Poczobut chce wrócić na Białoruś. Mińsk może znowu zrobić z niego zakładnika
Powrót Andrzeja Poczobuta na Białoruś byłby nie tylko aktem odwagi i determinacji jednego człowieka. Mógłby też stać się elementem politycznej gry Mińska z Warszawą i Waszyngtonem. A stawka tej gry jest dziś znacznie większa niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Sprawa Andrzeja Poczobuta stała się wskaźnikiem relacji Donalda Trumpa z Polską i europejską prawicą. Stwierdzenie prezydenta USA, iż dopomógł w uwolnieniu Polaka ze względu na relacje łączące go z prezydentem Karolem Nawrockim, trzeba czytać razem z pochwałami dla polskiego prezydenta, wyartykułowanymi przez Trumpa w odpowiedzi na pytanie o możliwość przerzucenia do Polski żołnierzy US Army wycofywanych z Europy Zachodniej. To sygnalizuje wagę, jaką obecna administracja przywiązuje do relacji z polską prawicą, i stwarza teoretycznie szansę na zwiększenie bezpieczeństwa naszego kraju. Piszę o szansie teoretycznej, bo dla jej wykorzystania na większą skalę potrzebna byłaby współpraca sił politycznych w Warszawie, co wydaje się niestety niemożliwe. A amerykosceptyczne deklaracje premiera Donalda Tuska („Nie pozwolę, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania współpracy na poziomie europejskim”) nakazują wstrzemięźliwość.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.