Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Narodziny patologii

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Wybór jest prosty: sympatyczny lekarz oraz personel pomocniczy kontra poirytowany, śpieszący się medyk i sprawdzająca coś na komórce siostra. Kafelki, flizelinowe kapciuszki i fartuszki, bidety, USG pod ręką versus ponury gabinet, przebieralnia, dobrze, jeśli z umywalką, a na badania proszę przyjść za trzy dni. Jeśli tylko kobietę stać, nie będzie się zastanawiała. Pójdzie do ginekologa prywatnie. Przyszła mama potrzebuje pewności, komfortu, serdeczności, więc je sobie kupi. I już obmyśla strategię: gdzie urodzić. Najlepiej w publicznym szpitalu: taniej, no i prywatne kliniki nie mają sprzętu ani obsady niezbędnych w razie komplikacji. Więc prywatny gabinet, ale doktor pracujący na państwowym. - U mnie to świetnie zadziałało. Za poród pierwszego dziecka zapłaciłem lekarzowi 2,5 tys. zł, za drugie już 4 tys., ale byliśmy z żoną zadowoleni - opowiada kolega. A drugi dodaje, że kiedy on "rodził" syna, ginekolog, którego jego partnerka odwiedzała 1-2 razy w miesiącu, niezwłocznie zabrał ich do pojedynczej sali. Takiej z piłką i basenikiem z wodą. - Szkoda mi było tylko innej pary, która weszła do szpitala równo z nami. Moja żona była już po wszystkim, a ci wciąż czekali na izbie przyjęć. Ona wyczerpana, on płakał - wspomina.

Ginekologia, obok stomatologii, to dyscyplina medyczna, która się najszybciej sprywatyzowała. I dobrze. Źle, że nie do końca. Bo to właśnie rodzi takie patologie - płacimy dodatkowo do prywatnej kieszeni za to, że opłacany z publicznych pieniędzy, korzystający z należącego do wspólnoty sprzętu lekarz łaskawie obsłuży nas lepiej niż mniej zamożną resztę. Recepta? Sprywatyzować. Wszystko. Do końca.

@RY1@i02/2014/101/i02.2014.101.00000020a.802.jpg@RY2@

Mira Suchodolska sekretarz redakcji

Mira Suchodolska

sekretarz redakcji

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.