Proszę, przeczytaj
Kiedy ostatnio poprosiłaś kogoś o przysługę? Taką prawdziwą przysługę?" - zapytała mnie jakiś czas temu moja przyjaciółka i muszę powiedzieć, że mnie z lekka ścięło. Co więcej, czuję się ścięta do teraz. Uch. Ech. Och. Uświadomiłam sobie bowiem, że było to dawno, jeszcze przed świętami i dotyczyło dwóch godzin opieki nad pewnym stworzeniem - a przedtem długo, długo, długo nic. Potem dotarło do mnie, po krótkim wywiadzie środowiskowym, że w ogóle mało kto tak po prostu prosi dziś o przysługi. Naprawdę. I to jest, moi drodzy, straszne, straszne społecznie i duchowo; nad strasznością tego faktu już spieszę się rozwodzić, żebyście i wy jego straszność poczuli i się przerazili, jako i ja się przerażam; strach bowiem nie cierpi samotności, a mój jest dziś jakoś szczególnie głodny towarzystwa.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.