Polska, Rosja, Europa
Pod takim lub podobnymi tytułami ukazało się w XIX i XX wieku wiele książek. Teraz z okazji niefortunnej wypowiedzi Radosława Sikorskiego, niefortunnej i nic więcej, publicyści i politycy, nieświadomi minionych rozmyślań, podnoszą od nowa sprawę polskiego wpływu na Europę, niezdolności Polaków do wytłumaczenia Zachodowi, że Rosja jest zawsze niebezpieczna.
Czynili to znakomicie już Maurycy Mochnacki i Zygmunt Krasiński, książę Adam Czartoryski i Cyprian Kamil Norwid, Henryk Kamieński i Józef Piłsudski, którego zrozumiał doskonale Winston Churchill, ale nie miał wtedy istotniejszych wpływów. Wszyscy oni tłumaczyli Europie, jaka jest natura państwa rosyjskiego, czym jest carat, na czym polega specyficzne rosyjskie kłamstwo. I dlaczego Rosja zagraża Europie, a między innymi to, że wartości europejskie są jej politykom obce, a w gruncie rzeczy, jak pisał już Mochnacki, Rosja chciałaby wkroczyć do Nicei.
Niektórzy z nich, głównie z racji urodzenia, mieli dostęp do wielkich tego świata. Krasiński pisze memoriały do Napoleona III i do Piusa IX, a obu ich znał. Książę Adam Czartoryski zna dobrze wszystkich w Europie, ale co z tego? Zainteresowano się jego poglądami, kiedy doszło do wojny krymskiej, wygranej przez Zachód, ale okupionej straszliwymi ofiarami, ale koniunktura minęła i dalej prowadzono z Rosją politykę, dalej pożyczano jej pieniądze i dalej jej przedstawiciele byli witani na królewskich dworach. Byli to zresztą ludzie wykształceni, kulturalni i mało kto mógł dostrzec w ich oczach wilczą zaciekłość. Dostrzegł to Bismarck, który podobnie jak Piłsudski był kulturowo rusofilem, ale nawet on nie mógł pójść wbrew opinii europejskiej.
Dlaczego Europa nigdy nie chciała słuchać rozumnych polskich argumentów? Przede wszystkim dlatego, że Polski wtedy nie było, a Polacy się nie liczyli. Ale nie tylko. Zawsze powracała nadzieja, że Rosję się ucywilizuje i zdemokratyzuje, a zatem nie należy jej zniechęcać ani odpychać na margines. Nawet Kościół katolicki wciąż marzył (i chyba marzy), że Rosję uda się zachęcić do przejścia na chrześcijaństwo zachodnie. Polskie głosy nie były więc na rękę dyplomatom, finansistom oraz większości europejskich myślicieli (z wyjątkiem Karola Marksa czy Johna Stuarta Milla, którzy Rosję uważali za bezpowrotnie dziką).
Ponadto kusiły interesy. To jest zrozumiałe - jak się ma pod bokiem państwo z tyloma obywatelami i częścią bogatych, to chce się ten potencjał popytu wykorzystać. Kusił także rozmiar, rosyjski bezkres i wreszcie - tak jak dzisiaj, tak i w XIX w. Rosja była wzorem dla niektórych radykalnych europejskich konserwatystów. Wyjątkiem był de Custine, który pojechał do Rosji, by załatwić prywatne sprawy, pełen podziwu dla instytucji caratu, ale miał oczy i po powrocie napisał znakomitą i miażdżącą dla Rosji książkę, która natychmiast była tam zakazana, a w Polsce komunistycznej - także.
Polska, przynajmniej od czasów wczesnych Jagiellonów, nie miała w Europie tak silnej pozycji jak obecnie. Jednak dalej nas nie słuchają, a nawet jeżeli posłuchają, to nie przekłada się to na stanowcze decyzje polityczne. Przecież Zachód, z wyjątkiem Ameryki, wciąż myśli, że uda się jakoś przemówić Putinowi do rozsądku, a sankcje to jak delikatna kara dla niegrzecznego dziecka.
Nie sądzę, by mogło to ulec zmianie. Nie sądzę, by zniknęło złudzenie, że Rosję da się zmienić, lub nadzieja, że ją demokratycznie uda się zmanipulować. A co w tej sytuacji Polska? Musi mówić i wołać, tylko starannie dobierając argumenty i starannie wybierając odpowiednie miejsca i czas dla wypowiedzi. A zatem musimy prowadzić odpowiednią dyplomację, ale także starać się dotrzeć z myślą polityczną na temat Rosji, dotrzeć do nielicznych, ale wpływowych. Byłby to sukces niespotykany w dziejach i prawdziwe wsparcie dla idei Europy.
@RY1@i02/2014/213/i02.2014.213.000001000.802.jpg@RY2@
Marcin Król filozof, historyk idei
Marcin Król
filozof, historyk idei
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu