Toblerone, pocieszycielka elit
Podróże nie kształcą ot tak, trzeba się jednak trochę postarać; będąc więc ostatnio na lotnisku, nie popadłam w zwykłe zaślinione odrętwienie przed półką z czekoladą Toblerone w duty free, lecz postałam sobie ci ja przed CNN. A tam - Fareed Zakaria, słynny amerykański autor i dziennikarz; jeśli nie znacie Zakarii, to najlepiej rzec tyle, że gdyby wyciągnąć zeń pierwiastek piątego stopnia, to wyszedłby mniej więcej nasz rodzimy Jacek Żakowski. Patrzę więc, jak ów Zakaria akurat prowadzi swój program poranny. Na tapecie oczywiście Donald Trump. W studiu oczywiście komentatorzy z nieco różnych stron. Kłócą się, rozprawiają, Trump to, Trump tamto. Rasista, mizogin, a może głos ludu? Czempion Ku Klux Klanu i Putina czy nowej ekonomii dla klasy pracującej? "No... ale przecież obywatele Ameryki zasługują na prezydenta, który potrafi mówić poprawną angielszczyzną!" - grzmi w końcu dziennikarz Bret Stephens tonem, którym doprowadzeni do ostateczności ludzie dostarczają argumentów ostatecznych. "Oj, to takie snobistyczne" - chichocze z nieukrywaną dezaprobatą komentatorka Emily Miller. Koniec, reklama.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.