Od pierwszego do pierwszego
Jeśli psuje się wam samochód, dzwonicie do warsztatu. Jak jesteście chorzy, idziecie do lekarza. Złamie się wam obcas, kupujecie nowe buty. Doceńcie to, dupki" - tak pisze w swojej niedawno wydanej książce "Hand to Mouth. Living in Bootstrap America" Linda Tirado, czyli "kobieta, która przypadkiem wytłumaczyła biedę Ameryce".
Tirado rzeczywiście pojawiła się przypadkiem. Najpierw na główną stronę portalu Gawker trafił esej, który napisała tam jako komentarz; potem opublikował go też Huffington Post - a stamtąd tekst rozlał się po internecie. Tirado tłumaczyła w nim, dlaczego biedni ludzie podejmują kiepskie decyzje (nie oszczędzają, nie jedzą zdrowo, nie zakładają własnych biznesów, nie kupują trwalszych butów). Nie dzieje się tak dlatego, że biedni są z natury głupsi, ale dlatego, że z powodu braku jakiegokolwiek bufora finansowego z ich sytuacji w zasadzie nie ma wyjścia. Jeśli pracując w dwóch miejscach za płacę minimalną, możesz zaoszczędzić tylko parę centów tygodniowo, nie możesz marzyć o funduszu emerytalnym, ale możesz sprawić sobie chwilową ulgę, kupując paczkę papierosów. Jeśli nie masz czasu na gotowanie i padła ci lodówka, nie kupisz w sklepie arbuza czy marchewek, tylko przetworzoną żywność w worku, która po pierwsze jest tańsza, a po drugie może leżeć na wierzchu dwa tygodnie. Czy możesz pójść na studia wieczorowe? Nie bardzo, bo ani na moment nie możesz przestać pracować; jeden niefortunny miesiąc i odłączają ci elektryczność. Może możesz poszukać lepszej pracy? Trudno przejść rozmowę kwalifikacyjną, kiedy nie stać cię na dentystę i straszysz potencjalnego pracodawcę ubytkami w szczęce. Nie mówiąc już o tym, że na rozmowę trzeba dojechać (benzyna), zostawić z kimś dzieci (opiekunka), opuścić dzień w pracy w fast foodzie (potencjalne zwolnienie). A jeśli w końcu uda ci się pojechać i na przykład zaparkujesz w złym miejscu, to odholują ci samochód i stracisz go na zawsze, bo przecież nigdy nie uda ci się zebrać na mandat. I wówczas całą logistykę żonglowania dziećmi i pracą dorywczą tu i tam trafi tak zwany szlag. Leżysz i kwiczysz, nie słyszy cię nawet opieka społeczna.
O biedzie pisało wielu dziennikarzy, niektórzy z nich dla uwiarygodnienia swoich reportaży uprawiali nawet eksperymenty społeczne w rodzaju "pracowałem trzy tygodnie jako grabarz i co z tego wynikło". Ten esej był inny, bo Tirado była prawdziwym "insiderem" - pracowała jako nocna kucharka, mieszkała w fatalnych warunkach i, wraz z mężem również pracującym za płacę minimalną, próbowała utrzymać dzieci. Tekst, który z pasją wyjaśniał bagnopodobne właściwości biedy (im głębiej ugrzęźniesz, tym trudniej ci się wydostać), został jej kołem ratunkowym: Tirado zebrała pieniądze na wydanie książki, podpisała umowę z wydawnictwem i tak powstała "Hand to Mouth" (co znaczy mniej więcej tyle, co nasze wyrażenie "od pierwszego do pierwszego").
Książka jest wciągająca, czasem czytelnika zwyczajnie wkurza, czasem łamie mu serce - ale trudniej znaleźć trafniejszy opis życia na ekonomicznych obrzeżach bogatego społeczeństwa. Niektórzy traktują "Hand to Mouth" jako dowód w sprawie sensowności podniesienia płacy minimalnej, inni jako przewodnik empatii dla klasy średniej. Książka Tirado jest zapewne i jednym, i drugim - ale dla mnie najciekawsza jest jako komentarz ekonomicznie warunkowanej ślepoty w osądach moralnych.
Amerykanie wierzą głęboko, że kiepska jakość życia biednych ludzi jest ich własną winą. Rzeczywistość nie nadąża produkować kolejnych dowodów na to, że "american dream" nie ma prawa się ziścić, ale wiara w to, że chcieć to móc, wciąż rządzi rozumieniem pomyślności i dobrobytu. Bieda jest więc dla Amerykanów nie tyle kwestią ekonomiczną, co moralną - człowiek biedny to taki, który nie posiadł cennych amerykańskich cnót: przedsiębiorczości, woli walki, rezolutności czy rozwagi. Tyrada Tirado pokazała, że te cnoty są luksusem tych, którzy mogą sobie pozwolić na chwilę oddechu od planowania życia od centa do centa. I tak potępienie moralne całej klasy społecznej opiera się na uporczywym niezrozumieniu mechanizmów rządzących jej życiem.
Nikt nie lubi się mylić, zwłaszcza mylić głęboko. To właśnie dlatego narracja Tirado nadepnęła na odcisk tak dużej części społeczeństwa. Biedni po prostu muszą być sami sobie winni - i dlatego cała masa osób i mediów próbowała Tirado zdyskredytować (czy to twierdząc, że jej osoba to przekręt wymyślony przez nadgorliwych liberałów, czy też wygrzebując niezgodności między jej opisem a faktyczną biografią). W pewnym momencie Tirado umieściła nawet na YouTubie film, na którym wyjmuje sobie sztuczne zęby, żeby udowodnić swoją klasową przynależność (nie stać jej było na porządną naprawę szczęki po wypadku). Faktyczna biografia Tirado i losy jej zębów, mam wrażenie, nie są tu jednak w ogóle istotne. Jeśli będziecie mieć okazję, przeczytajcie "Hand to Mouth" - to lekcja, dzięki której można zrozumieć, że bieda to faktycznie nie tylko kwestia ekonomiczna - to także przypadłość egzystencjalna, choroba duszy, zwłaszcza jeśli nie towarzyszy jej współczucie, ale moralna pogarda otaczającego cię społeczeństwa.
@RY1@i02/2014/241/i02.2014.241.00000170a.802.jpg@RY2@
Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski
Karolina Lewestam
etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu