Spawacz lepszy niż politolog? Bzdura
Podsłuchałem rozmowę dwóch studentek. "Zatrudniłam się jako młodsza specjalistka ds. obsługi handlu" - mówi jedna. "A co robisz?" - dopytuje koleżanka. "Jestem sekretarką" - odpowiada pierwsza. Spora część młodego pokolenia wchodzącego na rynek pracy ma wrażenie, że jedyne posady, które mogą dostać, są grubo poniżej ich oczekiwań. Co ciekawe, podobną diagnozę usłyszałem niedawno z ust bystrego ekonomisty - demografa, który powiedział wprost: poziom wykształcenia polskiego społeczeństwa zaczyna być zbyt dobry w porównaniu do poziomu rozwoju naszego kraju. Bo polska gospodarka po 25 latach kapitalizmu usadowiła się w międzynarodowym łańcuchu powiązań w roli podwykonawcy dla państw najbardziej rozwiniętych. I jest jej tam dobrze. Nasze firmy mają z tego niezłe marże zysku i nie chce im się walczyć o więcej. Efekt dla rynku pracy jest jednak taki, że jest u nas więcej pracy dla robotników skręcających kuchenki niż dla pracowników z sektora badań i rozwoju.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.