Przygotujmy się na świat bez pracy
Wizja świata bez pracy już krąży w mediach, choć jeszcze na nią za wcześnie.
Ponieważ wizja ta ma moc wieści oszałamiającej, a jednocześnie wymagającej przynajmniej dwupokoleniowych przygotowań do stawienia jej czoła, ekonomia powinna czuć się zobowiązana do oceny możliwych sposobów dostosowań polityki gospodarczej i społecznej do tak gruntownej zmiany. A są już w USA pierwsze zwiastuny sygnalizujące potencjalne metody dostosowywania postaw społeczeństwa do zetknięcia się z tą wizją.
Ekonomiczna futurologia rozpowsze- chniona w literaturze miała dotychczas postać wizji postindustrialnej - świata usług sterowanego przez menedżerów i naukowców. Wystarczyło, że statystycznie mierzone usługi zaczęły przewyższać procentowy udział przemysłu w tworzeniu PKB, aby niektórzy ekonomiści ogłosili, że żyjemy w erze postindustrialnej. To jednak falstart, bo praktyka ostatnich 30 lat dowiodła, że nie menedżerowie i naukowcy dominują nad światem, lecz finansjera i ideolodzy pseudorynkowi.
Wśród rynków istotną rolę odgrywa nie rynek usług, lecz rynek derywatów, czyli pochodnych instrumentów finansowych, stanowiących w rzeczywistości podróbki kapitału o ogromnej mocy kryzysogennej. Ale sam fakt, że świat jest zagrożony wybuchem nowego kryzysu i wstrzymaniem działalności gospodarki światowej jako potężnego aparatu wytwórczego, utrzymującego przy życiu siedmiomiliardową ludzkość, jest dla ekonomistów jak najbardziej aktualnym wyzwaniem nie tylko do poszukiwania terapii antykryzysowych, lecz także do badania i formułowania wizji futurologicznych.
Ekonomiczne analizy losów świata powinny obejmować głównie tendencje zmian trzech czynników produkcji, czyli pracy, kapitału i usług sektora państwowego. Dla ścisłości dodam, że ta trzecia kategoria zwykle nie jest przez ekonomistów traktowana jako czynnik produkcji, a ostatnio tym bardziej, że według ideologii neoliberalizmu państwo powinno być w ogóle z gospodarki wyeliminowane. Proponuję jednak nie przejmować się tym poglądem, bo jest tylko życzeniem wyznawców tej ideologii, a nie odkryciem naukowym.
Z powodu rozwijającego się w zawrotnym tempie postępu technicznego i robotyzacji wizja świata bez pracy znalazła się już w zasięgu prawdopodobnych zdarzeń obecnego wieku. Procesem potwierdzającym przyspieszenie nadejścia świata bez pracy, dokładniej biorąc - bez pracy prostej, a jedynie z pracą dla specjalistów, są dwa typy zdarzeń zaobserwowanych ostatnio w USA. Po pierwsze jest to nadmierny wywóz kapitału, nie tylko finansowego, lecz i w formie mocy produkcyjnych, z USA do krajów rozwijających się. Najbardziej dostrzegalne skutki tego procesu wystąpiły w Detroit. Miasto opuścili przedsiębiorcy, ludność popadła w bezrobocie, a miastu grozi przechodzenie w coraz większą ruinę. Po drugie zastosowano w USA specyficzną metodę neutralizowania dokuczliwości nadmiernego bezrobocia w stanie Kolorado w postaci zniesienia zakazu handlu marihuaną, która - jak wiadomo - może wprawiać jej konsumentów w dobry nastrój, pomimo że obiektywne przesłanki wskazują, iż nastrój powinien być przeciwny.
Zarówno przypadek Detroit, jak i Kolorado pokazują, jak mogą się kształtować w systemie neoliberalnym losy kapitału i siły roboczej, w sytuacji zmierzającej do futurologicznego stadium świata bez pracy. Po dziesiątkach lat tego typu dostosowań w skali globalnej można by prawdopodobnie zaobserwować nową strukturę gospodarki światowej. Opuszczone przez kapitał kraje wysoko i średnio rozwinięte przekształcałyby się w geograficzny blok o stosowanej w przeszłości nazwie krajów Trzeciego Świata z ludnością o najniższym poziomie konsumpcji.
Krajami wysoko rozwiniętymi mogłyby się stać niektóre obecne kraje rozwijające się. Z dużym prawdopodobieństwem można by oczekiwać, że byłaby też środkowa grupa krajów z systemem dyktatorskiego kapitalizmu, lecz z elementami ideologii typu komunistycznego na wzór dzisiejszej Rosji i jej satelitów. Grupa ta preferowałaby prawdopodobnie znaczne odizolowanie się od reszty świata w formie ponownej żelaznej kurtyny.
Rola trzeciego czynnika produkcji, czyli usług państwa, może być przez pewien czas istotna w związku z potrzebą wdrożenia prawnych podstaw przekazywania funkcji państwa firmom lub samorządom gmin. Już na przykładzie Detroit i Kolorado widać, że przydatne było utrzymanie - jako sztywnej reguły ustrojowej - metody nieprzeszkadzania w rujnowaniu się miasta oraz w traceniu pracy przez personel licznych firm, skoro wolny rynek tego wymagał (pomimo że był to rynek zwyrodniały). Przypadek Kolorado dowodzi natomiast, że państwo jest niezbędne do ustawowego upoważnienia firm do wytwarzania surowców narkotycznych jako domieszek produktów spożywczych, lecz nie za dużych, bo nie chodzi o trucie ludzi.
Ważna jest też rola państwa w stopniowym - niekwestionowanym przez społeczeństwo - przekazywaniu jego funkcji firmom prywatnym, zanim osiągnięty zostanie stan odpowiadający ideologicznej zasadzie "świat bez państwa". Szczególnie delikatnie muszą być kontynuowane, przyjęte już w państwach neoliberalnych, sposoby wdrażania reguły antyzwiązkowej, a także antysocjalnej. Związki zawodowe w tych państwach, a wśród nich w Polsce, już od wielu lat się kurczą. Można oczekiwać szybszego tempa przekazywania funkcji socjalnych przez państwo samej ludności w wypróbowanej już formie rozrywkowej, nazywanej w Polsce - a także na świecie - Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Zapewne kiedyś muszą się pojawić Gminne Orkiestry Pomocy Dnia Każdego. Stacje telewizyjne będą miały możność codziennego wykonywania szlachetnej misji.
Wystarczyło, że usługi zaczęły przewyższać procentowy udział przemysłu w tworzeniu PKB, aby niektórzy ekonomiści ogłosili, że żyjemy w erze postindustrialnej. To jednak falstart
@RY1@i02/2014/148/i02.2014.148.00000190a.803.jpg@RY2@
Marian Guzek profesor ekonomii Uczelni Łazarskiego w Warszawie
Marian Guzek
profesor ekonomii Uczelni Łazarskiego w Warszawie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu