Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy otwierać szerzej polski rynek pracy dla obcokrajowców

26 czerwca 2018

Co się stało na polskim rynku pracy, że wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński oświadczył, iż trzeba go otworzyć dla obcokrajowców? Z analizy bezrobocia w ostatnich sześciu latach wynika, że nie zmieniło się nic. W 2009 r. mieliśmy 1,9 mln bezrobotnych, a w czerwcu 2014 r. urzędy pracy rejestrowały ich także 1,9 mln.

Poziom i natężenie bezrobocia są najczęściej wykorzystywanymi wyznacznikami sytuacji na rynku pracy, obrazującymi stopień niedopasowania podaży i popytu na pracę. Nie są to jednak wystarczające dane, aby decydować o szerszym otwieraniu polskiego rynku pracy dla obcokrajowców.

W 2011 r. GUS po raz pierwszy przedstawił informację na temat zbiorowości uzupełniających populację bezrobotnych wyznaczaną według kryteriów MOP. Z tej informacji wynika, że suma niewykorzystanych w pełni potencjalnych zasobów pracy wynosiła w Polsce 2 767 tys. (bezrobotni i trzy "nowe" zbiorowości, tj. niepełnozatrudnieni, bierni zawodowo poszukujący pracy, ale niegotowi do jej podjęcia, i bierni zawodowo nieposzukujący pracy, ale gotowi do jej podjęcia). Znana jest także liczba składanych oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom, które zwalniają z obowiązku starań o zezwolenia na pracę. Pracodawcy składają zapotrzebowanie na ok. 270 tys. pracowników ze Wschodu, ale nikt nie wie, ilu z nich pracuje w Polsce, a ilu, mając w ręku polskie oświadczenie o zamiarze zatrudnienia, ląduje w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Szacuje się, że w Polsce pracuje legalnie 200 tys. obcokrajowców, głównie z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Gruzji i Mołdawii.

Problemem jest dokładne oszacowanie, ilu zagranicznych obywateli pracuje w Polsce. Pracownicy z krajów Unii Europejskiej nie potrzebują żadnego pozwolenia na pracę w naszym kraju. Jeśli spełniają oczekiwania pracodawcy, nie ma formalnych przeszkód, by podjęli pracę. Ilu ich może być? Tego nie wie nikt. Nie ma także żadnych danych dotyczących cudzoziemców przebywających i pracujących w Polsce nielegalnie. Szacunki w zakresie nielegalnego zatrudnienia cudzoziemców są skrajnie różne. Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy rocznie wykrywają ok. 20 tys. nielegalnie zatrudnionych. Uwzględniając niewielką skalę tych kontroli - nie można z tego wysnuć żadnych wniosków. Urząd ds. Cudzoziemców twierdzi, że nie ma skutecznych metod, by określić, ilu jest nielegalnych imigrantów, a szacunki są bardzo szerokie - od 50 tys. do 500 tys. osób, przy czym nie uwzględniają pracy na targowiskach i prac sezonowych. W maju 2012 r. "Rzeczpospolita" podawała, że w Polsce żyje milion nielegalnych emigrantów, a kolejni przyjeżdżają, by legalizować tu pobyt. Z tego wynika, że tak naprawdę w określaniu rzeczywistych potrzeb polskiego rynku pracy poruszamy się jak pijany we mgle, głównie w oparciu o szacunkowe dane.

31 lipca br. Rada Ministrów przyjęła dokument "Polityka migracyjna Polski - stan obecny i postulowane działania". Celem tego opracowania jest sformułowanie kierunków działania oraz systemowych rozwiązań i wytycznych dla administracji publicznej w zakresie migracji. Pozwoli to na sprawne podejmowanie decyzji m.in. w zakresie legislacji, praktyki administracyjnej, monitoringu, planowania finansowego oraz koordynacji działań właściwych kompetencyjnie organów, urzędów, instytucji i resortów. Ma to zapewnić spójność zadań realizowanych wobec cudzoziemców. W dokumencie przyjęto wiele rekomendacji dotyczących m.in. monitoringu zjawisk migracyjnych w Polsce, w tym gromadzenia danych istotnych z punktu widzenia zarządzania migracjami (potrzeby rynku pracy, skuteczność programów integracyjnych), prowadzenia przez organy państwowe regularnych analiz dotyczących poszczególnych aspektów migracji oraz zintegrowania rejestrów, w których gromadzone są dane na temat postępowań prowadzonych w sprawach cudzoziemców.

Na razie w zakresie formułowania wniosków często pomija się wiele istotnych danych na temat rzeczywistej skali podaży pracy w Polsce. Ignoruje się także to, że nie ma w Polsce danych na temat rzeczywistej skali zatrudnienia cudzoziemców. Domagając się sprowadzenia do Polski pracowników z sektora budowlanego, zapomina się, że w rejestrach bezrobotnych mamy w Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób z uprawnieniami budowlanymi. Mówiąc o pracach sezonowych w rolnictwie, nie pamiętamy, że w rejestrach bezrobotnych mamy ponad milion osób zamieszkałych na wsi.

OPZZ uważa, że zanim podejmie się decyzje o szerszym otwieraniu polskiego rynku pracy dla obcokrajowców, należy odpowiedzieć na pytanie, czy np. w zakresie prac sezonowych w rolnictwie rząd wykorzystał wszystkie możliwe działania. Chociażby zwiększenie mobilności pracowników w Polsce, szersze zaangażowanie Ochotniczych Hufców Pracy czy też skierowanie bezrobotnych do prac społecznie użytecznych.

OPZZ już w 2006 r. podkreślało, że w sprawie otwarcia polskiego rynku pracy dla pracowników spoza Unii Europejskiej potrzebne są wiedza oraz niezbędne uzgodnienia. Dotyczą one zasady wzajemnego zatrudniania, trybu uzyskiwania zgody na pracę, maksymalnego okresu trwania pracy na naszym terytorium, warunków transferu zarobków, wielkości kontyngentu, struktury zawodowej, dostępności do świadczeń wynikających ze stosunku pracy i zabezpieczenia społecznego, gwarantowanej płacy minimalnej i minimalnych stawek godzinowych. Bez spełnienia tych warunków w drodze dialogu nie będzie naszej zgody na import pracowników spoza Unii Europejskiej.

@RY1@i02/2014/164/i02.2014.164.00000060a.802.jpg@RY2@

Bogdan Grzybowski ekspert OPZZ

Bogdan Grzybowski

 ekspert OPZZ

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.