Cicha rewolucja
Polski rynek pracy powoli przestaje przypominać Dziki Zachód. Do Sejmu trafił projekt ustawy, który zmieni zasady oskładkowania zleceń, a resort pracy przygotowuje kolejny, który samozatrudnionym i pracującym na umowach cywilnoprawnych umożliwi zrzeszanie się w związki zawodowe. Jeśli dorzucimy nowelizację kodeksu pracy ograniczającą zatrudnienie na czas określony, która lada dzień ma być upubliczniona, to okazuje się, że pracujący na jakiejkolwiek podstawie będą mieć powody do radości. Tak istotnych zmian na korzyść zatrudnionych nie było od lat.
Recepta na ucywilizowanie stosunków pracy okazała się prosta. Do zmian ponagliła nas trochę Unia Europejska, odrobinę Międzynarodowa Organizacja Pracy, ale większość zmian udało się przygotować samodzielnie, mimo że od ponad roku w praktyce nie działa dialog społeczny. Paradoksalnie w takich warunkach okazało się, że na rynku pracy możliwa jest sytuacja win-win. Rozszerzenie prawa do zakładania związków jest najlepszym tego przykładem. Możliwość zrzeszania się zleceniobiorców ucieszy związkowe centrale. To, że przywileje działaczy będą znacząco ograniczone, dodaje otuchy pracodawcom. A rząd może cieszyć się, że takim salomonowym rozwiązaniem likwiduje istotny społeczny problem. Może warto więc iść za ciosem i pomyśleć o gruntownej zmianie prawa pracy, która zmniejszyłaby dysproporcje między warunkami zatrudnienia na umowie o pracę i cywilnoprawnej. Wtedy na polskim rynku pracy nie tylko skończyłby się Dziki Zachód, ale zniknęłyby wreszcie także pozostałości po dyktaturze proletariatu.
@RY1@i02/2014/171/i02.2014.171.00000020a.802.jpg@RY2@
Łukasz Guza Dziennikarz Gazety Prawnej
Łukasz Guza
Dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu