Ekonomia, bla, bla, bla
obserwacje
Czy da się zawrzeć całą wiedzę o ekonomii w kilkuset znakach? Można. Zrobił tak noblista Thomas Sargent, który kilka lat temu taką oto "pigułką" uraczył studentów pierwszego roku ekonomii na Berkeley.
"Będę ekonomiczny" - zaczął Sargent, nawiązując do podwójnego znaczenia tego słowa, które po angielsku (po polsku też, choć używa się tego rzadziej) jest synonimem "oszczędności" czy "gospodarności". I faktycznie był. Bo wykład o ekonomii ograniczył do 12 krótkich punktów. Oto one:
1. Wiele rzeczy jest pożądanych. Nie wszystkie są jednak wykonalne.
2. Jednostki i społeczeństwa muszą godzić się na kompromisy.
3. Inni ludzie wiedzą więcej o swoich preferencjach, zdolnościach i wysiłkach.
4. Wszyscy reagują na zachęty. Nawet ludzie, którym chcesz pomóc. To dlatego pomoc socjalna nie zawsze działa tak, jak sobie wymyśliliśmy.
5. Gospodarka nie może być jednocześnie w pełni egalitarna i w pełni wydajna.
6. Ludzie lubią myśleć, że postępują właściwie. To dlatego tak cholernie trudno coś zmienić.
7. W przyszłości każdy z nas też będzie reagował na zachęty. Dlatego nie ma sensu składać zbyt daleko idących deklaracji. Jeśli już koniecznie chcemy składać takie obietnice, pomyślmy, czy zdołamy ich dotrzymać, gdy zmienią się okoliczności i przestanie się nam to opłacać. Tak się właśnie buduje reputację.
8. Rządy i wyborcy też reagują na zachęty. To dlatego czasem kraje bankrutują.
9. Da się przesuwać koszty społeczne na kolejne pokolenia.
10. Gdy rząd wydaje, jego obywatele kiedyś za to zapłacą. Albo w formie podatków, albo inflacji.
11. Większość ludzi chce, żeby za ich przywileje zapłacił ktoś inny.
12. Nie da się przewidzieć przyszłych cen aktywów, stóp procentowych i kursów walutowych. (Z tą ostatnią mądrością Sargent wystąpił nawet w telewizyjnej reklamie banku. Ktoś pyta go, czy można przewidzieć cenę ubezpieczenia kredytu za dwa lata, a Sargent na to lakonicznie: nie.
Ale można jeszcze krócej. Rakesh Vohra z Uniwersytetu Pensylwanii napisał niedawno, że Sargent nieznośnie się rozgadał. Na przykład w punkcie 4. Po co odwoływać się do niedoskonałości państwa socjalnego. Czy nie wystarczyłoby powiedzieć: "ludzie reagują na zachęty i dlatego ŻADEN rynek nie działa tak, jak sobie wymyśliliśmy"? Punkt 5, jego zdaniem, jest niepotrzebny, bo zawiera się w punktach 1 i 2. Punkt 6 z kolei nie uwzględnia faktu, że ludzie mogą uważać, że postępują właściwie, ale jednocześnie nie być zadowolonymi z powodu reguł gry, jakie zostały im narzucone. I też mogą chcieć je zmienić. Punkt 8 zawiera się w 4. A punkty 10, 11 i 12 można zbić w jeden: "nie da się pokonać rynku, używając do tego nieuczciwej przewagi konkurencyjnej".
Ale skoro już o lakonicznych lekcjach ekonomii mowa, to jest jeszcze jedna. Autorstwa Yorama Baumanna, profesora ekonomii i półprofesjonalnego... komika. Lekcja wygląda tak:
1. Wybieranie jest trudne.
2. Wybieranie jest bardzo trudne.
3. Ludzie są głupi.
4. Ludzie jednak nie są tacy głupi.
5. Wymiana może się źle skończyć dla obu jej stron.
6. Rządy są głupie.
7. Rządy nie są aż tak głupie.
8. Bla, Bla, Bla.
9. Bla, Bla, Bla.
10. Bla, Bla, Bla.
@RY1@i02/2014/153/i02.2014.153.00000020a.802.jpg@RY2@
Rafał Woś dziennikarz DGP
Rafał Woś
dziennikarz DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu