Służba i praca to nie to samo
Nieraz krytykowałam służby mundurowe. Bo było (i jest) za co. Ale teraz występuję przeciwko ciągnącej się od lat praktyce ich torturowania. Przez kolejne ekipy rządzące i polityków wszystkich opcji. Chodzi mi o tortury psychiczne, które - zgodnie z zasadami psychosomatyki - przekładają się na patologie funkcjonowania całego organizmu.
Tak jak śpiewaczka operowa długo potrafi zawodzić "umieram, umieram" (i śpiewa coraz głośniej), tak różne rządy zapowiadały radykalne reformy emerytur mundurowych. A każdy nowy pomysł powodował panikę w szeregach i ucieczkę na długotrwałe zwolnienia tych, którzy mieli szansę, aby przejść na przyśpieszoną emeryturę i nie stracić. Czym się to skończyło w policji? Formacja pozbyła się doświadczonych funkcjonariuszy i musi sobie radzić z błędami popełnianymi przez żółtodziobów. A reforma - mamy 25-lecie demokratycznej Polski - trwa. I jak na agendzie stanie kolejny pomysł jej przeprowadzenia, spowoduje wzrost zachorowalności wśród funkcjonariuszy służby, jakiej będzie dotyczyć.
Doświadczenie mówi, że w przypadku bolesnych reform najlepiej stosować szybkie, precyzyjne cięcia. Wtedy mniej i krócej bolą. Ale też pamiętać należy, że są takie zawody, których nie można tak po prostu urynkowić. Bo praca w nich to nie normalna robota, ale służba - dla kraju i narodu. A ci, którzy służą, powinni być traktowani na specjalnych warunkach. Bo szczególne są wobec nich wymagania.
@RY1@i02/2014/145/i02.2014.145.00000020a.802.jpg@RY2@
Mira Suchodolska sekretarz redakcji
Mira Suchodolska
sekretarz redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu