Fatalne zauroczenie
Zbliża się 25. rocznica wyborów z 4 czerwca 1989 r. To dobry moment dla pewnych podsumowań. Co się udało, a co nie? Odnieśliśmy sukces czy ponieśliśmy klęskę? Odpowiedź na te pytania wcale nie jest łatwa. Z jednej strony bowiem Polska zmieniła się bardzo na korzyść. Każdy, kto jak ja dobrze pamięta dawne czasy, bez wahania za klęskę uzna okres, gdy wolność była reglamentowana, a zdobycie papieru toaletowego graniczyło z cudem. Dlatego też wydaje się, że wszelkie skrajne tezy mówiące o tym, że dobrze to było w PRL, trzeba traktować z przymrużeniem oka, raczej jako wyraz istniejących frustracji i pewnego rozczarowania, nie zaś trzeźwej analizy faktów. Nie oznacza to, że w niektórych aspektach rzeczywistość poprzedniego systemu dla pewnych grup ludzi nie była korzystniejsza, bo z pewnością była, ani że wszystko, co miało miejsce w rzeczywistości PRL-u, zasługuje na potępienie. Nie ulega jednak wątpliwości, iż przejście do nowego systemu społeczno-gospodarczego okazało się dla nas korzystne. Tyle że nie w tym samym stopniu i nie dla wszystkich. W tym sensie ogromne pokłady frustracji, z jakimi mamy do czynienia w dzisiejszym społeczeństwie polskim, są wytłumaczalne. Grupa wyraźnych beneficjentów zmian okazała się za mała, aby uznać je za pełen sukces.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.