Nieznajomość prawa nie powinna szkodzić zawsze
Felieton
Jeden z naszych supreme court - czyli (z angielska) sądów tak wysokich, że od ich wyroków nie ma już żadnych odwołań - zdecydował się nie zgodzić z jedną z fundamentalnych wydawałoby się i odwiecznych zasad porządku prawnego. Ponieważ, jak uczono mnie w szkołach, nasza europejska - co by to nie znaczyło - cywilizacja filozofię czerpie z Aten, a prawo z Rzymu, wysoki (a nawet "Naczelny") polski sąd pokazał żółtą kartkę ukształtowanej na łacińskich paremiach regule. Orzekł, że powinien stać przede wszystkim po stronie słusznej, a nie dogmatycznej. Cieszę się z takiej jaskółki. Jak pojawi się ich więcej, może przyjdzie wiosna, a to zawsze milsza pora niż grudniowa.
Tezy uzasadnienia wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt II FSK/1709/2014) - bo o nim mowa - przekazane zrozumiałym dla zwykłego śmiertelnika językiem brzmią: "Obywatel nie musi znać się na wszystkim. Nie każdy musi być profesjonalistą". Sąd zdecydował się na takie stanowisko w określonych okolicznościach faktycznych konkretnej sprawy. Jest to jednak moim zdaniem - a przynajmniej może być w przyszłości, jeśli ugruntuje się taka linia orzecznictwa - istotne dla interpretowania rzymskiej zasady "ignorancja iuris nocet" - nieznajomość prawa szkodzi. Nie bez znaczenia dla nowej interpretacji jest fakt, iż mamy dziś do czynienia z permanentną ewolucją prawa, co wymaga profesjonalnego wręcz śledzenia jego zmian. Nieznajomość nie powinna więc szkodzić zawsze, bez względu na okoliczności.
Kto i kiedy jest więc ignorantem, skoro nie jest nim każdy? Na pewno zawsze jest nim profesjonalista. Nieprofesjonaliście, aby nie został uznany za ignoranta, wystarczy staranność w dotarciu do profesjonalisty. Co z tego wynika? To, że dobrze jest korzystać z pomocy profesjonalnego prawnika. Uchroni to od ryzyka własnej nieznajomości prawa, zaś ewentualny błąd w sztuce, jaki mógłby się - oby nie - zdarzyć radcy prawnemu lub adwokatowi, asekurowany jest jego obowiązkowym ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej. Ta asekuracja nie jest bez znaczenia, biorąc choćby pod uwagę fakt, że np. suma ubezpieczenia każdego radcy prawnego wynosi obecnie nie mniej niż 1,4 mln zł.
Wyrok, który komentuję, w mojej opinii ma też swoje konstytucyjne umocowanie, oczywiście przy słusznym ustrojowo - a nie tylko frazeologicznie - jej interpretowaniu. Skoro bowiem art. 45 Konstytucji RP gwarantuje każdemu prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd, nie można uznawać, że sprawiedliwe jest wykorzystywanie nieświadomości podsądnych. Takim sytuacjom trzeba zapobiegać, aby państwo i jego trójwładza postrzegana była jako przyjazna. Każde działanie, które racjonalnie służy przyjaznemu postrzeganiu państwa, to krok właściwy, nawet jeśli wymagający odwagi i zerwania z dotychczasową praktyką.
Być może nieco rozszerzająco interpretuję przytoczony wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. Mam nadzieję jednak, że nie jest to i nie będzie fantasmagoria.
@RY1@i02/2014/246/i02.2014.246.18300090e.802.jpg@RY2@
Dariusz Sałajewski prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
Dariusz Sałajewski
prezes Krajowej Rady Radców Prawnych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu