Kurator i kawalerzyści
Trawestując powiedzenie przypisywane gen. Sheridanowi, można powiedzieć, że najlepsze prawo to martwe prawo. Oczywiście najlepsze dla tych, którym się ono nie podoba. W istocie jednak jest na odwrót: martwe prawo - czyli takie, które obowiązuje, ale którym nikt się nie przejmuje (a więc i do którego nikt się nie stosuje) - jest najgorsze. Nic tak nie demoralizuje państwa, urzędników i obywateli, jak wiedza, że przepis istnieje w praktyce tylko po to, żeby wszyscy mogli go mieć w głębokim poważaniu. A tak właśnie jest - od wielu lat - z obowiązkami rejestrowymi spółek. Około kilku procent przedsiębiorstw wpisanych do Krajowego Rejestru Sądowego to zombi: niby żyją, ale w rzeczywistości są biznesowymi trupami; nie mają zarządów, rad nadzorczych, zapewne nie prowadzą działalności operacyjnej i należałoby je pogrzebać, tj. zlikwidować. Jednocześnie tylko nieco więcej niż połowa wszystkich firm, które mają taki obowiązek, umieszcza sprawozdania finansowe w KRS. Prosta arytmetyka wskazuje więc, że ok. 40 proc. spółek działa, owszem, ale prawo (obowiązki rejestrowe) traktuje jak swego czasu amerykańscy kawalerzyści Indian. To skandalicznie duży i kompromitujący dla państwa odsetek.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.