Praca w sądzie to nobilitacja
Opinia
Kolejny raz przez media przetacza się dyskusja dotycząca pracowników sądów. I nie chodzi tym razem o sędziów czy pracowników administracji, ale o tzw. personel pomocniczy - osoby sprzątające czy ochronę sądu. Coraz częściej pojawiają się niestety przypadki nieuczciwych pracodawców, którzy nie wypłacają swoim pracownikom pensji, uciekają za granicę z pieniędzmi, likwidują firmy, znikając z rynku, pozostawiając pracowników bez wynagrodzenia. I może być jeszcze gorzej. Przyznam szczerze, że to problem wstydliwy. Sąd zgodnie z prawem wskazuje na winnego - czyli rzeczywistego pracodawcę oszusta - ale to nie rozwiązuje problemu oszukanych. Psuje to niewątpliwie reputację samej instytucji, bo przecież oszukani ludzie sprzątali czy ochraniali właśnie sądy.
Pamiętam słowa mojej babci, która opowiadała, jakim szacunkiem w okresie międzywojnia cieszył się kolejarz. Ale wyżej nad nim stał pracownik sądu. Tam nie mogła dostać się przypadkowa osoba, a praca w takiej instytucji nobilitowała. Nie tylko dawała pewność pracy, ale także budziła zaufanie do zatrudnionego.
Jednak nie tylko o szacunek tu chodziło. Osoba, która na co dzień stykała się z aktami spraw, chociażby tylko dlatego, że sprzątała gabinety sędziów czy sekretariaty, musiała być wiarygodna i nie mogła być przypadkowa. Niestety, od lat przekonywano nas, że sądy i inne jednostki budżetowe powinny obudować się podmiotami zewnętrznymi, które wyłonione w przetargach będą jak najmniejszym obciążeniem dla budżetu. Bo oczywiście tam, jak zwykle, królowała zasada najniższej ceny. I często nikogo już nie obchodziło, kogo zatrudnia firma; czy to firma solidna, czy "krzak", która wygra kontrakt, a potem jak dostanie środki albo upadnie, albo będzie łamać prawa pracowników i zatrudniać za najniższe stawki - bo, jak wiemy, kapitalizm ma swoje prawa.
I zaczyna dochodzić do paradoksów. Sprzątający zmieniają się jak w kalejdoskopie tak, że trudno rozpoznać, czy akurat osoba, która chodzi wieczorem po sądzie z miotłą, to nowo zatrudniony przedstawiciel firmy zewnętrznej. Bardzo jestem ciekaw, jak wygląda rekrutacja do takich firm. Ale fakty są takie, że wygrywające firmy to często zakłady pracy chronionej, zatrudniające osoby z grupą inwalidzką, gdyż one mogą najbardziej ciąć koszty, a przez to wygrywać przetargi. Firmy sprzątające zatrudniają też cudzoziemców, bo oni zwykle są tańsi, łatwiej można ich zwolnić, godzą się na gorsze warunki pracy. I nie mam nic przeciwko osobom z grupą inwalidzką czy cudzoziemcom, ale myślę, że sądy czy prokuratury to jednak jednostki szczególne i powinny stosować także szczególny dobór kadry, na każdym szczeblu.
Pamiętam, jak wybuchł skandal kradzieży broni z jednostki wojskowej, którą ochraniali emeryci i renciści. Czy mamy czekać zatem na podobne przypadki w sądach? Może jednak warto zastanowić się, czy koszt zatrudnienia takich pracowników wart jest tych oszczędności. Sąd nie jest fabryką śrubek. Musimy unikać sytuacji, które generują niebezpieczeństwa, zanim zdarzy się kłopot, z którego trudno się będzie wytłumaczyć.
Niestety, sytuacje oszukanych pracowników firm pomocniczych nie są już tylko incydentami. To sygnał, że warto zastanowić się nad zmianą sytuacji. Państwo musi być silne i sądy muszą być silne. Silne nie tylko kadrą sędziów, ale także tych, bez których nie mogą funkcjonować w należyty sposób.
@RY1@i02/2014/247/i02.2014.247.18300110a.802.jpg@RY2@
sędzia Waldemar Żurek rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa
Waldemar Żurek
sędzia rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu