Zmieńmy myślenie o działaniu innowacyjnych firm
Opinia
W czasie kryzysu w strefie euro, a także konfliktu na Ukrainie, na dalszy plan zszedł fakt, że nasza gospodarka stoi przed historyczną szansą, jaka wiąże się z napływem do Polski pieniędzy w ramach nowej unijnej perspektywy finansowej. Dzięki sfinansowanym w ten sposób projektom mamy szansę na zdecydowaną ucieczkę do przodu: przeskoczenie o dwa, trzy poziomy na drabince rozwoju pod względem innowacyjności.
Dziś mówimy o naszej gospodarce "zielona wyspa". To prawda, udało nam się uniknąć kryzysu. Ale warto zastanowić się nad tym, jaka część polskich firm liczy się za granicą? Ile z nich ma szansę na to, by stać się poważnymi graczami nawet nie w skali globalnej, ale przynajmniej na rynku europejskim? Wśród liderów naszej gospodarki zdecydowana większość to firmy z udziałem Skarbu Państwa, wywodzące się z ciężkich sektorów, jak np. KGHM, PGE czy Orlen.
Już w tej chwili widać, że te ok. 20 mld euro, które mają trafić do krajowych firm, jeśli zostaną sensownie wykorzystane na zwiększenie ich innowacyjności, pozwolą na umocnienie ich pozycji nie tylko na krajowym rynku. To szansa przede wszystkim dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Świadczy o tym np. to, że w Polsce cały czas mamy do czynienia z dużym napływem funduszy private equity i venture capital. Ich przedstawiciele deklarują, że w naszym kraju jest wiele obiecujących firm. Mogą one stanowić doskonałe uzupełnienie dla dotychczas uprawianej w Polsce koncernowej industrializacji odbywającej się w ramach specjalnych stref ekonomicznych czy budowy w naszym kraju zakładów należących do zagranicznych korporacji.
Oczywiście innowacyjności nie będzie bez lepszego wykorzystania naszego potencjału naukowego. W szczególności nie wymagajmy tego od małych i średnich przedsiębiorstw, które same z siebie nie są w stanie wytworzyć supernowoczesnych technologii. Dziś polskie firmy mogą za niewielkie pieniądze kupić takie rozwiązania, ale mało kto interesuje się prawdziwymi innowacjami - tak wiele jest barier zniechęcających do tego typu działalności. Należy stworzyć warunki, w których świat nauki mógłby zacząć efektywnie współpracować ze światem biznesu.
Jak to osiągnąć? Nie musimy nic wymyślać sami, przykładów też nie trzeba daleko szukać. Jesteśmy przecież sąsiadem jednego z najwyżej rozwiniętych technologicznie krajów na świecie, a równocześnie jednego z największych beneficjentów integracji europejskiej. Niemcy - bo o nich mowa - bardzo chętnie dzielą się swoją wiedzą na temat współpracy nauki z biznesem, bo są ze swojego modelu bardzo dumni. Korzystajmy z takich rozwiązań - z korzyścią dla krajowej gospodarki i polskiego kapitału.
Dodatkowo musi być spełniony istotny warunek: powinniśmy zmieniać myślenie o funkcjonowaniu takich innowacyjnych firm. W tym celu warto nawet pomyśleć o specjalnym rządowym programie, który odpowiadałby na pytanie, jak wspierać rozwój firm, które decydują się na innowacje, kiedy już ze swoim nowoczesnym rozwiązaniem wychodzą na rynek. Dziś tego nie ma. Osobiście znam przykład firmy wykorzystującej nanotechnologię do zabezpieczania metalowych konstrukcji. Dzięki jej rozwiązaniu np. żelazny most kolejowy byłby chroniony przed korozją przez 20-25 lat, a nie pięć-sześć, jak po zwykłym malowaniu. Jednak ze względu na obecną strukturę rynku firma z nowoczesnym produktem nie jest w stanie się przebić.
Dlatego na razie tego typu przedsiębiorstwa najczęściej nastawiają się na eksport. Tylko za granicą są bowiem w stanie znaleźć rynek zbytu dla wyżej przetworzonych produktów bądź technologii. Tak jest np. w sferze budownictwa czy - szerzej - infrastruktury. Dopiero gdy te polskie innowacje przyjmą się za granicą, pojawiają się na rodzimym rynku. Nierzadko już jako patenty czy technologie zagraniczne.
Dzieje się tak między innymi ze względu na to, że te innowacje burzyłyby dotychczasowy układ sił na rynku. Dlatego właśnie powinniśmy się zastanawiać nie tylko nad samym wspieraniem innowacyjnych badań czy inwestycji, ich przełożeniu na sferę realnej gospodarki, ale też myśleć nad tym, jak innowacyjne produkty wdrażać i promować w kraju. Jednym ze sposobów mogłyby być preferencje w przetargach, np. w postaci dodatkowych punktów dla krajowych innowacyjnych rozwiązań.
Powinniśmy myśleć nie tylko o wspieraniu samych innowacji, ale i o tym, jak innowacyjne produkty wdrażać i promować w kraju
@RY1@i02/2014/181/i02.2014.181.000000400.803.jpg@RY2@
Leszek Niemycki wiceprezes Deutsche Bank Polska
Leszek Niemycki
wiceprezes Deutsche Bank Polska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu