Rząd musi znaleźć środki na pakiet ministra Arłukowicza
Od stycznia 2015 roku zacznie obowiązywać pakiet onkologiczny, który pozwoli pacjentom na podjęcie terapii w ekspresowym tempie. Niestety na razie nic nie wskazuje na to, że w ślad za nim do lekarzy rodzinnych pójdą dodatkowe środki z budżetu państwa. To duży błąd.
Pakiet onkologiczny to olbrzymie obciążenie dla podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Wiąże się on nie tylko ze zmianą funkcjonowania lekarzy rodzinnych, ale także wzrostem kosztów na dodatkowe badania diagnostyczne. Logika podpowiada, że lekarze POZ powinni otrzymać środki finansowe na realizację pakietu z innej puli niż ta, która jest dzisiaj w NFZ. Co robi Ministerstwo Zdrowia? By znaleźć pieniądze na nowe zadania, zmienia zasady naliczania stawki kapitacyjnej - m.in. rezygnuje z motywacyjnego systemu w zakresie cukrzycy, nadciśnienia i innych chorób społecznych. Tak więc w systemie nie będzie dodatkowych pieniędzy na szybką ścieżkę onkologiczną - zostaną na nią bowiem przesunięte środki, które resort zaoszczędzi na POZ.
Tymczasem lekarze rodzinni już dziś wymagają potężnego wsparcia finansowego. Tego wsparcia wymagają też miejsca specjalizacyjne opłacane ze środków publicznych, czyli rezydentury, których - jak zapowiedziała premier Ewa Kopacz - ma być więcej. Na razie w Polsce jest tylko 11 tys. lekarzy rodzinnych, tymczasem aby objąć opieką medyczną 38 mln Polaków, powinno ich być około 25 tys. Co więcej, spośród tych 11 tys. medyków ponad 2200 ma ponad 60 lat, natomiast 400 nie ukończyło 35. roku życia. A biorąc pod uwagę, że obecnie specjalizację lekarza rodzinnego kończy co roku tylko 250 osób, to szansę na uzupełnienie braków kadrowych mamy dopiero za... 60 lat. I to pod warunkiem, że wszyscy obecni medycy będą bardzo długo cieszyć się dobrym zdrowiem.
Trudną sytuację w POZ pogłębia też narastający proces biurokratyzacji. Potencjał wiedzy i doświadczenia lekarzy rodzinnych jest olbrzymi, ale ciasny gorset biurokratyczno-finansowy powoduje, że już teraz nie mogą oni w pełni poświęcać swojego czasu pacjentom. Nic nie wskazuje też na to, że to się zmieni. I tak projekt ustawy o informacji w ochronie zdrowia, który likwiduje umowy na wypisywanie recept na leki refundowane, wprowadza katalog kar za wystawienie recepty niezgodnej np. z uprawnieniami pacjenta czy ze wskazaniami zawartymi w obwieszczeniach i Charakterystyce Produktu Leczniczego. Karani będą także ci medycy, którzy wydadzą receptę "nieuzasadnioną udokumentowanymi względami medycznymi". Te nowe przepisy otworzą olbrzymie pole do rozmaitych interpretacji przez kontrolerów NFZ, gdyż nikt nie jest w stanie np. dookreślić, o jakie to "udokumentowane względy medyczne" chodzi. Lekarze znów będą tracili swój czas na zastanawianie się, czy wystawiona przez nich recepta spełnia wszystkie nowe wymagania resortu. Niestety, jeśli ktoś sądzi, że nowe rozwiązania oderwą lekarza rodzinnego od wypełniania papierów, to jest w głębokim błędzie. Powód? Wprowadzana wraz z pakietem onkologicznym karta onkologiczna, to nic innego jak papierowy duplikat historii choroby wypełniany przez wielu lekarzy. Po wejściu jej w życie lekarze będą musieli dwa razy spisywać historię choroby. Mam tylko nadzieję, że waga, jaką resort zdrowia przywiązuje do tego dokumentu, będzie doceniona przez pacjentów, którzy będą musieli strzec tego papierka, bo od niego - jak słyszymy - będzie zależał ich los.
Na marginesie tylko dodam, że dodatkową biurokrację wprowadzi nie tylko karta onkologiczna. Otóż jak wynika z zapowiedzi resortu lekarze będą musieli co kwartał przygotowywać sprawozdania dotyczące badań diagnostycznych, które wykonali konkretnym pacjentom.
Oczywiście mam nadzieję, że rząd w końcu się opamięta i przygotuje jednak rozwiązania, które zapewnią solidne finansowanie nowych obowiązków lekarzy rodzinnych. Mam też nadzieję, że nowy system informatyczny wspomoże ich w obowiązkach administracyjnych, co pozwoli na szybsze wykrywanie przez nich nie tylko schorzeń onkologicznych, lecz wszystkich, które dziś zagrażają polskim obywatelom i stanowią dla nich zagrożenie równorzędne ze schorzeniami nowotworowymi. Niestety obawiam się, że nadzieja to za mało, szczególnie gdy do 1 stycznia 2015 r. zostało tylko 2,5 miesiąca, a propozycje resortu jak na razie nie napawają optymizmem.
@RY1@i02/2014/211/i02.2014.211.18300080a.802.jpg@RY2@
Maciej Hamankiewicz prezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Maciej Hamankiewicz
prezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu