Prokuratorska dezynwoltura
Waldemar Pawlak miał rację, gdy kilkanaście dni temu stawiał pytania o zachowanie CBA w sprawie posła Jana Burego. Nie wiem, o co chodzi w całej nowej sprawie związanej z Rzeszowem, ale wiem, że po raz kolejny prokuratura i służby wykonujące jej zlecenia (też powinny się nieco miarkować) postępują jak władza niezależna nie tylko od rządu, ale także od opinii publicznej. A to jest zachowanie po prostu niezgodne z zasadami demokracji. Oczywiście, prokuratura powinna być niezależna, ale również powinna jasno tłumaczyć się ze swoich osiągnięć i równie jasno ze swoich pomyłek.
Przytaczano niedawno w prasie - nie po raz pierwszy - listę osób oskarżonych, aresztowanych i po kilku latach zwolnionych, bo sąd nie miał podstaw do skazania. Były to osoby znane. Ja wciąż pamiętam sprawę ministra Emila Wąsacza, który 10 lat czekał na wyrok, na szczęście nie w więzieniu, a kiedy przyszło do rozprawy, prokuratura przyniosła 700 tomów akt, a sąd ją pogonił i Wąsacza uniewinnił. Zupełnie nie wiemy, ile takich spraw może się toczyć i ile osób jest zatrzymane w mniejszych miejscowościach i w mniej ważnych przypadkach. Już sam fakt, że sąd może zatrzymać obywatela na wniosek prokuratury i niemal zawsze to czyni, jest mocno wątpliwy. Instytucja sędziego śledczego byłaby bardzo przydatna.
Nie chodzi jednak o zmiany przepisów, lecz o codzienne postępowanie prokuratury. Doskonałym przykładem było fatalne wejście do redakcji "Wprost". Jestem zasadniczym przeciwnikiem publikowania podsłuchów i potępiam "Wprost", ale najpierw zachowanie prokuratury, a potem wyjaśnienia prokuratora generalnego świadczą o tym, że nikt w tej instytucji nie rozumie, że istnieją media i istnieje opinia publiczna. Podobnie jest teraz w przypadku zawieszenia prokuratorów w Rzeszowie. Przez ostatnie lata słyszeliśmy, że to najlepsza i najbardziej odpowiedzialna prokuratura apelacyjna w Polsce, co już było kuriozalne, bo wszystkie prokuratury powinny być równie dobre, a teraz nagle okazuje się, że jest całkiem inaczej.
Ponadto wiemy doskonale, że w wielu przypadkach prokuratura zasłania się tajemnicą śledztwa. Sławne amerykańskie "no comments" jest nie tylko nadużywane, ale również źle używane. Prokuratura powinna się starać o poparcie obywateli, a nie zasłaniać z reguły wątpliwą tajemnicą. Przecież w sprawie podsłuchów prokuratura aż tak się zasłoniła, że w dalszym ciągu nic nie wiemy i pewnie już się nie dowiemy. To mało mnie obchodzi, bardziej interesuje mnie sama zasada działania prokuratury.
Otóż prokuratura powinna badać sprawy od tego momentu, kiedy dokonanie przestępstwa jest wysoce prawdopodobne. Przedtem jest policja, o której działaniach w tym zakresie, a nie o mandatach za nadmierną prędkość, coraz mniej słyszymy. To policja powinna prowadzić śledztwo i w pewnym momencie, kiedy ma już solidny materiał, zwracać się do prokuratora. Prokurator, który pojawia się natychmiast po rozpoczęciu śledztwa, nie ma nic do roboty, chyba że trzeba kogoś aresztować, co powinno się zdarzać niezmiernie rzadko w pierwszych dniach sprawy. Oczywiście są wyjątki, ale mówimy nie o głupich bandytach, którzy latają po ulicy z nożem, lecz o sprawach o charakterze gospodarczym, korupcyjnym czy usługach świadczonych wbrew prawu.
Prokuratura zdecydowanie ma za dobre mniemanie nie tyle o swoich talentach, ile o swoich uprawnieniach - i nie mówię tu o przepisach prawa, lecz o miejscu w społeczeństwie demokratycznym. Powinniśmy znać nazwiska wybitnych prokuratorów, słyszeć o ich sukcesach. Powinniśmy szanować prokuraturę za umiar oraz za zdolność prowadzenia takich spraw, które potrafi udowodnić przed sądem. A poza tym w społeczeństwie demokratycznym fundamentalna jest zasada domniemania niewinności.
Oczywiście cały wymiar sprawiedliwości jest w Polsce w wyjątkowo kiepskim stanie, ale ostatnio to prokuratura szczególnie się opinii publicznej naraziła i sama powinna wyciągnąć z tego konsekwencje, w co ani trochę nie wierzę.
Słynne "no comments" jest nie tylko nadużywane, ale i źle używane
@RY1@i02/2014/139/i02.2014.139.000000900.803.jpg@RY2@
Marcin Król filozof, historyk idei
Marcin Król
Sfilozof, historyk idei
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu