Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Przyjęcie euro ma sens

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Dziennik Gazeta Prawna" z 31 stycznia 2014 r. zamieścił wywiad z Piotrem Kuczyńskim, którego główną tezą jest bezsens przyjmowania i kompletna klapa euro jako wspólnej waluty europejskiej. Ekonomista przesadził, i to bardzo. Za ideowego patrona obrał sobie od lat specjalizującego się w bardzo błyskotliwych, ale jednocześnie niezwykle kontrowersyjnych wypowiedziach Thilo Sarrazina i jego ostatnie "dzieło": "Europa nie potrzebuje euro". Kilka lat temu, pełniąc funkcję członka zarządu Bundesbanku, Sarrazin wydał książkę pt. "Niemcy sami się likwidują", która powszechnie została uznana za pozycję rasistowską i antysemicką. Pod wpływem zmasowanej krytyki opinii publicznej został odwołany z funkcji.

Jakich argumentów używa Kuczyński przeciw euro? Przede wszystkim przeszkadza mu, że integracja walutowa została oparta na kryteriach wziętych z sufitu. Na tej podstawie twierdzi, że cały pomysł wspólnej waluty jest absurdem. Te kryteria konwergencji, które definiował traktat z Maastricht, były próbą dyscyplinowania rządów krajów Wspólnoty prowadzących politykę gospodarczą w poszczególnych krajach członkowskich właśnie dlatego, żeby można było połączyć tak różne gospodarki, jak np. grecka i niemiecka, pod dachem jednego banku centralnego.

Problem z kryteriami polegał głównie na tym, że nie były one respektowane nie tylko przez słabeuszy z południowej flanki UE, ale nawet przez mocarzy w rodzaju Niemiec, Francji czy Holandii. Natomiast Grecja nigdy nie powinna być przyjęta do strefy euro, gdyż dostała się tam na podstawie świadomie fałszowanych przez swoje rządy statystyk. Taka karygodna praktyka nie mogła być bezkarnie tolerowana przez rynki finansowe i musiała skończyć się katastrofą.

Pomni doświadczeń ostatnich kilku lat, dziś jesteśmy w zupełnie innej rzeczywistości. Wspólna waluta europejska nie jest dzisiaj martwym projektem. Nie można nie dostrzegać reform systemowych (choćby reforma europejskiego systemu finansowego, wprowadzenie wspólnego europejskiego nadzoru bankowego i spodziewane regulacje uporządkowanej upadłości banków) podjętych przez UE w ostatnich latach, wspieranych przez dalece nieortodoksyjną politykę Europejskiego Banku Centralnego. Coraz wyraźniej widać, że te zmiany przynoszą lub zaraz przyniosą pozytywne makroekonomiczne efekty. Jednocześnie kraje południa Europy podejmują niesamowity wysiłek zmierzający do przywrócenia konkurencyjności swoich gospodarek, płacąc za to wysoki koszt społeczny i polityczny. Grecja w ciągu ostatnich lat już obniżyła jednostkowe koszty płac o prawie 30 proc. Nawet Niemcy - główny beneficjent wspólnej waluty europejskiej - dopuszczają dyskusję o redukcji strukturalnych deficytów w ramach strefy euro poprzez ożywienie swojego popytu wewnętrznego.

Kuczyński twierdzi, że przyjęcie euro przez Polskę oznaczałoby "coś na kształt powtórki z początku lat 90., czyli eksperyment przeprowadzany na żywej tkance społecznej w imię mętnych racji". Myślę, że jest to świetna perspektywa dla euro. Systemowe reformy umożliwiły trwały wzrost gospodarczy, przekładający się na kieszeń zwykłych obywateli, szybką integrację europejską, skok cywilizacyjny ostatnich lat oparty na w miarę zdrowych fundamentach makroekonomicznych. Jeśli strefa euro miałaby powtórzyć polski manewr ze skokiem do basenu, w którym "nie wiadomo, ile jest wody", to ja bez wahań na taki skok się piszę. Europa nie jest martwa, a Kuczyńskiemu pro memoris: totgesagte leben laenger - uznani za martwych żyją dłużej.

Maciej Stańczuk

wiceprezydent i główny ekonomista Pracodawców RP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.