Różny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn nie ma sensu
Zgodnie z obietnicami wyborczymi obóz rządzący zdecydował się na obniżenie wieku emerytalnego (do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn). W tym samym czasie nie podjął żadnych działań na rzecz aktywizacji zawodowej seniorów, nie przedstawił spójnych propozycji zmian w systemie emerytalnym, dzięki którym przyszli emeryci mogliby liczyć na wyższe świadczenia. Łącznie te rozwiązania są nieracjonalne gospodarczo, a w dłuższej perspektywie szkodliwe dla rynku pracy i pogarszające sytuację kobiet.
W ostatnich miesiącach sytuacja na rynku pracy w Polsce poprawiła się, lecz wciąż mamy niskie wskaźniki aktywności zawodowej i zatrudnienia, przy czym znacznie gorzej wygląda sytuacja kobiet niż mężczyzn. Według danych z drugiego kwartału bieżącego roku w Polsce aktywnych zawodowo jest 56,2 proc. osób w wieku przekraczającym 15 lat, a zatrudnionych 52,7 proc. Aktywnych zawodowo mężczyzn jest 64,7 proc., a kobiet tylko 48,4 proc. Podobne różnice między płciami występują w poziomie zatrudnienia - pracujących mężczyzn jest 60,6 proc., a kobiet - zaledwie 45,5 proc.
Źle wygląda sytuacja odnośnie do wskaźników zatrudnienia w wieku 55-64 lata. W najbardziej rozwiniętych krajach Unii Europejskiej wskaźniki zatrudnienia seniorów przekraczają 60 proc. (a w Szwecji nawet 70 proc., w Polsce to zaledwie 45,3 proc.). Wśród mężczyzn w UE średni wskaźnik zatrudnienia seniorów wynosi 60,2 proc., a w Polsce 54,4 proc. - różnica wynosi więc niecałe 6 pkt proc. Znacznie bardziej Polska odstaje, jeżeli porównamy wskaźniki zatrudnienia seniorek. Wśród kobiet w wieku 55-64 lata w UE pracuje 46,9 proc. z nich, a w Polsce zaledwie 37,2 proc.
Z danych GUS wynika, że istnieje przepaść między aktywnością zawodową osób w wieku 50-54 lata i starszych, a przecież jedną z głównych przyczyn wykluczenia seniorów jest ich wypadnięcie z rynku pracy przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Skokowy spadek aktywności zawodowej występuje pomiędzy 50-54 a 55-59 rokiem życia i wynosi ponad 15 pkt proc. (z 78,7 proc. do 63,6 proc.). Między 55-59 a 60-64 rokiem życia zmniejsza się on już o 33 pkt proc. (z 63,6 proc. do 30,6 proc.). Podobnie wygląda sytuacja w przypadku zmian w odsetku zatrudnionych. W przedziale między 50-54 lata i 55-59 lat następuje ich spadek o blisko 15 pkt proc. (z 74,4 proc. do 60,9 proc.), a w przedziale 55-59 i 60-64 lata aż o 31,5 pkt proc. (z 60,9 proc. do 29,4 proc.). Duży spadek zarówno aktywności ekonomicznej, jak i zatrudnienia występuje więc znacznie wcześniej, niż wynikałoby to z ustawowego wieku emerytalnego.
W Polsce sytuacja seniorów na rynku pracy jest zła, ale dotyczy to w znacznie większym stopniu kobiet niż mężczyzn. Aktywnych zawodowo kobiet w wieku 55-59 lat w drugim kwartale bieżącego roku było 57,5 proc., a w wieku 60-64 lata zaledwie 19,2 proc. Odpowiednie wskaźniki dla mężczyzn wynosiły 70,2 proc. oraz 43,8 proc. Podobne różnice dotyczą zatrudnienia: zatrudnionych kobiet w wieku 55-59 lat było 55,6 proc., a w wieku 60-64 zaledwie 18,9 proc. Analogiczne wskaźniki dla mężczyzn wyniosły 66,6 proc. oraz 41,5 proc.
Powyższe wskaźniki potwierdzają dane OECD dotyczące efektywnego wieku przechodzenia na emeryturę. Polska negatywnie wyróżnia się na tle krajów rozwiniętych. W 2014 r. średni efektywny wiek przechodzenia na emeryturę wśród mężczyzn wynosił 62,1 roku, a dla kobiet zaledwie 59,5 roku. Niezależnie od ustawowego wieku emerytalnego ten wskaźnik w ciągu ostatnich kilkunastu lat praktycznie się nie zmienił, gdyż w 1999 r. wynosił on 62,4 roku dla mężczyzn i 59,8 roku dla kobiet.
Polska negatywnie wyróżnia się również odnośnie do przewidywanej średniej liczby lat przepracowanych w ciągu życia. W Unii Europejskiej jest to 35,4 roku, a w Polsce 32,6. Mężczyźni średnio przepracowują w naszym kraju 35,3 roku, a kobiety zaledwie 29,9. Polska znajduje się w grupie pięciu krajów, w których kobiety pracują poniżej 30 lat życia.
Wreszcie warto pamiętać, że kobiety w Polsce mają wypłacane znacznie niższe emerytury niż mężczyźni. Z danych ZUS wynika, że średnie emerytury mężczyzn wynoszą 2526 zł, a kobiet zaledwie 1722 zł. Wśród osób, które otrzymują emerytury poniżej 1600 zł, ponad 80 proc. stanowią kobiety. Wśród emerytów otrzymujących świadczenia w wysokości 3200-4000 zł ponad 70 proc. stanowią mężczyźni, a wśród tych, którzy otrzymują emerytury w wysokości ponad 4 tys. zł, mężczyzn jest ponad 80 proc. Powodem tych radykalnych różnic w świadczeniach jest dłuższy staż pracy mężczyzn i ich wyższe wynagrodzenia.
Jakie wnioski wynikają z tych danych? Przede wszystkim władza powinna możliwie pilnie podjąć działania na rzecz aktywizacji zawodowej społeczeństwa, w tym szczególnie kobiet. Niestety rząd podejmuje działania w odwrotnym kierunku. Świadczenie 500 plus, zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków, obniżenie wieku emerytalnego dla kobiet do 60 lat - to wszystko rozwiązania, które będą skutkować dezaktywizacją zawodową kobiet i pogorszeniem ich sytuacji materialnej na starość. Nie ma zaś żadnych bodźców dla kobiet, aby podejmowały pracę zawodową. Prowadząc politykę społeczno-ekonomiczną, trzeba pamiętać o tym, że brak pracy i bierność zawodowa prowadzi do wykluczenia na wielu wymiarach życia społecznego. Osoby bierne zawodowo często wpadają w spiralę ubóstwa. Poza ich zasięgiem pozostają wyjazdy na wakacje, wypadają z życia społecznego i zamykają się w sferze domowej. Niskie wskaźniki aktywności zawodowej i zatrudnienia to też problem dla gospodarki, bo to niższe wpływy z podatków, konieczności cięć, niższych wydatków na edukację, służbę zdrowia czy infrastrukturę, to pogorszająca się kondycja finansów publicznych.
W tym kontekście trudno pojąć, dlaczego rząd zdecydował się na obniżenie wieku emerytalnego, tym bardziej że będzie ono skutkowało znacznym spadkiem wysokości emerytur. Polski system opiera się na zdefiniowanej składce - pracujący w latach aktywności zawodowej odkładają procent swojego wynagrodzenia, zbierając kapitał, który w momencie przejścia na emeryturę jest dzielony przez dalsze oczekiwane trwanie życia. Zmiany proponowane przez PiS nie zmieniają tej zasady i nie zakładają powrotu do systemu w pełni solidarnościowego, w którym emerytury są wypłacane seniorom ze składek wpłacanych na bieżąco przez osoby pracujące. W obecnym systemie niższy wiek emerytalny musi oznaczać, że świadczenia będą niższe, gdyż krótszy będzie okres odprowadzania składki i zostanie on podzielony przez dłuższy czas pobierania emerytury. Według różnych szacunków emerytury kobiet mają być niższe o 50-70 proc. niż obecnie. Obniżenie wieku emerytalnego przy jednoczesnym wydłużaniu trwania życia będzie skutkować tym, że przeciętna emerytura za 30-40 lat wyniesie 15-30 proc. ostatniej pensji, przy czym najniższe świadczenia otrzymają kobiety.
