Czy antydemokrata może być posłem
Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem - tak stanowi konstytucja. Wszyscy, którzy oburzają się względnym sukcesem wyborczym Janusza Korwin-Mikkego oraz jego ugrupowania, rozważają głębokie przyczyny tego zdarzenia, potępiają wypowiedzi Mikkego na temat kobiet czy też na temat pomocy społecznej, a zapominają o jego poglądach na demokrację. Nie zauważyłem, by ktokolwiek postawił pytanie zasadnicze - czy mianowicie może być posłem Rzeczypospolitej Polskiej człowiek, który jest aktywnym przeciwnikiem demokracji.
Oczywiście, prywatnie każdy z nas ma prawo krytykować demokrację, a nawet sugerować, że inny ustrój byłby lepszy. Jednak istnieje konstytucja, która wprowadziła w Polsce ład demokratyczny, i zadaję sobie pytanie, czy oficjalnym przedstawicielem Polski może być człowiek (ludzie, czyli czterech posłów z Nowej Prawicy), który otwarcie podważa obowiązujący w Polsce ustrój. Jestem oczywiście wrogiem wrogów demokracji, chociaż dostrzegam wiele jej mankamentów, jednak tu nawet nie idzie o obronę demokracji, lecz o obronę prawa, i to ustawy zasadniczej.
Sprawa dalece nie jest błaha, gdyż - znowu przy wszystkich wątpliwościach i braku doskonałości - konstytucja stoi na straży naszej formy życia, która nam się podoba. Zapewne ktoś, kto otwarcie deklaruje swoją wrogość do demokracji, nie powinien reprezentować Polski, dopóki jest ona krajem demokratycznym. Może potrzeba aż rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego, ale wydaje się, że zdrowy rozsądek wystarczy. Nie ma wolności dla wrogów wolności demokratycznej. Nie tylko jesteśmy zobowiązani do takiego myślenia, ale - znając historię - powinniśmy je stosować bezwyjątkowo.
Obawiam się jednak, że - jak to często w Polsce - nikt nie docenia prawnego aspektu tej sprawy i wszystko rozejdzie się po kościach. A tu jest potrzebne podejście pryncypialne. Skoro w tak wielu sprawach (chociażby małżeństwa homoseksualne) intepretuje się konstytucję możliwie najbardziej drobiazgowo i powołuje na brak odpowiednich zapisów lub na istnienie zapisów uniemożliwiających rozmaite ludzkie działania, to sprawa demokracji powinna być znacznie ważniejsza.
I to nie jest tak, że Korwin-Mikkemu tak się tylko powiedziało. Identyczne wypowiedzi padały z jego ust już w 1997 r., a zapewne i wcześniej. Nie mam zamiaru tego śledzić ani dokonywać ich egzegezy. Nie jest też ważne, jakiego ustroju jest on zwolennikiem (zapewne dyktatury, sądząc po poparciu dla Putina), ważne jest wyłącznie to, że jest przeciwnikiem (wrogiem?) demokracji.
Wzywam zatem odpowiednie instancje, na przykład marszałka Sejmu, do odpowiedniej reakcji, a zatem nieprzyjęcia fałszywie składanej przysięgi, a skoro już to się stało, to poddania tej przysięgi prawnej analizie. Wzywam wszystkich innych, którzy prawnie mają cokolwiek do powiedzenia na ten temat.
Bo oczywiście nie mogą to być protesty polityków, którzy natychmiast zostaną posądzeni o złą wolę. Nie wystarczą też opinie dziennikarzy, to jest sprawa całkowicie zasadnicza i jej wyraźne lekceważenie oznacza przestępstwo, i to przestępstwo popełniane także przez tych, którzy jej pryncypialnego i konstytucyjnego charakteru nie dostrzegają.
Demokracja - jakkolwiek ją rozumieć - jest ustrojem obowiązującym nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Całkiem więc prawdopodobne, że przeciwnicy demokracji nie zostaną uznani za uprawnionych posłów europejskich. Zapewne i w tym przypadku sprawa ulegnie rozmyciu, ale to jeszcze gorzej, bo UE nie może sobie pozwolić na kwestionowanie zasad, na których została oparta. Czy zatem ktokolwiek stanie na gruncie prawnym i spróbuje obronić demokrację? Wątpię. A to bardzo niebezpieczny precedens.
@RY1@i02/2014/120/i02.2014.120.000000800.803.jpg@RY2@
Marcin Król filozof, historyk idei
Marcin Król
filozof, historyk idei
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu