Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Promocja dyktatury

Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Nie jesteśmy zagorzałymi kibicami. Niemniej jednak tegoroczny finał Ligi Mistrzów przyciągnął nas do telewizora. Od początku meczu wiedzieliśmy, komu nie kibicujemy

Wszystko za sprawą koszulki Atletico Madryt z napisem "Azerbejdżan. Kraina ognia" (Azerbaijan. Land of Fire). Koszulki nie kłamią. Azerbejdżan to kraina ognia, gdzie w Gobustanie stoją kałuże ropy, a ze wzgórza Yanar Dag od wieków tryskają na wysokość dochodzącą od 3 do 10 metrów płomienie związane z emisją gazów węglowodorowych.

Turysta oglądający te cuda natury, jak również zadbane i odrestaurowane Baku, nie zastanawia się nad przestrzeganiem praw człowieka i zasad demokracji w tym kraju. O to właśnie chodzi reżimowi "stałego" prezydenta Ilhama Alijewa. Wydaje on niemal nieograniczone środki - pochodzące ze sprzedaży ropy i gazu - na promocję i kreowanie pozytywnego wizerunku kraju. Dla Alijewa kwota 12 milionów euro (jak donoszą media) ,jaką przelał na konto Atletico w ciągu pierwszego półtora roku współpracy, jest niezauważalna. W ostatnich tygodniach klub podpisał z Azerbejdżanem umowę na sezon 2014-2015, opiewającą na niewiele mniej.

Piłkarze Atletico, zdobywając kolejne gole, nie zastanawiają się nad tym, co dzieje się w kraju, którego nazwę noszą na piersi. W ciągu ostatnich kilku tygodni władze Azerbejdżanu aresztowały wiodących działaczy praw człowieka. Należą do nich osoby znane w środowisku międzynarodowym, w tym w szczególności Hasan Husajnli (kierujący organizacją Centrum Oświecenia "Mądry Obywatel" w Gandżi), Lejla Junusowa i jej mąż Arif Junus (zaangażowani w ochronę wywłaszczanych mieszkańców Baku, ale także w proces pojednania z narodem ormiańskim w kontekście Górnego Karabachu w ramach Instytutu na rzecz Wolności i Demokracji) oraz Rasul Dżafarow (twórca kampanii "Śpiewaj dla Demokracji", która miała zwrócić uwagę na brak poszanowania praw podstawowych w Azerbejdżanie w czasie finału Eurowizji w 2012 r. oraz założyciel Human Rights Club).

Ostatni aresztowany to Intigam Alijew, prawnik reprezentujący skarżących przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Jego azerscy klienci zostali bez pomocy prawnej, a los ich skarg w Strasburgu jest niewiadomy. Nie ma wątpliwości, że zarzuty wobec aresztowanych są tworzone na zasadzie "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" Wszyscy wymienieni, pomimo prowadzenia działań w interesie publicznym, odpowiadają za przestępstwa gospodarcze i podatkowe.

Wobec 21 organizacji pozarządowych postawiono zarzuty prania brudnych pieniędzy, ich biura zostały przeszukane i zabezpieczone. Konta organizacji i osobiste konta działaczy zostały zamrożone. Społeczeństwo obywatelskie to ostatnie demokratyczne ogniwo, które prezydent Alijew rozmontowuje. Wcześniej udało mu się wyniszczyć niezależne media i dziennikarzy, skazać na surową karę pięciu lat pozbawienia wolności Anara Mammadlego, lidera lokalnego think tanku, który odważył się na postawienie zarzutu fałszerstwa podczas ostatnich wyborów prezydenckich. Z kolei Ilgar Mammadow, lider partii opozycyjnej REAL, został uznany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 22 czerwca 2014 r. za więźnia politycznego.

Wszystkie te wydarzenia są szokujące. Niestety, kraj prowadzący handel surowcami naturalnymi dysponuje środkami na "kawiorową dyplomację", zyskując poważanie jako państwo rzekomo budujące demokrację i system rządów prawa. Oficjalne deklaracje władz stoją jednak w sprzeczności z licznymi przejawami łamania praw człowieka w Azerbejdżanie.

Atletico Madryt nie jest odosobnionym przypadkiem pozyskiwania wątpliwego moralnie sponsoringu. Na koszulkach licznych klubów można zobaczyć nazwy koncernów naftowych czy lotniczych, które mają nierozerwalny związek z państwami autorytarnymi. Jednak w przypadku Azerbejdżanu mamy do czynienia bezpośrednio z promocją konkretnego państwa. Po drugie, akurat od Azerbejdżanu możemy o wiele więcej wymagać, gdyż jest to państwo członkowskie Rady Europy, a więc organizacji odwołującej się do wartości demokracji i praw człowieka. Na ironię zakrawa, że Azerbejdżan sprawuje właśnie przewodnictwo w Radzie Europy.

Przepływ funduszy związanych ze sportem zdaje się obustronny. Nie tylko Azerbejdżan wspiera europejskie kluby, ale europejskie i globalne firmy chętnie wspierają wydarzenia sportowe organizowane w Baku. Przykładem mogą służyć pierwsze europejskie igrzyska olimpijskie, które mają się odbyć w 2015 r. w Azerbejdżanie. Umowy sponsorskie podpisały już jako oficjalni sponsorzy: BP, Nar Mobile, Tissot, Procter & Gamble oraz sponsorzy wspierający McDonalds i Tickethour. Oni również zdają się nie zauważać, iż współpracują z reżimem, który zniszczył wolną prasę i dokonuje masowych nielegalnych przesiedleń ludności w związku z kolejnymi obiektami rekreacyjnymi, które buduje. Drwią sobie przy okazji z instrumentów międzynarodowych, takich jak m.in. wytyczne ONZ ds. biznesu i praw człowieka.

Występując w koszulkach "Azerbaijan. Land of Fire", Atletico Madryt przyczynia się do promowania reżimu prezydenta Ilhama Alijewa. Jest to zachowanie niegodne klubu z tak bogatymi tradycjami sportowymi. Wydaje się, że piłkarze pokroju Los Rojiblancos, którzy w wielu państwach, w tym w Polsce, są ikonami i sportowymi bohaterami, powinni być wolni od podejrzeń o współpracę, choćby tylko handlową, z autorytarnymi władzami w Baku. Tego typu wątpliwości wyraziliśmy w liście zaadresowanym w zeszłym tygodniu do zarządu Atletico Madryt i oficjalnego fanklubu Rojiblancos w Polsce. Poprosiliśmy klub o zastanowienie się, czy wsparcie przez reżim Alijewa nie przyniesie klubowi więcej strat wizerunkowych niż zysku.

Nie jesteśmy naiwni, nie wierzymy, że klub w imię wartości demokratycznych i poszanowania praw człowieka zrezygnuje z przyjemnej sumy przelanej na jego konto. Mamy jednak nadzieję, że kibice, do których przy okazji dotrze informacja o łamaniu praw człowieka w Azerbejdżanie, zastanowią się, zanim podniosą flagę Atletico i będą dopingować swoich faworytów podczas kolejnego meczu. Jak pokazał finał Ligi Mistrzów, czasami nie warto kibicować tym, którzy promują autorytaryzm na swoich koszulkach.

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.07000030d.805.jpg@RY2@

AP

Piłkarze Atletico Madryt nie zastanawiają się, co dzieje się w kraju, którego nazwę noszą na piersi. W ostatnich tygodniach w Azerbejdżanie aresztowano wiodących działaczy praw człowieka

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.07000030d.806.jpg@RY2@

wojtek górski

dr Adam Bodnar wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

dr Adam Bodnar

wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.07000030d.807.jpg@RY2@

wojtek górski

Dominika Bychawska-Siniarska prawniczka HFPC, koordynatorka projektu "Europa Praw Człowieka"

Dominika Bychawska-Siniarska

prawniczka HFPC, koordynatorka projektu "Europa Praw Człowieka"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.