Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Siła metafor

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 24 minuty

W naukach humanistycznych już dawno zauważono, że język ma moc kształtowania naszego myślenia, a zatem i naszego działania, zaś w nim samym szczególne znaczenie mają metafory, które są wehikułem myślenia, w sposób niezwykle silny wpływając na nasze postrzeganie świata i innych ludzi. Bardzo często jest tak, że są to metafory zwane w nauce (metaforycznie!) martwymi, tzn. takie, które się całkowicie skonwencjonalizowały, udosłowniły, a to znaczy, że przestały być postrzegane jako metafory, czyli specjalne sposoby mówienia i stały się zwykłym, niejako przezroczystym elementem języka. Na ogół nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo owe martwe metafory ukierunkowują nasze myślenie, przyjmując - z reguły nieświadomie - iż w sposób całkowicie adekwatny oddają one stan rzeczy (tak jak nikt dziś nie zastanawia się nad tym, że kiedy proponuje komuś "wyskoczenie na piwo", używa metafory, podobnie jak informując kogoś, że właśnie "oblał egzamin"; wszak na piwo się po prostu wyskakuje, a egzaminy oblewa). Tymczasem są one de facto pewnym elementem jego konstruowania.

Paliwo zamiast ciężarów

W tym sensie ich moc jest trudna do przecenienia, a w historii kultury zachodniej nie brak przykładów, kiedy to pewne metafory na trwałe ją zmieniły, jak np. metafora opisująca człowieka jako "ducha w maszynie" (autorstwa Kartezjusza). Jej rozpowszechnienie się doprowadziło m.in. do filozoficznego ugruntowania europejskich praktyk medycznych, w których ciało i ducha starannie oddzielano (tak czyni się do dziś), to pierwsze uznając za złożony mechanizm, w który można ingerować do woli celem jego naprawy, nie przejmując się za bardzo stanem zamieszkującego go ducha (podejście to np. dla Chińczyków jest całkowicie absurdalne).

Podobne znaczenie na płaszczyźnie ekonomiczno-społecznej miała sławna metafora "niewidzialnej ręki rynku" stworzona przez jednego z ojców nauki ekonomii, a mianowicie Adama Smitha. Jej upowszechnienie się położyło filozoficzny fundament pod ideę wolnego rynku jako mechanizmu, który sam znakomicie się reguluje, działając dla dobra wszystkich, którzy znajdują się w orbicie jego oddziaływania. Podobnie jak ogromna kariera innej metafory Smitha o "państwie jako stróżu nocnym kapitału" na kilkaset lat ustawiła w Europie debatę o roli państwa w gospodarce.

Także i dziś rola metafor w naszym myśleniu o gospodarce i szerzej życiu społecznym jest trudna do przecenienia. Popatrzmy choćby na nader rozpowszechnioną rodzinę metafor odwołujących się do ciężarów/obciążeń. I tak mamy "obciążenia podatkowe" oraz "ciężary socjalne", pracodawcy ponoszą "ciężar wzrastającej płacy minimalnej", zaś państwo "ugina się pod ciężarem długów". Gdy słyszymy o wszystkich owych ciężarach, od razu stają nam przed oczyma osoby, które uginają się pod ciężarem noszonych pakunków, lub spocone konie ciągnące wozy obciążone ponad miarę. Nasza reakcja jest automatyczna, trzeba komuś ulżyć i owe ciężary zdjąć. Wszak nikt z nas nie lubi dźwigać ponad miarę i zginać się pod ciężarem rzeczy, które dźwiga. Dlatego nieomal automatycznie, bez namysłu opowiadamy się za ich zmniejszeniem lub wręcz eliminacją.

Metafory ciężarów popychają nas w stronę myślenia, wedle którego im mniej zobowiązań podatkowych, tym lepiej; im mniej świadczeń socjalnych, tym lepiej; im mniej państwowych, długów tym lepiej. Pozostając pod urokiem metafor obciążeniowo-ciężarowych, ani przez chwilę nie zastanawiamy się nad tym, że można na sprawy spojrzeć inaczej i np. zamiast myśleć o podatkach jako zbędnym obciążeniu, myśleć o nich (metaforycznie!) jako o paliwie, bez którego ciężarówka, którą wszyscy jedziemy, stanie w miejscu, o wydatkach socjalnych (metaforycznie!) jako o lekarstwach, bez których organizm społeczny przestanie działać, zaś o długach państwa (metaforycznie!) jako o witaminach, które, jeśli stosowane z umiarem, pobudzają organizm do wytężonego działania. Widzimy wyraźnie, że zmiana metafor pozwala nam inaczej widzieć i oceniać rzeczy dotąd widziane i oceniane w sposób, który wydawało się nie ma alternatyw. W tym sensie zmiana w naszym sposobie myślenia o gospodarce i życiu społecznym wymaga zmiany sposobu mówienia, a przede wszystkim zmiany zestawu metafor, jakich używamy dla ich opisu.

Nowy język zmienia myślenie

Inny przykład. Jakże często używamy metafory "odchudzania" w odniesieniu do państwa, które zdaniem wielu za bardzo się rozrosło (nabrało "tłuszczyku", aby przywołać często używaną w tym kontekście metaforę z rzędu metafor cielesno-wizerunkowych). Od razu kieruje ona naszą uwagę na zbędność, która znamy z własnego doświadczenia, wtedy gdy próbujemy pozbyć się dodatkowych kilogramów. Jest ona przykładem całego zestawu metafor, które upowszechniły się za sprawą dominującej narracji neoliberalnej i libertarianistycznej, prowadząc do powszechnego przekonania, że państwo jest z definicji złe, bo zawsze "przekarmione". Należy mu się zatem ostra dieta odchudzająca. I mało kto zauważa, że dominacja tego typu metafor prowadzi czasami do finansowego "zagłodzenia" (metafora!) niektórych jego agend, jak to się ostatnio stało u nas z Państwową Komisją Wyborczą, której ewidentnie zabrakło środków na porządne przygotowanie wyborów.

Inaczej wygląda sytuacja państwa, gdy patrzymy na nie przez pryzmat znanej metafory "opiekuńczości". Wtedy od razu postrzegamy państwo jako bliską sobie osobę, która nie da nam zginąć. Przykład różnego metaforycznie identyfikowania roli państwa pokazuje, że w ekonomii i polityce mamy do czynienia z permanentną walką metafor, a wygrywają w niej ci, których metafory szybciej i szerzej się upowszechnią. W moim przekonaniu ostatnie dziesięciolecia to okres szczególnej dominacji owych metafor obciążeniowo-ciężarowych w odniesieniu do podatków oraz wydatków socjalnych oraz metafor cielesno-wizerunkowych w odniesieniu do państwa, co jest widomym znakiem tryumfu neoliberalno-libertarianistycznej wizji gospodarki i życia społecznego, wedle której rynek jest doskonałym mechanizmem regulowania relacji ekonomicznych, zaś państwo z definicji jego wielką psują. Jeśli chce się z tym zerwać, trzeba wymyślić jakieś metafory konkurencyjne, które po upowszechnieniu zaczną organizować ludzkie myślenie (w przypadku relacji państwo - rynek np. metaforę państwa jako niezbędnego konserwatora urządzenia dbającego o to, aby je stosownie naoliwiać i nie pozwalać, aby się zatarło albo wpadło w wewnętrzne drżenie prowadzące w ostateczności do jego rozpadu). Pewną próbę tego podjąłem w powyższym tekście. Na początku może ona wyglądać na żart, ale nieomal każda nowa metafora, zanim się upowszechni, prezentuje się na tle metafor dotychczas dominujących niepoważnie czy wręcz śmiesznie. Jej status zmienia się niepostrzeżenie wtedy, gdy zaczyna ona być w powszechnym użyciu językowym (ogromna rola w tym procesie przypada mediom). Powoli staje się ona metaforą popularną, aby wreszcie "umrzeć na dosłowność" i w ten sposób niepostrzeżenie opanować nasze myślenie jako całkowicie neutralny sposób mówienia o tym, co po prostu jest, jakie jest.

W tym sensie można sformułować pewną radę pod adresem tych, którzy chcą zmieniać świat: formułujcie metafory i róbcie wszystko, aby się one upowszechniły. I choć nowy język nie wystarczy, aby dokonać zmiany, to jednak jest jej warunkiem. W tym sensie walka o język, o zwycięstwo poszczególnych metafor jest walką o to, kto będzie miał prawo definiować sytuację społeczną i gospodarczą, a w ostateczności walką o władzę.

Używamy metafory "odchudzania" w odniesieniu do państwa, które się za bardzo rozrosło. Państwo jest z definicji złe, bo zawsze "przekarmione". Należy mu się ostra dieta

@RY1@i02/2014/246/i02.2014.246.00000270a.802.jpg@RY2@

Andrzej Szahaj filozof polityki i historyk myśli społecznej, profesor zwyczajny na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu

Andrzej Szahaj

filozof polityki i historyk myśli społecznej, profesor zwyczajny na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.