Dziennik Gazeta Prawana logo

Chaos wcale (nie)tymczasowy

2 lipca 2018

Nie ma jednolitej wykładni, kto jest pracodawcą pracowników tymczasowych. Niby wszystko jest jasne, bo zgodnie z dedykowaną im ustawą, jest nim agencja zatrudnienia. Tyle litera prawa, niestety można ją w różny sposób czytać i interpretować. Najczęściej odbywa się to zgodnie z zasadą: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. ZUS odkrył nieprawidłowości w kilku powiązanych ze sobą agencjach zatrudnienia, które nie odprowadzały składek na ubezpieczenia społeczne za pracowników i kogo ściga? Nie ich formalnego pracodawcę, czyli agencję pracy, lecz przedsiębiorców, którzy byli jej klientami. Zakładowi tak jest wygodniej interpretować prawo, bo właściciel nieuczciwych agencji od dawna jest już za granicą. Różne odpowiedzi na pytanie, kto zatrudnia pracowników tymczasowych, pojawiają się też przy okazji ich liczenia. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości wlicza ich w stan zatrudnienia agencji pracy. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju zalecają wręcz odwrotną metodologię. W efekcie, w zależności od podejścia, ta sama agencja pracy może być małą firmą lub jednym z największych w Polsce pracodawców. Sposób liczenia ma bowiem wpływ na status przedsiębiorstwa, a tym samym na dostęp do unijnych funduszy. Gdy "czasowników" przypisze się agencji, to może ona stracić status małej firmy i szansę na dotację. Przy zastosowaniu odmiennej metody liczenia zatrudnionych tymczasowo, pokrzywdzony może być przedsiębiorca, na rzecz którego pracowali, bo to on utraci status małej firmy.

Nie jest dobrze, gdy prawo, które dotyczy pół miliona ludzi i tysięcy przedsiębiorców korzystających z ich pracy, jest tak niedookreślone. Gdy nie ma jasnych reguł, łatwo o nadużycia. Co z tego, że tymczasowo zatrudnionych łączy z agencją stosunek pracy, jeżeli jej odpowiedzialność z tego tytułu jest rozmyta. Gdy będzie to jej na rękę, zawsze powoła się na tę interpretację, która w danym momencie jest dla niej najkorzystniejsza. Taki bałagan uderza też w przedsiębiorców. Po ostateczne rozstrzygnięcia w jednostkowych sprawach muszą bowiem chodzić do sądu. W państwie prawa to niedopuszczalne, bo możliwość dowolnego interpretowania przepisów potęguje chaos i generuje koszty niepotrzebnych procesów. Te zawsze płacą podatnicy.

@RY1@i02/2014/137/i02.2014.137.183000600.802.jpg@RY2@

Beata Lisowska dziennikarz Gazety Prawnej

Beata Lisowska

dziennikarz Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.