Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Ile jesteś wart, urzędniku

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Już nie tylko sfera biznesu oszczędza, czyli jak to ładnie się mówi, racjonalizuje koszty zatrudnienia. Rozpoczął właśnie taki projekt samorząd stołeczny. Czy to dobrze - pytanie pozostaje otwarte, zwłaszcza przy natłoku prac, o których mówią urzędnicy. A z drugiej strony przy przeroście zatrudnienia, o którym mówią mieszkańcy. Wartościowanie stanowisk pracy to obecnie temat modny. Ile jest wart informatyk, a ile pani, która sprząta lub siedzi na recepcji. Kto tak naprawdę wyceni ich pracę? Wiadomo, że jest wyścig, kiedyś mówiło się: "wyścig szczurów". Dzisiaj patrzymy na to łagodniej. Każda praca zasługuje na właściwą wycenę. Byleby była ona rzetelna, dbała o człowieka, bo on jest w pracy najważniejszy. Nieważne, czy zajmuje się wysokimi technologiami, czy zamiata ulice. To taki sam człowiek. Ważne, by rzetelnie wykonywał swoje obowiązki. I godziwie zarabiał.

A z kompetencjami urzędników bywa różnie. Na cenzurowanym wciąż mamy dwie sztandarowe sprawy: śmieci i komunikację. W śmieciach na razie polegliśmy, a właściwie ugrzęźliśmy. Brakuje pojemników, nie wiadomo, kto ma je dostarczać, kto odbierać, choć przetargi przeprowadzone. Jednym słowem bałagan, taki polski. Paradoksalnie lepiej radzą sobie małe gminy niż duże miasta. Może skala zmian przerosła aglomeracje. Niestety nie pomoże stara reklama stołecznego Zarządu Oczyszczania Miasta z piosenką "Pędzi, pędzi śmieciareczka". Bo nie wszędzie prawidłowo pędzi - badali to Najwyższa Izba Kontroli i Główny Inspektorat Ochrony Środowiska.

I niestety urzędnicy czasami jak popadnie planują rozwój lokalnej komunikacji. Bo tu "po szynach mkną niebieskie tramwaje", a tam "jedzie pociąg z daleka". Szkoda tylko, że włodarze miast nie zawsze racjonalnie ustalają system komunikacji na swoim terenie. Czy zawsze warto mieć linię tramwajową, czy potrzebne są buspasy, czy zamiast kilku linii autobusowych jeżdżących co godzinę nie lepiej zdecydować się na jedną, kursującą co 15 minut - może warto w tych sprawach poradzić się specjalistów, a nie na siłę ferować własny pogląd.

Radni i włodarze, czy to wielkiej, czy malutkiej gminy powinni przede wszystkim wsłuchiwać się w głos mieszkańców. I wnikliwie patrzyć na rozwój własnej ojczyzny, jakakolwiek by ona była. I może dlatego, choć w rankingach popularności inwestycyjnych nadal dominują wielkie aglomeracje z centrum, południa i zachodu kraju, to warto i coraz częściej można dostrzec mniejsze ośrodki, także z uboższego wschodu Polski, które z powodzeniem konkurują z olbrzymami. Bo mają swój pomysł, klasę, potencjał. To niepowtarzalna wartość, o którą trzeba dbać. A profity przyjdą wkrótce.

@RY1@i02/2014/004/i02.2014.004.088000100.802.jpg@RY2@

Monika Górecka-Czuryłło zastępca redaktora prowadzącego

Monika Górecka-Czuryłło

zastępca redaktora prowadzącego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.