Do budżetu bez hurraoptymizmu, za to z pytaniami
Opinia
To, że w projekcie budżetu Ministerstwo Finansów zaplanowało deficyt w wysokości 46 mld zł, dochody na poziomie 297,3 mld zł, a wydatki - 343,3 mld zł, zwykłemu śmiertelnikowi nic nie mówi. Ale zagłębiając się w szczegóły, zaczynamy sobie zadawać pytania. Czy w związku z tym, że w przyszłym roku są wybory parlamentarne, rząd zaproponował o 18 mld zł więcej wydatków niż w tym roku? Jeżeli niedawno złożone obietnice premiera Tuska (dopłaty do dzieci, ulgi dla biednych rodzin i kwotowo-procentowa waloryzacja emerytur) będą nas kosztować 3 mld zł, to na co pójdzie pozostały wzrost wydatków, czyli 15 mld zł? Niepokojące jest to, że w projekcie budżetu rząd nie wycofuje się z żadnej z licznych podwyżek podatków. Utrzymana zostaje (wprowadzona tymczasowo) podwyżka stawek VAT (8 proc. i 23 proc.). Oznacza to, że nadal żywność czy ubranka dla niemowląt będą droższe. W związku z tym rodzi się kolejne pytanie - dlaczego pomimo narastającej represyjności organów podatkowych fiskusowi nie udaje się wycisnąć więcej pieniędzy z gospodarki?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.