W brzydkich nadzieja
Najgorsi są ci, co się wywyższają. Tacy, co to im się wydaje nie wiadomo co. Że są lepsi, na przykład, że mogą patrzeć z góry. Tacy, którzy nie pomogą innym, bo ci inni są sami sobie w inni. Najgorsza jest wyniosła elita, urodzona dwa kroki od mety maratonu, krzycząca do wykończonych po całym biegu, że jak się chciało wygrywać, to trzeba było trenować, ha ha! Najgorsi są nie ci, co mają, nie posiadający, ale zasługujący; ci, którzy nie dziękują w kasie losu, kiedy im się wypłaca życiowe dolary, tylko wyniośle odbierają, co ich, i wpychają pliki do portfela bez kontaktu wzrokowego z kasjerem. Tacy są najgorsi, prawda? Ale dla wrażliwszych z nas zidentyfikować łajdaków to tyle, co wpaść w moralny niepokój: jak tego uniknąć, kimś takim się nie stać? Sposoby są. Można na przykład drastycznie utyć. Albo się wypryszczyć. W ogóle jakoś oszpecić, obciąć włosy zaostrzoną łyżką, wybić sobie ząb, zgolić brwi, pozostawiając tylko kilka bezsensownych kępek, mocno przesadzić z wargowym silikonem. Byle jak najdalej od ogólnie przyjętego kanonu urody i byle jak najmniej estetycznego samozadowolenia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.