Emeryci w Polsce obecnie są grupą w relatywnie niskim stopniu zagrożoną ubóstwem, ale uwzględniając wdrażane zmiany, sytuacja już za kilkanaście lat może ulec pogorszeniu. Biedna starość za 10-15 lat będzie dotyczyła przede wszystkim kobiet. Będą bowiem wcześnie wypadać z rynku pracy, a biorąc pod uwagę ich wcześniejsze przerwy w pracy związane z wychowywaniem dzieci, ich kariera zawodowa będzie krótka. W konsekwencji nie będą realizować się zawodowo, a emerytury nie pozwolą im na zaspokojenie nawet podstawowych potrzeb. Obniżenie wieku emerytalnego doprowadzi do wzrostu przepaści między wskaźnikami aktywności zawodowej mężczyzn i kobiet. Zarazem negatywne skutki społeczno-ekonomiczne wcześniejszej dezaktywizacji znacznej części społeczeństwa będą się pogłębiać. Z obecnych szacunków wynika, że po obniżeniu wieku emerytalnego w ciągu najbliższych pięciu lat może dojść do dezaktywizacji około miliona Polaków i Polek. To oznacza mniejszą liczbę osób, które będą pracować na emerytury, co także przekładać się będzie na niższe tempo wzrostu polskiej gospodarki.
Trudno też zrozumieć obniżenie wieku emerytalnego, biorąc pod uwagę dane dotyczące średniej długości życia. W ciągu ostatnich lat w Polsce nastąpiło sporo negatywnych zjawisk, niemniej jednak doszło do istotnego wydłużenia trwania życia. Obecnie Polacy żyją średnio ok. 78 lat - zgodnie z najnowszymi danych GUS przewidywany czas życia rodzącego się obecnie mężczyzny wynosi 73,6 roku, a kobiety 81,6. W 1990 r. było to zaledwie 66,2 roku dla mężczyzn i 75,2 roku dla kobiet. Przewidywana dalsza długość życia mężczyzny, który obecnie ma 60 lat, wynosi 19 lat, a kobiety - 24,1 roku.
Podniesienie wieku emerytalnego przez koalicję PO-PSL było przedwczesne ze względu na brak całościowej strategii zatrudnienia dla seniorów i złą kondycję zdrowotną polskiego społeczeństwa. Najpierw trzeba było wprowadzić pakiet rozwiązań na rzecz aktywizacji zawodowej osób 60+, zwiększyć wydatki na służbę zdrowia, w tym szczególnie na profilaktykę, oraz oskładkować wszystkie rodzaje umów. Dzięki temu Polska miałaby wyższe wskaźniki aktywności zawodowej i zatrudnienia, społeczeństwo byłoby zdrowsze, a ZUS byłby w o wiele lepszej kondycji finansowej niż obecnie.
Warto jednak uczyć się na błędach. Dane dotyczące rynku pracy, długości życia, jakości zdrowia pokazują, że Polska wciąż odstaje od rozwiniętych państw zachodnich. Dlatego wydaje się, że 67 lat to wciąż zbyt późny wiek przejścia na emeryturę. Argumenty związków zawodowych sprzed kilku lat wciąż są aktualne. Natomiast nie ma żadnych sensownych przesłanek, aby nadal różnicować wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. W polityce rządowej chodzi głównie o sprowadzenie kobiet do funkcji opiekuńczych. Mają rezygnować z kariery zawodowej, aby zajmować się dziećmi, a potem wnukami. To pomysł, który jest niesprawiedliwy, antyfeministyczny, a do tego szkodliwy dla rynku pracy i finansów publicznych.
Dlatego optymalne wydaje się ustalenie równego wieku emerytalnego dla obydwu płci na poziomie 63-65 lat. Ważniejsze jednak od zmian ustawowego wieku emerytalnego jest podjęcie przez władzę wysiłków na rzecz aktywizacji zawodowej seniorów i poprawy ich stanu zdrowia. Rząd powinien też nakreślić program aktywnego starzenia się, uwzględniający na przykład skrócenie tygodnia pracy dla osób 60+ do 25 godzin.
@RY1@i02/2016/233/i02.2016.233.000002400.801.jpg@RY2@
Piotr Szumlewicz
socjolog, filozof, doradca OPZZ
Trudno pojąć, dlaczego rząd zdecydował się na obniżenie wieku emerytalnego, tym bardziej że będzie skutkowało ono znacznym spadkiem wysokości świadczeń: za 30-40 lat przeciętna emerytura wyniesie 15-30 proc. ostatniej pensji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu