Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Promocja dyktatury

26 czerwca 2018

Nie jesteśmy zagorzałymi kibicami. Niemniej jednak tegoroczny finał Ligi Mistrzów przyciągnął nas do telewizora. Od początku meczu wiedzieliśmy, komu nie kibicujemy

Wszystko za sprawą koszulki Atletico Madryt z napisem "Azerbejdżan. Kraina ognia" (Azerbaijan. Land of Fire). Koszulki nie kłamią. Azerbejdżan to kraina ognia, gdzie w Gobustanie stoją kałuże ropy, a ze wzgórza Yanar Dag od wieków tryskają na wysokość dochodzącą od 3 do 10 metrów płomienie związane z emisją gazów węglowodorowych.

Turysta oglądający te cuda natury, jak również zadbane i odrestaurowane Baku, nie zastanawia się nad przestrzeganiem praw człowieka i zasad demokracji w tym kraju. O to właśnie chodzi reżimowi "stałego" prezydenta Ilhama Alijewa. Wydaje on niemal nieograniczone środki - pochodzące ze sprzedaży ropy i gazu - na promocję i kreowanie pozytywnego wizerunku kraju. Dla Alijewa kwota 12 milionów euro (jak donoszą media) ,jaką przelał na konto Atletico w ciągu pierwszego półtora roku współpracy, jest niezauważalna. W ostatnich tygodniach klub podpisał z Azerbejdżanem umowę na sezon 2014-2015, opiewającą na niewiele mniej.

Piłkarze Atletico, zdobywając kolejne gole, nie zastanawiają się nad tym, co dzieje się w kraju, którego nazwę noszą na piersi. W ciągu ostatnich kilku tygodni władze Azerbejdżanu aresztowały wiodących działaczy praw człowieka. Należą do nich osoby znane w środowisku międzynarodowym, w tym w szczególności Hasan Husajnli (kierujący organizacją Centrum Oświecenia "Mądry Obywatel" w Gandżi), Lejla Junusowa i jej mąż Arif Junus (zaangażowani w ochronę wywłaszczanych mieszkańców Baku, ale także w proces pojednania z narodem ormiańskim w kontekście Górnego Karabachu w ramach Instytutu na rzecz Wolności i Demokracji) oraz Rasul Dżafarow (twórca kampanii "Śpiewaj dla Demokracji", która miała zwrócić uwagę na brak poszanowania praw podstawowych w Azerbejdżanie w czasie finału Eurowizji w 2012 r. oraz założyciel Human Rights Club).

Ostatni aresztowany to Intigam Alijew, prawnik reprezentujący skarżących przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Jego azerscy klienci zostali bez pomocy prawnej, a los ich skarg w Strasburgu jest niewiadomy. Nie ma wątpliwości, że zarzuty wobec aresztowanych są tworzone na zasadzie "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" Wszyscy wymienieni, pomimo prowadzenia działań w interesie publicznym, odpowiadają za przestępstwa gospodarcze i podatkowe.

Wobec 21 organizacji pozarządowych postawiono zarzuty prania brudnych pieniędzy, ich biura zostały przeszukane i zabezpieczone. Konta organizacji i osobiste konta działaczy zostały zamrożone. Społeczeństwo obywatelskie to ostatnie demokratyczne ogniwo, które prezydent Alijew rozmontowuje. Wcześniej udało mu się wyniszczyć niezależne media i dziennikarzy, skazać na surową karę pięciu lat pozbawienia wolności Anara Mammadlego, lidera lokalnego think tanku, który odważył się na postawienie zarzutu fałszerstwa podczas ostatnich wyborów prezydenckich. Z kolei Ilgar Mammadow, lider partii opozycyjnej REAL, został uznany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 22 czerwca 2014 r. za więźnia politycznego.

Wszystkie te wydarzenia są szokujące. Niestety, kraj prowadzący handel surowcami naturalnymi dysponuje środkami na "kawiorową dyplomację", zyskując poważanie jako państwo rzekomo budujące demokrację i system rządów prawa. Oficjalne deklaracje władz stoją jednak w sprzeczności z licznymi przejawami łamania praw człowieka w Azerbejdżanie.

Atletico Madryt nie jest odosobnionym przypadkiem pozyskiwania wątpliwego moralnie sponsoringu. Na koszulkach licznych klubów można zobaczyć nazwy koncernów naftowych czy lotniczych, które mają nierozerwalny związek z państwami autorytarnymi. Jednak w przypadku Azerbejdżanu mamy do czynienia bezpośrednio z promocją konkretnego państwa. Po drugie, akurat od Azerbejdżanu możemy o wiele więcej wymagać, gdyż jest to państwo członkowskie Rady Europy, a więc organizacji odwołującej się do wartości demokracji i praw człowieka. Na ironię zakrawa, że Azerbejdżan sprawuje właśnie przewodnictwo w Radzie Europy.

Przepływ funduszy związanych ze sportem zdaje się obustronny. Nie tylko Azerbejdżan wspiera europejskie kluby, ale europejskie i globalne firmy chętnie wspierają wydarzenia sportowe organizowane w Baku. Przykładem mogą służyć pierwsze europejskie igrzyska olimpijskie, które mają się odbyć w 2015 r. w Azerbejdżanie. Umowy sponsorskie podpisały już jako oficjalni sponsorzy: BP, Nar Mobile, Tissot, Procter & Gamble oraz sponsorzy wspierający McDonalds i Tickethour. Oni również zdają się nie zauważać, iż współpracują z reżimem, który zniszczył wolną prasę i dokonuje masowych nielegalnych przesiedleń ludności w związku z kolejnymi obiektami rekreacyjnymi, które buduje. Drwią sobie przy okazji z instrumentów międzynarodowych, takich jak m.in. wytyczne ONZ ds. biznesu i praw człowieka.

Występując w koszulkach "Azerbaijan. Land of Fire", Atletico Madryt przyczynia się do promowania reżimu prezydenta Ilhama Alijewa. Jest to zachowanie niegodne klubu z tak bogatymi tradycjami sportowymi. Wydaje się, że piłkarze pokroju Los Rojiblancos, którzy w wielu państwach, w tym w Polsce, są ikonami i sportowymi bohaterami, powinni być wolni od podejrzeń o współpracę, choćby tylko handlową, z autorytarnymi władzami w Baku. Tego typu wątpliwości wyraziliśmy w liście zaadresowanym w zeszłym tygodniu do zarządu Atletico Madryt i oficjalnego fanklubu Rojiblancos w Polsce. Poprosiliśmy klub o zastanowienie się, czy wsparcie przez reżim Alijewa nie przyniesie klubowi więcej strat wizerunkowych niż zysku.

Nie jesteśmy naiwni, nie wierzymy, że klub w imię wartości demokratycznych i poszanowania praw człowieka zrezygnuje z przyjemnej sumy przelanej na jego konto. Mamy jednak nadzieję, że kibice, do których przy okazji dotrze informacja o łamaniu praw człowieka w Azerbejdżanie, zastanowią się, zanim podniosą flagę Atletico i będą dopingować swoich faworytów podczas kolejnego meczu. Jak pokazał finał Ligi Mistrzów, czasami nie warto kibicować tym, którzy promują autorytaryzm na swoich koszulkach.

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.07000030d.805.jpg@RY2@

AP

Piłkarze Atletico Madryt nie zastanawiają się, co dzieje się w kraju, którego nazwę noszą na piersi. W ostatnich tygodniach w Azerbejdżanie aresztowano wiodących działaczy praw człowieka

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.07000030d.806.jpg@RY2@

wojtek górski

dr Adam Bodnar wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

dr Adam Bodnar

wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.07000030d.807.jpg@RY2@

wojtek górski

Dominika Bychawska-Siniarska prawniczka HFPC, koordynatorka projektu "Europa Praw Człowieka"

Dominika Bychawska-Siniarska

prawniczka HFPC, koordynatorka projektu "Europa Praw Człowieka"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.