AAAadwokat w dwa lata
W"Krótkim filmie o zabijaniu" młody adwokat grany przez Krzysztofa Globisza broni w sądzie mordercę. Właśnie skończył studia i aplikację, jest pełen animuszu, ale w zderzeniu z rzeczywistością ma wątpliwości, czy w ogóle powinien wykonywać ten zawód. Dziś nie ma kary śmierci, ale dożywocie za chwilę będą mogły orzekać osoby, które zrobiły licencjat np. z turystyki i rekreacji, a prawa uczyli się jedynie zaocznie, przez dwa lata, na studiach magisterskich uzupełniających.
Dopuszczając takie rozwiązanie, resort ze słowem nauka w nazwie wykazał się kompletną bezmyślnością. Przyszli sędziowie, adwokaci, notariusze to nie piloci wycieczek. W tradycyjnym systemie studiów pięcioletnich nauka prawa cywilnego, a więc jednej tylko dziedziny, zajmuje dwa lata. Dopiero wtedy, po zaliczeniu co najmniej dwóch egzaminów, można rozpocząć naukę procedury cywilnej. I dobrze - niech nie sądzą, oskarżają lub bronią nas osoby, które więcej umiałyby powiedzieć o Rzymie niż o prawie rzymskim. Nieprzekonująca jest przy tym opinia, że przecież żeby zostać sędzią czy adwokatem, trzeba jeszcze skończyć aplikację. Równie dobrze można powiedzieć - niech lekarze też uczą się tylko dwa, a nie jak obecnie sześć lat. Przecież i tak potem muszą zdać lekarski egzamin państwowy. Czy ktoś chciałby skorzystać z usług takiego medyka?
Resort nauki ma jeszcze czas na refleksję. Polecam "Krótki film o zabijaniu". Współautorem scenariusza jest wybitny prawnik po studiach pięcioletnich.
@RY1@i02/2014/130/i02.2014.130.00000020a.802.jpg@RY2@
Łukasz Guza dziennikarz Gazety Prawnej
Łukasz Guza
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu