Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Wolnoamerykanka, czyli słupy do podpisywania dokumentów

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Liczne wątpliwości związane z wyłanianiem przedstawicieli pracowników, którzy w imieniu załogi mają godzić się na korzystne dla pracodawcy rozliczanie czasu pracy, pokazują, że czas najwyższy na uregulowanie zasad ich wyboru. Do niedawna reprezentanci załogi rozmawiali z szefem o kwestiach, które nie przesądzały o sprawach kluczowych dla codziennego funkcjonowania każdego pracownika i jego rodziny. Owszem, czasem decydowały o zawieszaniu jakiegoś przywileju wynikającego z zakładowych przepisów, ale przecież czasowy brak uprawnienia nie miał poważnego wpływu na warunki pracy.

Teraz się to zmieniło. Wprowadzenie elastycznego rozliczania czasu pracy na podstawie zgody przedstawicieli załogi ma ogromne konsekwencje dla zatrudnionych. Nieokreślona liczba osób wyłoniona w nieokreślonym trybie decyduje w czyimś imieniu o tym, że w pewnym miesiącu ludzie otrzymają najwyżej minimalne wynagrodzenie, a w kolejnym - pracując np. po 13 godzin na dobę - nadrobią ubytek pensji.

Doświadczenia Państwowej Inspekcji Pracy, do której trafiają takie porozumienia, wskazują, że należy wprowadzić standard wyłaniania tych przedstawicieli. Ogólne stwierdzenie, że należy ich wyłonić w trybie przyjętym u danego pracodawcy, jest niewystarczające. Obecna praktyka, albo inaczej wolna amerykanka w tym zakresie, sprawia, że trudno się oprzeć wrażeniu, iż przedstawiciele to często tzw. słupy, których aktywność sprowadza się do podpisania podsuniętego dokumentu. Gdyby było inaczej, porozumienia wprowadzające niekorzystne dla pracowników zasady rozliczania czasu pracy zawierałyby choćby symboliczne gwarancje czy bonusy ze strony pracodawcy, któremu zależałoby na przekonaniu zatrudnionych do nowych rozwiązań. Trudno wymagać negocjowania takich uprawnień, skoro dziś zdarza się, że kilkadziesiąt czy kilkaset osób w rozmowach z pracodawcą reprezentuje jedna osoba.

Owszem jeden przedstawiciel może mówić w imieniu kilku czy kilkunastu kolegów, którzy dogadają się, a on - znając ustalenia - będzie rozmawiał z szefem. Prawdziwa, a nie jednostkowa reprezentacja wyłoniona nie na zasadach ustalonych przez pracodawcę dużej załogi, nie zgodziłaby się na rolę biernego podpisywacza.

@RY1@i02/2014/015/i02.2014.015.18300080a.802.jpg@RY2@

Tomasz Zalewski dziennikarz działu praca

Tomasz Zalewski

dziennikarz działu praca

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.