Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Więcej władzy dla akcjonariuszy. Czyli dla kogo?

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Pod koniec lat 80. wpadł mi w ręce numer londyńskiego "Pulsu", w którym oprócz materiałów dotyczących wielkiej polityki i literatury znalazłem artykuł mówiący o złych tendencjach w zachodniej gospodarce. Amerykański autor zwracał uwagę na niebezpieczne i pogłębiające się z upływem lat oderwanie własności od zarządzania firmami. Stawiał tezę, że "technokratyzacja", w efekcie której właściciele tracą kontrolę nad przedsiębiorstwami na rzecz menedżerów, ma opłakane skutki, także społeczne. Kontekst stanowiły zapewne ówczesne problemy amerykańskiego sektora finansowego (tzw. kryzys kas oszczędnościowo-pożyczkowych).

Artykuł utkwił mi w pamięci, ponieważ wydawał się bardzo egzotyczny. W naszym kraju rząd Messnera przymierzał się wówczas do pierwszych reform gospodarczych...

Jednak czasy się zmieniły. Kultura korporacyjna rozkwitła też nad Wisłą. Kilka lat temu, w związku z kolejnym - tym razem najgłębszym od dziesiątków lat - kryzysem finansowym, znów z ożywieniem dyskutowano o tym, że akcjonariusze mają zbyt mały wpływ na losy przedsiębiorstw, banków i funduszy, których są właścicielami. I że jest to przyczyną wielu problemów, wśród których wcale nie kluczowe są zbyt wysokie - czasem wręcz kosmiczne - wynagrodzenia prezesów i dyrektorów (ważniejsze są np. skłonność do podejmowania nadmiernego ryzyka i oderwanie działalności finansowej od realnej gospodarki). Okazało się wówczas, że na Zachodzie od końca lat 80. właściwie nic się nie zmieniło, a jeśli już, to na gorsze (to samo można zresztą powiedzieć i o stanie obecnym). Oraz że znamy już te problemy nie tylko z lektury książek czy pism, ale i z własnego doświadczenia.

Czy sytuacja zmieni się pod wpływem nowych regulacji, które - pomna kryzysu - przygotowuje Komisja Europejska? Niekoniecznie.

Najbardziej nośna medialnie jest propozycja, by akcjonariusze firm notowanych na giełdach decydowali podczas walnych zgromadzeń o wynagrodzeniach dla menedżerów. Słusznie. Ale warto pamiętać, że udział akcjonariuszy w WZA nie jest obligatoryjny i bywają z tym kłopoty (na naszym rynku też są tego jaskrawe przykłady), zwłaszcza gdy kapitał jest mocno rozproszony, a poczucie realnego wpływu na działalność firmy znikome. Po wtóre, w świecie korporacji akcjonariuszami spółki są najczęściej inne przedsiębiorstwa, zwłaszcza różnej maści instytucje finansowe (to dlatego przysłowiowi norwescy emeryci płacili za bankructwo Lehman Brothers). A więc właścicieli (czyli fundusze, banki itd.) na walnych zgromadzeniach reprezentują menedżerowie, mający zagwarantowane gigantyczne apanaże i złote parasole. Czy w ich interesie jest kontestowanie systemu? Wszak ktoś mógłby im odpłacić pięknym za nadobne.

Komisja Europejska chce dobrze, ale rewolucji bym się nie spodziewał. Dopóki kryzys nie uderzy z jeszcze większą siłą.

@RY1@i02/2014/077/i02.2014.077.18300040a.802.jpg@RY2@

Krzysztof Jedlak kierownik działu Gazeta Prawna

Krzysztof Jedlak

kierownik działu Gazeta Prawna

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.