Mobilizacja do powrotu
Odpowiedź
Zazwyczaj z przyjemnością odpowiadam na listy czytelników. Tak zrobię i tym razem.
W moim tekście napisałem, że ponad 7 proc. polskich lekarzy wystąpiło o certyfikaty, dzięki którym można pracować za granicą, i nie wiemy, jak wielu z nich skorzystało z tej możliwości. Z kolei wiemy, że wśród studentów pierwszego roku bardzo duża grupa chce wyjechać.
Pisze Pan, że "pożyczki studenckie w USA są dotowane przez państwo i obciążają jego budżet" i pyta, "czy to chcemy powtórzyć w Polsce?". Przypomnę, że w Polsce budżet państwa obciążany jest dużo bardziej, ponieważ nie płaci za studia nie tylko tych studentów, którzy sobie nie radzą, ale wszystkich. Niezależnie od ich stanu posiadania. Pisanie więc, że wprowadzenie płatnych studiów wprowadzi większe obciążenia dla budżetu niż obecnie funkcjonująca edukacja bezpłatna, jest po prostu nieprawdą.
Nawiązuje Pan również do rankingu efektywności kształcenia, gdzie na pierwszych miejscach są Norwegia i Szwecja, a na ostatnich Wielka Brytania i USA. Przypomnę tylko, że obecnie na świecie mamy tyle rankingów, że dla każdej tezy można znaleźć odpowiedzi. Przyznaję, że o wspominanym przez Pana nie słyszałem. Ale w często cytowanym rankingu najlepszych uczelni na świecie przygotowywanym w Szanghaju napisano, że w 2013 r. wśród 20 najlepszych uczelni na świecie 17 było amerykańskich, dwie brytyjskie i jedna szwajcarska. O Norwegii i Szwecji nie było mowy.
Jeśli chodzi o reformę systemu węgierskiego, to wbrew temu, co Pan pisze, pokusiłem się o sprawdzenie szczegółów i rozmawiałem o nich z przedstawicielką kancelarii premiera Viktora Orbana Eszter Ratkai. Przypomnę tylko, że reforma ma wejść w życie dopiero w październiku, tak więc jeśli faktycznie nastąpił taki wzrost emigracji, o jakim Pan pisze, to trudno jako jedyne wytłumaczenia podawać zmiany, które jeszcze nie obowiązują. Przypomnę także, że w moim artykule piszę, że "władze węgierskie starają się ograniczyć liczbę nieodpłatnych miejsc na studiach". Z kolei jeśli chodzi o naruszanie unijnej dyrektywy dotyczącej przepływu osób, to być może jest ona naruszana, a być może nie. Tego jeszcze nikt nie orzekł. Poza tym proszę pamiętać, że nawet przepisy unijne podlegają zmianom.
Zupełnie nie rozumiem również, jak wprowadzenie obowiązku pracy w kraju ma wpłynąć na mobilność naukową. Przecież na to, by przez trzy lub pięć lat pracować w kraju ukończenia studiów, absolwenci mają 20 lat! Tak jak Pan pisze, młodzi naukowcy wyjeżdżają, zdobywają knowhow i doświadczenie. Z tym że wprowadzenie takiego mechanizmu dodatkowo zmobilizuje ich do tego, by przyczyniali się do rozwoju nauki polskiej, a nie np. amerykańskiej. To jest właśnie to zachęcanie do powrotu.
Maciej Miłosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu