Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Ostrożnie z tym minimalizmem

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

"Mniej" to fantastycznie napisany reportaż o pewnym eksperymencie społecznym. Ale nie próbujcie powtarzać go u siebie w domu. Proszę!

Od strony pisarskiej tej książce nie brakuje niczego. Gdyby tylko została napisana w jakimś bardziej popularnym języku niż polski, to z powodzeniem mógłby ją przedrukować "New Yorker" albo jakiś inny ambitny magazyn. A sama książka doczekałaby się pewnie wysokiego miejsca na listach bestsellerów "New York Timesa" i zagranicznych tłumaczeń. Marta Sapała zrealizowała w niej bowiem bardzo ambitny reportaż wcieleniowy. Sprawdziła - na sobie i jedenastu innych osobach - czy można żyć przez rok za mniej. I zamiast kilku tysięcy wydawać kilkaset złotych miesięcznie (i dodajmy, że bliżej czterystu niż ośmiuset). Tnąc wydatki, na potęgę wymieniając się z innymi rzeczami (internet oferuje takie możliwości) albo po prostu biorąc to, co jest za darmo.

Aktorów dobrała bardzo różnych. W różnym wieku, z różnych miejsc (od Warmii po Reykjavik) i o różnej zasobności portfela - a co za tym idzie, o odmiennych aspiracjach. Każdy oszczędzał z innego powodu. Jedni chcieli się sprawdzić, inni faktycznie co nieco odłożyć, jeszcze inni trochę się zabawić. Jednym się udało bardziej, innym mniej. Tych to dość bolało, owym nie doskwierało tak mocno. Sytuacja przez cały czas była dynamiczna i zmieniała się w zależności choćby od pory roku (latem o oszczędności trudniej!). A żeby czytelnik śledzeniem losów dwunastki śmiałków zbyt łatwo się nie znudził, Marta Sapała dodała tu i ówdzie trochę literatury. Bo minimalizm fascynował, niezależnie od kraju i epoki. Od antycznych pustelników, przez średniowiecznych świętych "prostaczków", po bardziej współczesnych Henryego Davida Thoreau, który na dwa lata zamknął się w leśnej chacie, a potem to opisał w książce "Walden, czyli życie w lesie", albo hipstera minimalistę Leo Babautę, który twierdzi, że ma na stałe tylko 43 rzeczy. I ciągle eliminuje kolejne.

Nie, od strony formalnej książce Marty Sapały absolutnie niczego zarzucić nie można. No, ale zostaje jeszcze przesłanie, które niesie. A ono z punktu widzenia całego społeczeństwa jest - powiedzmy sobie szczerze - dosyć krótkowzroczne. W tej książce jest taka historia. Dotyczy dwójki uczestników eksperymentu Sapały. Żyli sobie oni w miarę stabilnie. Głównie w oparciu o jego pensję - powiązaną z koniunkturą na rynku odżywek dla kulturystów. W pewnym jednak momencie w zachowaniach konsumentów tej branży coś się zmieniło. I przestali kupować odżywki. Wskutek czego firma wpadła w tarapaty. A razem z nią jej pracownicy, wśród których był nasz bohater. Reakcją jego (i żony) było wejście w eksperyment oszczędzania. Dopóki postąpili tak tylko oni - i jeszcze dziesiątka innych osób - to nic się nie wydarzyło. Ale gdyby tak oszczędzać zaczęli wszyscy naraz? I to tak kompulsywnie, jak bohaterowie tej książki? Przecież to gotowy scenariusz z najczarniejszych snów badacza koniunktury. Recepta na rozłożenie na łopatki najpierw prywatnego biznesu. A w dłuższej perspektywie pewnie i całego państwa, które najpierw (zapewne) podejmie próbę keynesowskiej symulacji cyklu. Wkrótce jednak zaczną się problemy z wpływami podatkowymi, bezrobociem i obsługą długu. Zaklęty krąg, który w pewnym sensie przeżywa obecnie duża część zachodnich krajów.

Oczywiście zwolennicy tezy o słuszności minimalnego rozwiązania wytoczą na to cały zestaw argumentów o krótkowzroczności świata opartego na konsumpcji. I będą to argumenty słuszne. Tak - PKB to nie jest bożek, któremu oddawać należy nabożną cześć. I owszem - prawdopodobnie spora część zachodnich gospodarstw domowych konsumuje zbyt dużo. Choć akurat tutaj sprawę komplikuje coraz bardziej nierównomierne rozłożenie tej konsumpcji. To znaczy, że jedni wydają za dużo, inni zaś (i tych jest coraz więcej) zbyt mało. Ale lekarstwem na tę konsumpcyjną nadwagę niektórych gospodarstw domowych nie jest końska kuracja minimalizmu. I w skali makro nigdy nie będzie. Bo ona będzie podobna do zwalczenia otyłości forsowną głodówką. A tego żaden odpowiedzialny lekarz nie zaordynuje. I raczej zaleci rozwiązania pośrednie.

@RY1@i02/2014/231/i02.2014.231.000003100.802.jpg@RY2@

Marta Sapała, "Mniej. Intymny portret zakupowy Polaków", Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2014

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.