Królestwo Niebieskie
Cofnąwszy się w zamierzchłą przeszłość, ze zdumieniem odkryjemy, że idea sędziowskiej niezawisłości przez wieki traktowana była jako koncept co najmniej osobliwy
Śledząc doniesienia medialne, odnosi się wrażenie, że niemilknący spór dotyczący kształtu oraz funkcji, jaką powinien pełnić Trybunał Konstytucyjny w Polsce, ma charakter politycznej rozgrywki. Jej celem, można by pomyśleć, jest spacyfikowanie ostatniej ustrojowej instytucji, która rości sobie pretensje - zresztą niebezpodstawnie - do bycia ciałem w pełni od polityki i polityków niezależnym. To jednak tylko pozory.
Dyskusja tocząca się wokół niedawnego wyroku trybunału ma w swej istocie podłoże dużo głębsze. Dotyczy bowiem kwestii światopoglądowych. Dotyka fundamentalnych pytań o to, czym jest państwo oraz jak powinna kształtować się relacja pomiędzy władzą a wymiarem sprawiedliwości. My, ludzie XXI wieku, "zepsuci" oświeceniowymi doktrynami Monteskiusza, za absolutną konieczność uznaliśmy istnienie trójpodziału władz oraz taką relację pomiędzy nimi, do której Amerykanie dopasowali zgrabne sformułowanie "check and ballance" (system kontroli i równowagi).
Historia nasza nie bierze jednak początku od wydania rozprawy "O duchu praw" w 1748 r., ani tym bardziej od wejścia w życie konstytucji amerykańskiej w 1789 r. Cofnąwszy się w zamierzchłą przeszłość, ze zdumieniem odkryjemy, że idea sędziowskiej niezawisłości przez wieki traktowana była jako koncept co najmniej osobliwy. A już za zupełną egzotykę mógł uchodzić pomysł sądowej kontroli ustaw czy aktów administracyjnych wydawanych przez władców i ich przedstawicieli. Obie koncepcje kłóciły się z budowanym przez wieki obrazem państwa idealnego.
Pouczenia na ten temat znajdziemy już w pismach św. Augustyna. Myśl biskupa z Hippony wspaniale w wiekach średnich rozwinął św. Tomasz z Akwinu oraz rzesze jego naśladowców. Czegóż można dowiedzieć się z pism Akwinaty? Ano, po pierwsze, że skoro każdy sędzia orzeka nie w imieniu własnym, tylko władcy, który go powołał, sam władca powinien wykazać szczególną staranność w doborze sędziów. Pełna niezawisłość sądów jest wykluczona, skoro wymierzanie sprawiedliwości stanowi jedną z głównych kompetencji władzy publicznej. W tych warunkach sędzia nie może być nikim innym, jak tylko urzędnikiem posłusznie wykonującym zadania powierzone mu przez zwierzchnika. Granice jego swobody wyznacza tym samym wola władcy.
Dopiero w dalszej kolejności Tomasz skupia się na przymiotach etycznych, jakie powinny cechować kandydatów na sędziów. Na wysokim trybunale mógł zatem zasiadać jedynie mężczyzna będący dobrym obywatelem i cechujący się nieskazitelnym charakterem. Nie trzeba dodawać, że powinien pochodzić z odpowiedniej rodziny i móc wylegitymować się kryształową przeszłością. Mało tego, "kto żyje w ciężkich grzechach - poucza Akwinata - nie powinien sądzić tych, którzy mają te same lub mniejsze grzechy". To szalenie ważne, gdyż sytuacja przeciwna mogłaby wywołać zgorszenie w umysłach maluczkich. Mile widzianymi cechami dodatkowymi były u przyszłych sędziów: znajomość prawa oraz inteligencja.
Poznawszy pobieżnie nauczanie Doktora Anielskiego w materii sądów i sądownictwa, z pewnością bardziej powściągliwie będziemy oceniać obecne posunięcia polskiego rządu. Odmowa przez panią premier RP publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie będzie w tym kontekście jawić się już jako samowola czy przejaw arogancji władzy. Dostrzeżemy w niej raczej jedną z dziesiątek prób podejmowanych na przestrzeni wieków w celu przybliżenia ustroju naszego państwa do niebieskiego ideału. Trybunał stanowi tu pewną przeszkodę, ale przed śmiałymi przedsięwzięciami zawsze piętrzyły się trudności. Pocieszający jest wszakże fakt, że do "załatwienia" pozostała właściwie tylko kwestia trybunału. Królestwo Niebieskie nigdy jeszcze nie było tak blisko.
Poznawszy nauczanie św. Tomasza z Akwinu w materii sądów i sądownictwa, z pewnością bardziej powściągliwie będziemy oceniać obecne posunięcia polskiego rządu. Odmowa publikacji wyroku TK nie będzie w tym kontekście jawić się już jako samowola czy przejaw arogancji władzy
@RY1@i02/2016/056/i02.2016.056.07000080a.803.jpg@RY2@
MAT. PRASOWE
dr hab. Maciej Jońca
prawnik i historyk sztuki, adiunkt w Katedrze Prawa Rzymskiego KUL
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu