Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Sprawa żyrafy

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Już od tygodnia świat żyje sprawą nieżyjącej żyrafy z Kopenhagi.

Dlaczego żyrafa nie żyje? Bo w jej stadzie żyją inne żyrafy o podobnym genetycznym wystroju. Kopenhaskie zoo nie chce żyrafiątek ze świńskimi ogonkami i dlatego nie popiera żyrafiego kazirodztwa. Żyrafa poddana więc została eutanazji, a potem nakarmiono nią lwy. Sądząc z dostępnych w internecie malowniczych zdjęć z konsumpcji - smakowała im.

Jak by to powiedział Tuwim, zdarzenie na pozór błahe, niewarte aż poematu. Zwierzęta giną każdego dnia. Gdyby lwy nie zjadły żyrafy, dostałyby na obiad krowę albo konia (istoty równie sympatyczne). Żyrafa nie jest gatunkiem zagrożonym, jak na przykład panda. Całkiem niedawno z podobnych powodów zabito pięć lwów w brytyjskim zoo w Longleat; nikt się na ten temat nawet nie zająknął.

Ale świat szaleje. O sprawie informowały "The New York Times", CNN i BBC. W obronę żyrafy zaangażowało się Królewskie Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami; ambasador USA do Danii Rufus Gifford w odpowiedzi na setki e-maili kompatriotów wydał oświadczenie, w którym pisze, że kwestia żyrafy jest niewątpliwie niepokojąca. Dyrektor kopenhaskiego zoo Bengt Holst dostawał e-maile o treści: "Jeśli zabijesz żyrafę, sam zginiesz". Skąd to oburzenie?

Po pierwsze, żyrafa miała imię. Nazywała się Marius. Nie powinno to mieć znaczenia, ale w wyobraźni publicznej imię uświęca stworzenia, wynosi je ponad anonimowość gatunku, jest znakiem duszy i nadaje życiu istoty narracyjną trajektorię. Nie na darmo rodzice przy zagrożonych ciążach zwlekają z otwieraniem księgi imion. Imię czyni nas częścią wspólnoty. Ktoś nas może zawołać, ktoś może o nas opowiedzieć. Imię jest znakiem tego, czego zrobić istocie nie można.

Po drugie, śmierć Mariusa była publiczna. Poświęcanie stworzeń na rzecz czystości genetycznej, sprawiedliwości lub obiadu nie przeraża nikogo, dopóki odbywa się za zamkniętymi drzwiami. PETA wie, co robi, atakując ludzi zdjęciami zza drzwi rzeźni, a zatwardziali zjadacze mięsa wiedzą, co robią, unikając patrzenia na nie. Straszne rzeczy przecież nie istnieją, dopóki zamknięte są za drzwiami zoo, rzeźni, frontu, obozu, za granicami krajów Trzeciego Świata. I tego się trzymajmy.

Po trzecie, martwego Mariusa widziały dzieci. Pracownicy zoo rozczłonkowali jego ciało w ramach edukacyjnego pokazu. W dokumentacji ze zdarzenia widzimy leżącego Mariusa o gładkiej, rudawej skórze w białe wzorki; ogromna pluszowa zabawka otoczona wianuszkiem dzieciarni. Na następnym zdjęciu z pluszaka wydobyte zostają krwiste żebra. Zdecydowanie wolimy, żeby nasze dzieci uczyły się o wielkim kole życia z wykresu na biologii niż z porąbanych siekierami żyraf. Chcemy im czytać "Kubusia Puchatka", podsuwając salami przy kawałkach o Kłapouchym i schabowe przy historiach Prosiaczka. Słonioocy! Niech im parówki rosną na drzewach, niech pingwiny przyjaźnią się z fokami, niech im prezenty gwiazdkowe robią elfy, a nie równolatki z Bangladeszu. Hakuna matata.

Czy więc uważam, że nie ma co się zżymać na przedwczesną śmierć Mariusa? Przeciwnie. Był żyrafą o figlarnym spojrzeniu i pięknej, długiej szyi. Kto wie, co jeszcze mógł przeżyć, jakich mógł sięgnąć liści na kopenhaskich drzewach. Serce mi się przepisowo kraje. Ale ze sprawy żyrafy płynie pewien smutny wniosek. To hipokryzja pozwala nam spędzać popołudnia w zoo, raczyć się obiadem, czytać dzieciom bajki i kupować im buty. Czy mamy obowiązek podnosić cienką zasłonę moralnego ładu, żeby zobaczyć, jak kotłuje się pod nią rzeczywista rzeczywistość? Pewnie tak. Ale nie znajdziemy tam tylko Mariusa, lecz także inne żyrafy, a także rzeczy, przed którymi wzdryga się dziś moja klawiatura.

Dlatego pewnie dzisiaj kupię dziecku parówki. A skąd są parówki? Ze sklepu, kochanie.

@RY1@i02/2014/031/i02.2014.031.00000200a.802.jpg@RY2@

WOJTEK GÓRSKI

Karolina Lewestam etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Karolina Lewestam

etyk, Boston University i Uniwersytet Warszawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.