Wiosenna radość podatnika
TWOJE PIENIĄDZE
Chcę płacić wysokie podatki i cieszę się, kiedy państwo sięga do mojej kieszeni. Kwiecień to mój ulubiony miesiąc - nie tylko dlatego, że przychodzi z nim wiosna, lecz także dlatego, że my, Polacy - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej - możemy się podzielić naszymi sukcesami: wesprzeć tych, którym się nie udało, i dołożyć swoją finansową cegiełkę do dobra naszej ojczyzny. Mówię to bez cienia ironii.
W Polsce utarło się mówić o podatkach jako o utrapieniu, które spada na biednych, zapracowanych szaraków niczym najazd rabusiów. Płacenie tych danin ma być uciążliwe, męczące, urzędy skarbowe przedstawiane są jako zbiorowisko nieudaczników zamęczających przedsiębiorców bzdurnymi kontrolami albo wszechpotężne nemezis spadające na bogu ducha winnych uczciwych podatników. Przepisy wiecznie się zmieniają, interpretacje są co chwilę inne, a podatki -potwornie wysokie.
Jest takie szkolenie - prosta nauka księgowości oparta na grze symulacyjnej stworzonej w Szwecji. Zarządzamy bilansem swojej spółki i co pewien czas wjeżdżamy na boczny czerwony tor - tor podatkowy. Większości grających Polaków kolor czerwony kojarzy z fiskalnymi krwiopijcami, podczas gdy zamysłem szwedzkich twórców gry było skojarzenie z krwiobiegiem, do którego zdrowy organizm wprowadza nadwyżki - po to, aby żyć.
Może czas spojrzeć na podatki na szwedzki sposób. Nie traktować ich jako trybutu płaconego najeźdźcy. Ostatni raz taki haracz mieliśmy zapłacić w 1672 r. po przegranej wojnie z Turcją. Nasi przodkowie nie byli w stanie odpowiednio wcześniej zebrać dostatecznie wysokich podatków na wojsko. Wtedy, rzutem na taśmę, udało nam się stawić armię do obrony ojczyzny. Czasy wielkich sąsiadów napadających na mniejszych znów zdają się bliskie.
Potraktujmy podatki jak wydatek na wspólne dobro. Jako inwestycję w szkoły, przedszkola, wojsko, drogi, szpitale, kulturę. To, że to wspólne dobro szwankuje, wynika nie z nadmiaru pieniędzy, ale z tego, że często jesteśmy nie aktywnymi obywatelami, lecz bezwolnymi obserwatorami.
Podatki w Polsce w porównaniu z innymi krajami wcale nie są wysokie. Przepisy często się zmieniają, ale przecież żyjemy w czasach, w których gospodarka przeżywa niewyobrażalne zmiany - skoro potrafimy parę razy w życiu zmienić zawód, oprogramowanie komputerów, skoro telewizję oglądamy w internecie, a książki czytamy na tabletach, to może ogarniemy też zmiany w przepisach? Gospodarka, w której funkcjonujemy, jest niezwykle skomplikowana - skąd więc pomysł, że jedna z dziedzin życia ma być niezwykle prosta, a podatki mają być ustalone raz na dziesiątki lat niczym w XVIII w. Tym, którzy marzą o powrocie do tych pięknych czasów, przypomnę, że owszem, przez jakiś czas się "żyło, piło i popuszczało pasa". Ale, niestety, skończyło się to wszystko niezbyt kolorowo.
@RY1@i02/2015/069/i02.2015.069.00000270a.804.jpg@RY2@
Marek Tejchman
zastępca redaktor naczelnej
Czytaj w
@RY1@i02/2015/069/i02.2015.069.00000270a.105.gif@RY2@
Słuchaj w każdy poniedziałek w
@RY1@i02/2015/069/i02.2015.069.00000270a.806.jpg@RY2@
@RY1@i02/2015/069/i02.2015.069.00000270a.807.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu