Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Droga cesjonalna do świata bez pracy

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Nie uda się ludzkości ominąć świata bez pracy. Któreś z następnych pokoleń, może jeszcze w tym wieku, będzie musiało do niego wejść. Jeśli zostanie do tego lepiej przygotowane, aniżeli gwarantuje to droga neoliberalna, będzie to oznaczało zachowanie nadziei na utrzymanie niezbędnego poczucia sensu życia i godności ludzkiej. Szanse na takie rozwiązanie stworzył kapitalizm sam dla siebie w postaci zaczątków jego nowej odmiany ustrojowej.

Odmiana kapitalizmu

Po II wojnie światowej ustrój kapitalistyczny został poddany poważnej reformie. Eliminowała ona w dużym stopniu istotną jego wadę w zakresie relacji między kapitałem a pracą. W poprzednich 200 latach kapitał zapewniał wprawdzie społeczeństwom szybki postęp techniczny i rozwój gospodarczy, ale psuł jakość ustroju arogancką postawą wobec świata pracy. Było to źródłem buntów robotniczych, na ogół tłumionych przez państwa zainteresowane utrzymaniem uprzywilejowanej pozycji kapitału.

Reforma przeprowadzana w ramach koncepcji welfare state (państwa dobrobytu) składała się z części systemowej, mogącej wnosić modyfikacje ustrojowe, oraz z części socjalnej w sensie rozbudowanych ubezpieczeń społecznych. W praktyce złożyło się tak, że ta druga część nabrała charakteru priorytetowego, co doprowadziło do nadmiernej opiekuńczości państwa, angażującej zbyt dużą część dochodu narodowego. Po dwóch dekadach realizacji reformy pojawiły się trudności w utrzymaniu wysokiej dynamiki wzrostu i równowagi gospodarczej. Ułatwiło to wprowadzenie na początku lat 80. doktryny neoliberalnej jako podstawy polityki gospodarczej, najpierw na Zachodzie, potem w krajach postkomunistycznych. W tych ostatnich szkodliwość doktryny neoliberalnej uległa zwiększeniu pod wpływem pozostałości leseferyzmu z epoki realnego socjalizmu.

Najważniejszym osiągnięciem ustrojowym było to, że część systemowa powojennej reformy umożliwiła wprowadzenie do realizowanego w okresie ponadtrzydziestoletnim liberalizmu gospodarczego ważnych elementów dających początek upowszechnianiu kapitału. Elementami tymi były: 1) akcjonariat pracowniczy; 2) udział pracowników w zyskach; 3) udział pracowników w zarządzaniu; 4) umowy społeczne pod patronatem państwa między pracodawcami a związkami zawodowymi. Trzy pierwsze zmiany umożliwiają udział pracowników w pełnieniu najważniejszych funkcji właścicielskich, czwarta natomiast zapewnia nowy sposób traktowania pracowników przez pracodawców na zasadzie partnerstwa.

Proces ten był więc w sensie prawnym cedowaniem kapitału i funkcji zarządzających przez głównego właściciela na pracowników, co w skali ogólnospołecznej nosiło znamiona wyłaniania się odmiany ustrojowej, którą nazwałem cesjonalizmem (od słowa "cessio" oznaczającego "ustąpić", "odchodzić"). W naszym przypadku termin ten oznacza przekazywanie posiadanych przez dany podmiot praw innym osobom.

W wersji idealnej taka odmiana kapitalizmu powinna zapewniać obywatelom możliwość utrzymywania się z dochodów uzyskiwanych z kapitału. Chodzi o umożliwienie każdemu obywatelowi dysponowania zasobem kapitału, z którego po utracie pracy zagwarantowane przez państwo oprocentowanie powinno wystarczyć na uzyskiwanie dochodu w wysokości płacy minimalnej. Dla każdego bezrobotnego, który nie byłby w stanie samodzielnie zgromadzić w okresie zatrudnienia odpowiedniej sumy, od której dochód równałby się płacy minimalnej, państwo powinno uzupełnić wniesiony wkład z zasobów społecznego funduszu rentierskiego, na zasadach pożyczkowych. Indywidualne konto rentierskie powinno być zablokowane i służyć wyłącznie do wypłat renty indywidualnej. Oszczędności na inne cele musiałyby być gromadzone na odrębnym rachunku. Po śmierci rentiera udzielona pożyczka wracałaby do funduszu społecznego i mogłaby być wykorzystana na taki sam cel realizowany wobec następnego pokolenia rentierów. Część posiadaczy kont dodatkowych mogłaby stawać się aktywnymi graczami giełdowymi, przekształcając się z byłych pracowników w inwestorów. Nawet jeśli ich transakcje nie byłyby zaliczane do znaczących, to jednak byłaby to działalność mogąca zwiększać powodzenie życiowe i satysfakcję osobistą, a cała zbiorowość drobnych graczy poprawiałaby rezultaty funkcjonowania rynków finansowych.

Gdyby kapitał wolał ucieczkę

Nadmierny wywóz kapitału za granicę nie jest prawnie zagwarantowany nawet w najbardziej neoliberalnym państwie. W prawie międzynarodowym obowiązuje natomiast powszechnie zasada prymatu interesów państwa. Niezależnie więc od stadium trwania w neoliberalizmie lub przechodzenia do cesjonalizmu państwo może nie dopuszczać do nadmiernego wywozu kapitału. Nie jest to nic nadzwyczajnego ponad akt regulacji strumieni powiązań międzynarodowych państwa, zarówno jeśli chodzi o przepływy towarów i usług, jak też kapitału. Ze wszystkich tego typu ograniczeń, łącznie z zakazem nadmiernego eksportu kapitału, korzystały nawet Stany Zjednoczone, zanim stały się ofiarą neoliberalizmu.

Oddzielny problem pojawiłby się w państwie, które pragnęłoby przejść z neoliberalizmu do cesjonalizmu w sytuacji, gdy gospodarka krajowa została już w znacznym stopniu opuszczona przez kapitał, a miasta czekałby los podobny jak Detroit. Zanim samo społeczeństwo podjęłoby przedsięwzięcia buntownicze, rząd mógłby doprowadzić pokojowo do sytuacji hipotetycznie porewolucyjnej bez niszczenia majątku produkcyjnego (zwłaszcza gdyby odpłynął tylko kapitał finansowy i nie reagowałby na wezwania rządu do powrotu), dokonując jego nacjonalizacji jako mienia porzuconego. Podstawy prawne takiego aktu mogłyby wymagać zmiany konstytucji, gdyby zwykła ustawa nie wystarczyła.

Wkrótce po upaństwowieniu majątku mogłaby się dokonać jego denacjonalizacja w drodze przekształcenia majątku w akcje sprzedawane na rzecz ludności kraju, z ewentualnym uprzywilejowaniem w dostępie do giełdy warstw uboższych. W drodze kolejnych operacji giełdowych następowałaby koncentracja majątku w rękach przedsiębiorców, a gdyby ich było zbyt mało lub nie dysponowaliby wystarczającymi zasobami pieniężnymi, państwo powinno zapewnić ich wzmocnienie kredytowe. Po pewnym czasie mogłoby się okazać, że powstają warunki zachęcające dawnych właścicieli przedsiębiorstw do ich odkupienia w drodze operacji giełdowych, gdyby rząd nie uznał za konieczne ograniczenie im uprawnień do uczestnictwa w tych operacjach.

Najlepiej byłoby, aby tego typu przedsięwzięcia, wymuszone groźbą upadku gospodarki kraju, mogły być poprzedzone przekształceniem istniejących obecnie na świecie giełd o charakterze pseudorynków w autentyczne rynki, z wyeliminowaniem niszczących, wielkich spekulacji giełdowych i walutowych.

Jednocześnie niezbędny byłby proces skracania dnia roboczego w celu pomnażania miejsc pracy z rozłożeniem kosztów po równo na pracodawców, pracowników i państwo. Takim przedsięwzięciom powinno towarzyszyć stosowanie zasady wielozmianowości zakładów pracy, aby właściciele kapitału mogli zwiększać produkcję i rekompensować sobie oraz pozostałym dwu partnerom, czyli załodze i państwu, nakłady z tytułu skracania dnia pracy.

W konkluzji muszę jednak podkreślić, że przedstawiony obraz potencjalnych przekształceń kapitalizmu w odmianę cesjonalną należy traktować jako mało realny w możliwej do przewidzenia przyszłości. Zbyt mocno utrwalił się w świadomości społeczeństw ideologiczny model kapitalizmu neoliberalnego (nazywanego liberalnym, ale lepszym od klasycznego). Konieczne jest zrozumienie faktu, że ten utrwalony model jest w istocie rzeczy antyrynkowy, gdyż spowodował już katastrofalne zniszczenia rynków finansowych. Im później jednak społeczeństwa dostrzegą ten fakt, tym gorzej dla przyszłych pokoleń.

Zbyt mocno utrwalił się w naszej świadomości model kapitalizmu neoliberalnego. Konieczne jest zrozumienie faktu, że ten model jest w istocie rzeczy antyrynkowy, gdyż spowodował już katastrofalne zniszczenia rynków finansowych

@RY1@i02/2014/192/i02.2014.192.00000270a.803.jpg@RY2@

Marian Guzek profesor ekonomii Uczelni Łazarskiego w Warszawie

Marian Guzek

profesor ekonomii Uczelni Łazarskiego w Warszawie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.