Doraźnie i na sprzedaż, czyli jak media psują demokrację
Temat ten pojawia się powszechnie i narzekania na jakość mass mediów oraz na ich negatywny wpływ na kulturę demokratyczną stają się nużące. W dodatku zdajemy sobie sprawę, że - ze względu na komercję - pewnych rzeczy zasadniczo zmienić się nie da. Jest jednak pewien wątek w tej krytyce, który nie musi być permanentny, czyli media mogłyby "poprawić się" bez szkody dla popularności czy dla liczby reklam. Chodzi mianowicie o to, że media nie tylko wpływają na postawy obywateli, ale - co jest ważniejsze - kształtują priorytety problemów, jakimi zajmują się obywatele demokracji, czyli - jak mówią ludzie posługujący się językowymi kalkami - "agendę".
Dotyczy to obu funkcji mediów: informacyjnej oraz nadzorczo-komentatorskiej. Przecież my, poza źródłami w postaci społecznościowych form internetu, nie jesteśmy w stanie niczego wiedzieć o świecie, jeżeli nie dowiemy się z mediów. Czyli nie tylko chodzi o to, czy media kształtują bardziej oświeconych, liberalnych obywateli, czy raczej bardziej prawicowych i antyliberalnych, ale o to, o czym mówią najczęściej, często do granic ludzkiej - w każdym razie mojej - wytrzymałości i, po drugie, co jest mniej ważne - jak o tym mówią.
Ostatnie dwa przykłady z polskich mediów to kwestie kolejek na autostradach oraz cydru. Ile razy można powtórzyć, że na nowych autostradach w Polsce pojawiły się kolejki do bramek oraz że należy z jabłek produkować cydr, który nagle zaczniemy pochłaniać w ilościach fenomenalnych. O autostradach wypowiedzieli się chyba wszyscy politycy, nagle dysponują oni wiedzą o kilku różnych europejskich systemach pobierania opłat za ich użytkowanie. Napisali o tym wszyscy dziennikarze, rozważały to dziesiątki uczonych i specjalistów od ruchu drogowego, których się namnożyło jak grzybów po deszczu (u mnie na wsi z grzybami - donoszę - sytuacja fatalna). O cydrze już brak mi sił mówić. Dodam tylko, że w wypowiedziach o kolejkach na autostradach prawie zawsze pomija się fakt, że ok. 1 sierpnia, bez względu na system opłat w korkach stoi prawie cała Europa, nie da się bowiem tak przygotować systemu autostradowego, żeby uwzględniał te dwa-trzy dni zmasowanego i kilkakrotnie większego naporu.
Jednak w tym samym czasie dzieją się następujące rzeczy, mimo że mamy sierpień - bezprzykładna wojna w Iraku i niekończąca się wojna w Syrii, dramatyczny konflikt Izrael - Hamas, wirus ebola czy groźba finansowego upadku Argentyny. To niby jest nieco dalej, więc przypomnijmy wydarzenia nieco bliżej. W Polsce już blisko do wyborów samorządowych, prokuratura na zupełnie niejasnych, może słusznych, może nie, zasadach rozpoczyna postępowanie w sprawie najwyższych urzędników państwowych. Kościół i ks. Lemański dalej bawią się w chowanego, a bezczelność pretendentów do posługiwania się klauzulą sumienia zdaje się przekraczać już nie granice prawa, ale przyzwoitości i świeckiego charakteru państwa. Owszem, czasem jest o tym wszystkim mowa, a to przy okazji przywiezienia chorego na ebolę do Hiszpanii, a to tragedii w Iraku, a to pani Wróbel pragnącej klauzuli od nauczycieli, a jakiś - wezwany na minutę przed kamerę - nauczyciel nie chce.
I ostatni temat powoli porzucany - Ukraina. Kto jeszcze się tym poważnie zajmuje poza zaiste prostym pytaniem - wejdą czy nie wejdą? Coraz mniej wiemy o samej wojnie na Ukrainie, o sytuacji politycznej na Ukrainie, o opinii publicznej na Ukrainie. Dzieją się rzeczy znacznie bardziej dramatyczne niż w lutym na Majdanie, ale o wiele mnie spektakularne, więc się o nich niemal nie mówi. Brak jest też poważnych opinii na temat tego, co dalej, nawet jeżeli Ukraina utrzyma niepodległość. Kto da jej pieniądze, jak dać te pieniądze? Ile lat minie, zanim społecznie, gospodarczo i w zakresie życia codziennego obywateli Ukraina uzyska normę zbliżoną do najmniej rozwiniętych państw europejskich?
Wbrew pozorom widzowie i czytelnicy nie są głupi i pogłębione rozważenie wszystkich powyższych tematów na pewno by ich zaciekawiło. Ale nie ma obawy, były korki, teraz szkoła i dzieci - znowu doraźnie i znowu na sprzedaż.
Ile razy można powtórzyć, że na nowych autostradach w Polsce pojawiły się kolejki do bramek oraz że należy z jabłek produkować cydr
@RY1@i02/2014/165/i02.2014.165.000000900.803.jpg@RY2@
Marcin Król filozof, historyk idei
Marcin Król
filozof, historyk idei
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu