Mądry szuka rozwiązania, niemądry rozstrzygnięcia
Mediacja w Polsce jest tematem nowym. Wprowadziliśmy ją kolejno w prawie pracy, w sporach zbiorowych, w prawie konsumenckim, administracyjnym, podatkowym, w prawie dla nieletnich, na koniec w kodeksie postępowania cywilnego. Mediacja stała się trendy. Jest łatwiejsza, szybsza i wygodniejsza od procesu sądowego.
Ciągle jednak ma mniejsze powodzenie niż w kulturach azjatyckich, w Japonii, Korei, Chinach, albo w krajach muzułmańskich, gdzie islam, Koran wyraźnie zachęca do ugody, do szukania kogoś, kto pogodzi zwaśnione strony. Takich adnotacji w polskiej kulturze jest mniej. Dramatyczne losy narodu, wojny, rozbiory, utrata niepodległości i zmiany ustrojowe sprawiły, że jesteśmy mniej ufni. Jesteśmy za to waleczni. Traktujemy spór jak bitwę, pojedynek. Jesteśmy honorowi, a niehonorowo jest poddać się, ustąpić, zrezygnować z walki, paść wrogowi w ramiona. Nasza świadomość jest trochę obciążona historycznie. Chrześcijaństwo każe przebaczać, miłować przeciwników, a my? Nie jesteśmy narodem kłótliwym, ale zbyt często szukamy satysfakcji w sądzie. Nie znajdujemy satysfakcji w godzeniu się.
Do mediacji nadają się sprawy stron kontynuujących współpracę. W Ameryce ważne jest utrzymanie business relationship. Spór trzeba wyeliminować, aby kontynuować współpracę. U nas odwrotnie. Pojawia się spór, a my chcemy zerwać z kooperantem, znaleźć innego. Przestajemy szanować wspólnika, współpracownika, dostawcę. Szukamy innego, żeby temu pierwszemu dokuczyć jeszcze bardziej. Ludzie naopowiadają sobie rzeczy brzydkich, a kuszenie ich powrotem do współpracy nie wydaje się atrakcyjne. Inna jest mentalność biznesmenów i zwykłych ludzi.
Mediacja w Polsce to lekarstwo na niedobory wymiaru sprawiedliwości. Nie dlatego wprowadzono ją do kodeksów bo ktoś spostrzegł, że moralnie i elegancko jest godzić się i przebaczać. Sądy są przeciążone. Obywatele rozżaleni. Przedsiębiorcy zmęczeni. Procedura sądowa zawiła. Panuje niepewność, długie oczekiwanie na wyrok pierwszej, później drugiej instancji. A wyrok można uchylić i sprawę przekazać do ponownego rozpoznania. Wygrywający przestaje być wygranym, gdy przeciwnik zbankrutuje. Nie ważne, kto miał rację. Czekanie na wyrok nie zawsze ma sens. Sprawdza się prawidłowość amerykańska; tym, którzy chcą współpracować, łatwiej jest pogodzić się niż tym, którzy współpracę zerwali. Ktoś powiedział: Mądry szuka spokoju, głupi szuka sprawiedliwości. Mediujmy. Znajdziemy jedno i drugie.
Piotr Nowaczyk
adwokat w Kancelarii Dentons
mediator Mazowieckiego Centrum Arbitrażu i Mediacji przy Konfederacji Lewiatan
członek Międzynarodowego Sądu Arbitrażowego ICC w Paryżu
@RY1@i02/2014/225/i02.2014.225.000001000.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu