Bank idei eksportowych
Prognozy dotyczące dziesięcioprocentowego wzrostu polskiego eksportu w tym roku, co mogłoby się przełożyć na pokaźną sumę 15 mld euro, są już raczej nieaktualne. Przyczyna jest oczywista. Chodzi o problemy na Wschodzie, gdzie od lat wysyłamy mnóstwo towarów, w tym wiele żywności - produktów podstawowej potrzeby, sprzedawanych z sukcesem i w Rosji, i na Ukrainie.
Chociaż dzisiaj mało kto już wierzy w sankcje ekonomiczne, jakie UE mogłaby nałożyć na Rosję w związku z jej zachowaniem na Krymie - a skomplikowałyby one życie polskim eksporterom jeszcze bardziej - to sytuacja w obrocie gospodarczym jeszcze przez miesiące będzie bardzo daleka od ideału.
Naturalnym ruchem w takiej sytuacji jest zmiana geograficznej struktury eksportu. Kosztem Rosji, która do niedawna była dla nas cennym zamawiającym, zyskają partnerzy przewidywalni i wypłacalni - głównie państwa Europy Zachodniej, a także nowi, mogłoby się wydawać, dość egzotyczni odbiorcy z Azji i Afryki. Poszukiwaniu innych niż zablokowane rynków zbytu można przyklasnąć, pamiętając, że nie muszą być łatwiejsze od niespokojnych dzisiaj wschodnich.
Warto też przyjąć z umiarkowaną życzliwością ideę Ministerstwa Gospodarki, które planuje powołanie banku mającego wspierać polskich eksporterów i finansować inwestycje za granicą. Oby nie był to jedynie pomysł podyktowany potrzebą chwili i oby realnie wsparł przedsiębiorców. W tym celu jednak trzeba z nimi znacznie więcej rozmawiać.
@RY1@i02/2014/044/i02.2014.044.000000200.801.jpg@RY2@
Marcin Hadaj szef sekretariatu redakcji
Marcin Hadaj
szef sekretariatu redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu