Nowa twarz sprawiedliwości
Najnowsza propozycja Polskiego Stronnictwa Ludowego, dotycząca zmiany konstytucji, która pozwoliłaby na kwotową waloryzację emerytur, może okazać się niezwykle ryzykowna z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej. Przede wszystkim jest to pomysł, który dotyczy tylko jednego z elementów całości, jaką jest system emerytalno-rentowy. Tymczasem potrzebna jest zmiana systemowa. Wszelkie cząstkowe działania mogą jedynie rozchwiać obecny system, który jest od kilku lat sukcesywnie psuty.
Deklaratywnie idea waloryzacji kwotowej świadczeń emerytalnych ma służyć najbiedniejszym. Nie jest to jednak propozycja wiarygodna, gdyż każda reforma ostatnich lat podyktowana była oszczędnościami budżetowymi i w efekcie miała negatywny wpływ na wysokość świadczeń emerytalno-rentowych. Waloryzacja kwotowa to, przypomnijmy, coroczny wzrost świadczenia o ustaloną z góry kwotę, bez względu na wysokość świadczenia ubezpieczonego. Miałaby zastąpić system pomocy społecznej. Waloryzacja procentowa ma formę inflacyjno-wynagrodzeniową, pozwalająca utrzymać stopę zastąpienia. Wypłacane świadczenia oraz dodatki waloryzowane są przez pomnożenie kwoty świadczenia w wysokości przysługującej w okresie poprzedzającym waloryzację przez wskaźnik waloryzacji, tj. wskaźnik inflacji powiększony o 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w roku poprzednim. Warto przypomnieć, że Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych proponuje powiększenie wskaźnika inflacji o 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Waloryzacja kwotowa zrównuje ubezpieczonych w zakresie wzrostu świadczeń - świadczenie każdego ubezpieczonego wzrośnie o dokładnie taką samą kwotę.
Może wydawać się, że wprowadzenie waloryzacji kwotowej to daleko idący ruch na rzecz sprawiedliwości społecznej. W końcu najbiedniejsi emeryci mają szansę na wzrost świadczenia! W całym pomyśle jest tylko jeden haczyk. Rzeczywista poprawa sytuacji najbiedniejszych byłaby możliwa tylko po ustaleniu kwoty waloryzacji na wysokim poziomie, a na to raczej nie można liczyć. Biorąc pod uwagę inflację, która najprawdopodobniej w najbliższym czasie odrobi dotychczasowe zaległości i uderzy nas wszystkich mocniej po dochodach, kwota waloryzacji, jaką zaproponuje rząd, będzie niewystarczająca na odrobienie tych strat. W ogólnym rozliczeniu waloryzacja kwotowa przynosi rządowi daleko idące oszczędności. Przy ostatniej waloryzacji kwotowej rząd zaoszczędził na wypłatach świadczeń emerytalno-rentowych 2 mld zł.
Dochodzimy do pierwszego zagrożenia, jakie niesie ze sobą idea waloryzacji kwotowej. Kwota waloryzacji nie będzie zależna od inflacji, ale będzie zależna od decyzji politycznej, tj. może być, zgodnie z decyzją rządzących, zupełnie oderwana od rzeczywistości, w jakiej żyją emeryci, i w krótkim czasie zostanie wchłonięta przez inflację. Dlatego też waloryzacja procentowa, choć być może na pierwszy rzut oka mniej sprawiedliwa dla najbiedniejszych, jest w swojej istocie bardziej stabilna.
Nie oznacza to oczywiście, że obecny poziom świadczeń najbiedniejszych emerytów jest zadowalający. Najniższa emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i renta rodzinna, która obecnie wynosi 844,45 zł (renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy - 648,13 zł; renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem lub chorobą zawodową - 777,76 zł), pozwala jedynie na wegetację, nie na godne życie. Nikt nie może mieć co do tego wątpliwości. Coraz bardziej oczywista staje się konieczność podniesienia poziomu najniższych świadczeń, o co zabiega w Sejmie z inicjatywy OPZZ Klub Parlamentarny Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych postuluje wzrost najniższych świadczeń o minimum 200 zł miesięcznie, w celu zrównania ich z minimum socjalnym.
Należy rozpocząć w najbliższym czasie ogólnospołeczną, poważną debatę nad tą kwestią, gdyż obecna sytuacja staje się coraz trudniejsza. Wiadome jest, że podniesienie poziomu świadczeń nie będzie możliwe bez zwiększenia wpływów do FUS, a najbardziej oczywistą drogą ku temu jest oskładkowanie wszystkich źródeł dochodów (wszystkich typów umów) przy jednoczesnym wskazaniu takich obszarów, które mogłyby podlegać zwolnieniu od oskładkowania. W szerszej perspektywie starania o godne emerytury to skuteczna polityka rynku pracy. Zatrudnienie i godziwe wynagrodzenie jest warunkiem odprowadzania składek i późniejszego świadczenia emerytalnego. Kolejną kwestią jest propozycja OPZZ dotycząca nabywania prawa do świadczenia w zależności od stażu ubezpieczonego (pracujący mógłby przejść na emeryturę po 35 latach pracy w wypadku kobiet i 40 w wypadku mężczyzn).
Odnosząc się do propozycji zmian, którą przedstawił PSL w odniesieniu do konstytucji, trzeba zwrócić uwagę, że jest to zmiana ustawy zasadniczej, będącej ze wszystkimi swoimi dobrymi i złymi stronami źródłem prawa i podstawą praworządności. Dlatego też próby zmiany tak ważnego aktu powinny być podyktowane interesem publicznym i społecznym najwyższej wagi. Trudno uznać, że jednostkowa zmiana o takim charakterze jest wyrazem interesu społecznego. Bardziej istotne i pilne wydają się działania na rzecz realizacji konstytucyjnego zapisu o pełnym zatrudnieniu. Ta kwestia powinna stać się centrum zainteresowania koalicji rządzącej.
Podsumowując, trzeba zaznaczyć podstawowe warunki, mające wpływ na wzrost wysokości świadczeń: wysokość zarobków - wyższe zarobki oznaczają wyższe składki i wpływy do FUS, a tym samym wyższe świadczenia; pełne zatrudnienie na podstawie umowy o pracę; eliminacja cwaniactwa w opłacaniu składek na FUS; likwidacja zwolnień od opłacania składek na ubezpieczenie społeczne; wprowadzenie składkowania wszystkich źródeł dochodów.
Ruch Zawodowy OPZZ analizuje obecną sytuację i jest gotowy do dyskusji.
@RY1@i02/2014/145/i02.2014.145.000000600.802.jpg@RY2@
Jan Guz przewodniczący OPZZ
Jan Guz
przewodniczący OPZZ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu