Chińczycy o nas dużo wiedzą, my o nich niewiele
Ciekawość świata, dociekliwość i chęć uczenia się - to cechy umysłowości chińskiej, które ujawniały się nawet w okresie izolacji Chin. W świecie współczesnym, w warunkach globalizacji są one ważnymi przesłankami osiągania przewagi w międzynarodowej rywalizacji gospodarczej.
W smutnych i dramatycznych latach rewolucji kulturalnej (1966-1976) kontakty Chin ze światem były ograniczone do tego, co konieczne. Koniecznością były wówczas np. zakupy znakomitych brytyjskich wyrobów stalowych - blach, szyn i kształtowników. Z renomowanych stalowni w Sheffield sprowadzano do Chin produkty hutnicze ze stali nierdzewnych i odpornych na wysokie temperatury. Zawarcie jednego z dużych kontraktów w tej dziedzinie było zadaniem delegacji English Steel Corporation, która udała się do Pekinu na rozmowy. Brytyjczycy spodziewali się spotkać ludzi słabo zorientowanych w tym, co się działo na rynkach międzynarodowych. Tymczasem partnerzy chińscy okazali się doskonale poinformowani o parametrach i cechach brytyjskich produktów, a także wyrobów, które mogły być dostarczone przez potencjalnych konkurentów, o cenach, warunkach transportu i wielu innych kwestiach, które były przedmiotem rozmów.
Kilka lat temu na targach międzynarodowych we Freiburgu (Niemcy) dwóch polskich uczestników pragnęło zasięgnąć informacji dotyczących chińskich paneli słonecznych. Chiński rozmówca zapytał, z jakiego są kraju. Gdy usłyszał, że z Polski, wyraził pogląd, że do zawarcia transakcji nie dojdzie, gdyż w Polsce nie ma odpowiedniej ustawy dotyczącej wykorzystania paneli. Oczywiście miał rację.
Po 1978 roku setki tysięcy młodych Chinek i Chińczyków wyjechało na studia do USA, Wielkiej Brytanii, Australii, Niemiec, Francji i innych krajów. Przywódca - reformator Deng Xiaoping przypuszczał, że około 5 proc. ogólnej liczby młodych ludzi do Chin nie powróci. Omylił się. Za granicą bezpośrednio po ukończeniu studiów pozostało około 75 proc. Tyle że bardzo wielu w latach następnych, w okresie fenomenalnego wzrostu gospodarki chińskiej stopniowo wracało do ojczyzny, gdzie warunki pracy i prowadzenia biznesu okazywały się bardziej atrakcyjne niż w państwach zachodnich. Przywozili nie tylko wiedzę uniwersytecką, lecz także doświadczenia i obserwacje z pracy w przedsiębiorstwach i instytucjach zagranicznych, zaoszczędzony kapitał, a także - sieci kontaktów osobistych i biznesowych. W sumie niechęć do natychmiastowego powrotu wyszła gospodarce chińskiej - i samym młodym przedsiębiorczym Chińczykom -na dobre.
Obecnie miliony Chińczyków, absolwentów zachodnich uczelni, wspierają swą wiedzą, doświadczeniem i rozeznaniem chińskie przedsiębiorstwa - państwowe i prywatne, które inwestują na całym świecie. Naturalnie, aby trafnie inwestować, najpierw trzeba wiedzieć, co i gdzie można osiągnąć i za jaką cenę. Wtedy zyskuje się dostęp do nowoczesnych rozwiązań technicznych i do trudnych segmentów rynkowych, a więc i zwiększoną konkurencyjność.
Właściciel korporacji samochodowej Geely-Li Shufu (zwany czasami chińskim Henrym Fordem) cztery lata temu kupił od Ford Motor Co. znajdujące się w poważnych kłopotach Volvo. Transakcja ta uchroniła szwedzkie zakłady od bankructwa, a Li Shufu jest dzisiaj ważnym dostawcą bezpiecznych, nowoczesnych samochodów dla szybko rosnącej w Chinach klasy średniej.
Obecnie w okresie walki z epidemią eboli w krajach Afryki Zachodniej Chiny ciągle zwiększają pomoc w formie dotacji finansowych, sprzętu medycznego i bezpośredniego udziału chińskich specjalistów. W tym regionie funkcjonuje wiele chińskich przedsiębiorstw. Chińskie media zwracają uwagę, że obecność tych przedsiębiorstw ułatwia uzyskanie rozeznania co do rozmiarów epidemii. Chińska pomoc oznacza m.in. zwiększoną ochronę zdrowotną miejscowych pracowników tych przedsiębiorstw.
Wiedza polskiego społeczeństwa o Chinach i polskich przedsiębiorców i menedżerów o ich chińskich partnerach jest wysoce niezadowalająca. Możliwa jest poprawa tej sytuacji poprzez lepsze wykorzystanie kapitału poznawczego, jaki reprezentuje stosunkowo nieliczne gremium polskich znawców Chin. Chińczycy wiedzą o nas dużo, my o nich niewiele. W ciągu najbliższych lat obecność Chińczyków jako partnerów gospodarczych, współpracowników uczelni i instytutów badawczych, a także jako studentów i turystów będzie wzrastać. Sprawa jest pilna. Potrzebne są studia podyplomowe, warsztaty i przedsięwzięcia szkoleniowe dotyczące Chin, ich gospodarki i kultury. A także kursy języka chińskiego, który rzeczywiście jest trudny, ale nie aż tak trudny, jak się powszechnie sądzi.
@RY1@i02/2014/222/i02.2014.222.000000600.802.jpg@RY2@
Andrzej Wilk nauczyciel akademicki
Andrzej Wilk
nauczyciel akademicki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu