpg@RY2@

Adam Gołębiewski Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie

Polska, wstępując do Unii Europejskiej, zobowiązała się do przestrzegania prawa unijnego. Dyrektywy unijne, mówiąc w skrócie, obligują nas do budowy kanalizacji dla aglomeracji (miejscowości) powyżej 2 tys. mieszkańców. Oczywiście nie zabrakło uwagi, że należy to czynić, jeżeli jest to uzasadnione ekonomicznie. Dodatkowo, ponieważ praktycznie cała Polska leży w obszarze wrażliwym (zlewnia Morza Bałtyckiego), ścieki muszą być oczyszczane dokładniej niż np. w Hiszpanii, we Francji, w Wielkiej Brytanii czy zachodniej części Niemiec.

Branża, czując odpowiedzialność i ogrom zadania ruszyła ostro do pracy. Powstał Krajowy Program Oczyszczania Ścieków Komunalnych (KPOŚK), w ramach którego są diagnozowane potrzeby. Dzięki niemu wiadomo, ile jeszcze pieniędzy niezbędnych jest na realizację tego zadania oraz jakie sumy trzeba zabezpieczyć w funduszach unijnych i budżecie państwa. Jego efekty już odczuwamy - obecnie wszyscy zachęcają do picia wody prosto z kranu (doprowadzając producentów wód butelkowanych do rozpaczy), do często kompletnie zdegradowanych rzek wraca życie biologiczne i odbudowują się ekosystemy.

Jeżeli jednak zaczniemy się wgłębiać w szczegóły, realizacja programu ma jeszcze spore mankamenty. Najgorzej wygląda w najmniejszych miejscowościach. Jeżeli patrzy się na cyfry "makro", to Polska na koniec 201 5 r . spokojnie spełni wymagania unijne. Jednak cyfry "mikro" (analizujące poszczególne miejscowości) mówią coś innego - Polska spełni wymagania w 80-90 proc. Ponadto trudno jest operować twardymi danymi, gdyż obecnie przygotowywana IV aktualizacja KPOŚK ma być gotowa na koniec 201 4 r . (poprzednia powstała w 201 1 r .).

Przyczyny opóźnień w najmniejszych miejscowościach są wielorakie: od konfliktów sąsiedzkich najtrudniej rozstrzyganych w takich społecznościach (każdy chce mieć odebrane i oczyszczone ścieki, ale już przepompownię lub oczyszczalnię w sąsiedztwie niekoniecznie), poprzez problemy ekonomiczne (samorządy są w Polsce dość mocno zadłużone i mają problem, by zebrać środki na wkład własny niezbędny do otrzymania pomocy unijnej, często stają więc przed dylematem: budujemy salę gimnastyczną, przedszkole czy kanalizację?), kończąc na pojedynczych zarządzających gminami (którzy nie widzą lub udają, że nie widzą problemu - wszak zbudowany basen lub nawet nowa droga jest medialna, a ukryta w ziemi kanalizacja nie dość, że niewidoczna, to jeszcze dużo kosztuje).

Za niezrealizowanie wymogów dyrektyw Polsce grożą kary. Jednak całkiem niedawno UE skontrolowała dopiero kraje starej Unii i stwierdziła, że w 100 proc. wymagania spełniają zaledwie trzy państwa, a miały się z nich wywiązać już w 200 5 r oku! Tak więc wydaje się, że powinniśmy przyjąć postawę preferowaną kiedyś przez Wojtka Młynarskiego: "Róbmy swoje". Z jednej strony perspektywa 2014-2020 gwarantuje nam pełne zabezpieczenie środków niezbędnych do zakończenia programu, z drugiej strony końca unijnej kontroli można się spodziewać ok. 202 5 r .

UM

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.